portrety buntowników z danii

„Young Gods”, nowa seria zdjęć Stefanie Moshammer.

tekst Emily Manning
|
04 Marzec 2016, 1:58pm

Obecnie Stefanie Moshammer przebywa w słonecznym Rio de Janeiro, gdzie odkrywa i fotografuje życie tej metropolii. Ale zanim artystka udała się do Ameryki Południowej, odwiedziła Danię, by uwiecznić chłopców na granicy między okresem dojrzewania a dorosłością. Seria zdjęć „Young Gods" (Młodzi bogowie) pokazuje wiek, w którym nastolatkowie odkrywają siebie.

„Portrety przedstawiają ośmiu chłopców z Aarhus i Kopenhagi. Najmłodszy z nich miał 17 lat, najstarszy 23", powiedziała Moshammer. „Poznałam ich nocą. Jeden z nich, Mathias, siedział obok mnie i wdychał hel z balonów. Wyglądał bardzo spokojnie, chociaż jego mózg pewnie pracował na najwyższych obrotach. Cieszył się życiem, używał sobie, bo nie miał jeszcze żadnych poważnych obowiązków ani zobowiązań. Stąd bierze się wolność i brak umiaru". Stefanie zadała sobie pytanie: „Czy istnieje jeszcze coś takiego jak 'nieskażony' młody człowiek? Taki, którego nie interesuje dopasowywanie się do społeczeństwa?".

i-D premierowo pokazuje część projektu „Young Gods". Z tej okazji postanowiliśmy porozmawiać z Moshammer, żeby dowiedzieć się więcej o bohaterach jej zdjęć.

Co cię zainspirowało do stworzenia tego projektu?
Wszyscy przechodzimy przez okres dojrzewania, każdy na swój własny sposób. Istnieją pewne rzeczy, na które wcześniej czy później musimy się natknąć. „Young Gods" dokumentuje okres dojrzewania duńskich nastolatków, którzy szukają celu życia. Główne zagadnienia to egocentryzm i obserwacja z mojej perspektywy, z punktu widzenia kobiety.

Czy musiałaś ich przekonywać, żeby się zgodzili na udział w sesji?
Nie. Zaprzyjaźniłam się z nimi i bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Czasem czułam się bardziej, jak psycholog, niż fotografka - fascynuje mnie umysł. Było w nich coś boskiego, mimo że daleko im do niewiniątek.

Czym oni się interesują, czego się boją?
Wszystko, czego teraz doświadczają, budzi w nich emocje. Mają swoje własne obiekty kultu i rytualne obrzędy. Niektórzy z nich rzucili szkołę, inni wciąż się uczą lub pracują i starają się korzystać z życia. W moim obiektywie ci chłopcy są niespokojnymi duszami, szukającymi celu. To obraz wolności i dezorientującego czasu pełnego eksperymentów i odkrywania siebie - przez to nastolatkowie są jednocześnie słabi i silni. Są ciekawscy, zawieszeni gdzieś pomiędzy cierpieniem i przyjemnością. Trzeba jednak pamiętać, że obserwowanie grup ludzi w tym samym wieku, tej samej rasy lub płci, nie pomaga nam lepiej zrozumieć jednostek. Choć wiele ich łączyło, każdy z chłopców był inny.

Oprócz zdjęć, w twoim projekcie znalazły się też fragmenty ręcznie pisanych zapisków. Jeden z nich wygląda jak punkowy manifest: „jebać system, jebać policję...". Na innym widzimy prosty napis: „Miłość, Nienawiść, Gniew". Dlaczego postanowiłaś je dołączyć do fotografii?
Poprosiłam wszystkich bohaterów, o zapisanie swoich przemyśleń i odczuć. „Jebać system..." napisał Lukas, największy anarchista z ekipy. Gdy dał mi tę kartkę, właśnie wrócił ze szpitala i miał rękę w gipsie. Powiedział, że miał kłopoty z policją - popchnęli go i złamał rękę. Ten list był jego odpowiedzią. „Miłość, Nienawiść, Gniew" napisał William, chyba najdelikatniejszy z nich. Dziewczyna z nim zerwała, a dzień później dał mi ten list. To zdanie jest uderzająco proste, ale jednocześnie bardzo prawdziwe - oddaje uczucia zakochania i rozczarowania.

Te zapiski sprawiają, że historia ożywa. Im więcej zestawionych materiałów, tym większe szanse, że widzowi przyjdą do głowy niespodziewane skojarzenia, na które już nie mam wpływu. Nie da się ukryć, że jako fotografka mam kluczową rolę. Nie jestem anonimowa ani nieobecna - to ja wybieram właściwy moment i ostateczne ujęcie. Jestem twórcą żywych obrazy tworzonych z rzeczywistości.

Czy młodość to najlepszy okres w życiu?
Nie wiem, czy najlepszy, ale to na pewno największe wyzwanie. Kiedy indziej można się tak zatracić i skupić na sobie, myśleć, że jest się pępkiem świata? Im człowiek doroślejszy, tym bardziej się go zmusza, żeby pasował do norm społecznych. Trzeba żyć w jakimś określonym celu, bo „marnowanie" czasu nie jest akceptowane w naszym społeczeństwie. Nie ma miejsca na pustkę, która prowadzi do zupełnie niespodziewanych wniosków. Czasem dorośli wciąż martwią się przyszłością i tęsknią za młodością.

@stefanie_moshammer

Zobaczcie też zdjęcia z albumu „Vegas and She", w którym Stefanie uwieczniła surrealistyczne obrazy ze strip klubów w Las Vegas.

Kredyty


Tekst Emily Manning
Zdjęcia Stefanie Moshammer
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Young Gods
wywiad
Kultura
Stefanie Moshammer
bunt
Δανία
fotografia wywiady