beth ditto: rozmiar nie ma znaczenia

Kontrkulturowa królowa opowiada o swojej nowej, etycznej kolekcji plus size.

tekst i-D Staff
|
20 Kwiecień 2016, 1:05pm

Wszechmocna, wszechobecna, wygadana punk-rockowa gwiazda Beth Ditto łączy wiele ról: modelki, muzy, wokalistki, autorki tekstów, feministki i miłośniczki szydełkowania. Urodzona w Arkansas królowa popkultury właśnie podjęła kolejne wyzwanie i zaprojektowała kolekcję kapsułową nazywającą się, oczywiście, The Beth Ditto Collection. Wyprodukowane w Ameryce ubrania z etycznie pozyskanych materiałów, są skierowane do kobiet, które, tak jak Beth, były marginalizowane przez modę ze względu na swój rozmiar. To kolejny krok w karierze, którą rozpoczęła od roli frontmanki zespołu Gossip, którego styl był mieszanką punku z dodatkiem disco i hip-hopu. Beth jest także ikoną stylu: chodziła po wybiegach u Jeana-Paula Gaultiera i Marca Jacobsa, była na okładce magazynu LOVE (naga, ale to też się liczy) i wypuściła serię kosmetyków z marką MAC (kocie kreski na powiekach są nieodłącznym elementem jej wizerunku). To zdecydowana odmiana od jej dzieciństwa na małomiasteczkowym południu Stanów Zjednoczonych, gdzie MTV było dostępne przez zaledwie dwa lata, zanim zniknęło z jej hrabstwa w ogóle. Kiedy odkryła punkowy, feministyczny ruch Riot Grrrl i przeprowadziła się do Olympii w stanie Waszyngton, jej muzyczna kariera rozpoczęła się od supportów przed Sleater-Kinney w 1999 roku. I całe szczęście, że tak się stało, bo świat jej potrzebuje.

Dlaczego zdecydowalaś się wypuścić kolekcję akurat teraz?
Zawsze chciałam to zrobić po swojemu, na swoich warunkach, więc zaczęłam od podstaw. Pożyczyłam trochę pieniędzy i zebrałam to, co miałam. Moja przyjaciółka i menadżerka w jednym też zebrała to, co miała i po prostu się za to wzięłyśmy! Wcześniej współpracowałam już z marką Evans, doświadczenie było w większości pozytywne, ale od strony etycznej miałam sporo wątpliwości, co bardzo przeszkadzało mi i wtedy, i teraz. Obiecałam więc sobie, że kiedy będę to robić, zrobię to najlepiej, jak mogę. To oznaczało skupienie się na etyce, jakości, kształcie i dopasowaniu do dużych ciał.

Jesteś osobą publiczną, takie działanie może zbliżyć cię do ludzi. Czy kontaktują się z tobą przez media społecznościowe? Czujesz, że wywarłaś jakiś wpływ?
Trochę tak. Staram się słuchać konstruktywnej krytyki, opinii, które są uzasadnione, nawet jeśli nie to miałam nadzieję usłyszeć. Wymiana informacji jest dla mnie bardzo ważna. Dużo satysfakcji dało mi zobaczenie, jak podekscytowani byli ludzie. Zdałam sobie sprawę, że jestem częścią wielkiej społeczności, której w czasach przed internetem nie było łatwo złapać kontakt, i że ta społeczność daje mi mnóstwo wsparcia.

Swoją kolekcję pokazałaś w Londynie.
Tak! To miasto przemawia do mnie od bardzo dawna, daje mi radość w sposób, którego nie umiem nawet opisać. Czuje się tutaj zrozumiana.

W jaki sposób zaprojektowałaś ubrania? Czy to łatwy proces?
Rysowanie i tworzenie rzeczy dla mojego typu sylwetki było proste. To strona biznesowa sprawiała trudności. Bardzo się cieszę, że to nie ja się tym zajmuję. 

Jakie rzeczy najbardziej lubisz teraz nosić?
Uwielbiam moje creepersy i wełniany kapelusz Christies. Mam też dżinsową kurtkę, którą wszędzie zabieram. Jest z supermarketu Target, strasznie tania, a leży idealnie. Polarowe rajstopy kompletnie zmieniły moje życie tej zimy. Jak połączysz wszystkie powyższe rzeczy, to wyjdzie strój, w którym spędziłam ostatnie cztery miesiące.

Czy zainspirowałaś się rzeczami z własnej garderoby w tworzeniu kolekcji?
Cały czas widzę rzeczy, które mnie inspirują. Kristin, moja żona, ciągle mi powtarza, że ja uważam, że wszystko jest piękne! I trochę tak jest. Mój mózg działa w taki sposób, że świat wydaje mi się piękniejszy, niż jest naprawdę. Nie lubię ogólnikowych stwierdzeń, bo można je wyrwać z kontekstu i i sprawić, że sobie zaprzeczę. Uwielbiam sklepy z używanymi rzeczami, z których dochód idzie na cele charytatywne, lumpeksy i sklepy z materiałami.

Na początku kariery szyłaś własne stroje do teledysków Gossip, brak pieniędzy zmuszał do przedsiębiorczości. Myślisz, że te doświadczenia wpłynęły na to, w jaki sposób żyjesz teraz?
Codziennie myślę o tym, jaką drogę przeszłam i chcę być absolutnie pewna, że wiem, dokąd zmierzam. Nie żebym miała jakieś konkretne plany, po prostu chcę iść naprzód. Pochodzę z krainy przyczep, tornad i małomiasteczkowej, ograniczonej perspektywy — to niesamowita motywacja. Staram się doceniać doświadczenia z przeszłości i moje ciało najlepiej, jak mogę. Docenienie swojej odmienności sprawia, że tworzysz własny świat, daje ci podstawy, które są potrzebne, by się rozwijać. Kreatywność, przedsiębiorczość, sztuka, poczucie humoru, złość, pewność siebie, to wszystko bierze się z odmienności. Połączenie tych elementów to recepta, by iść naprzód. Trzeba się akceptować, docenić i dbać o swój indywidualizm.

Nadal czujesz się częścią subkultury czy wydaje ci się, że częściowo przeszłaś do mainstreamu?
Zdecydowanie czuję przynależność do subkultury. Jestem taka normalna, że to aż dziwne. Parę razy flirtowałam z głównym nurtem, ale to nadal kapitalistyczna, stworzona przez mężczyzn gra, w której nie jestem najlepsza. Mimo wszystko mam szczęście: lubię ludzi i wyzwania. Nie wiem, czy wszystkie typy osobowości mogłyby poruszać się między tymi dwoma rzeczami. Jestem ekstrawertyczną zodiakalną Rybą z Południa. To pomaga.

Czy istnienie kontrkultury jest dla ciebie ważne?
Kontrkultura utrzymuje ludzkość na powierzchni, ratuje przed codzienną, szablonową harówką. Podziemie przyjmuje z otwartymi ramionami dziwadła, niezdary, niezrozumianych, szokujących, marzycieli i wszystkie inne niepospolite umysły.

Myślisz, że postrzeganie ludzi plus size się zmieniło i że miałaś na to jakiś wpływ?
Jasne. Przede wszystkim widzę, że większe osoby zmieniły postrzeganie swojego rozmiaru. Właśnie to sprawia, że świat otworzył oczy. Uwielbiam Instagrama, oglądam tam dużych ludzi prowadzących normalne życie, mówiących „pierdol się" stereotypowi, że możemy być tylko smutni, leniwi, zakompleksieni, niezdrowi, nieudolni i aspołeczni.Niesamowicie dodaje siły oglądanie zdjęć ludzi powyżej stu kilo, którzy prowadzą jogę, mają trenerów personalnych, szyją własne ubrania, dzielą się pomysłami i opowieściami, wszystko w imię samoakceptacji i zdrowia. Internet jest świetny, bo pozwala nam stać się własnym modowo-lifestyle'owym magazynem. Nie musimy czekać, aż zwrócą się do nas… możemy robić to sami dla siebie. Nie wiem, jak duży jest mój osobisty wkład do tego ruchu. Świetni ludzie byli przede mną, są teraz i na pewno nadejdzie więcej takich, którzy mieli podobne doświadczenia, jak ja. Na początku mojej przypadkowej kariery czułam się osamotniona. Jestem bardzo szczęśliwa, że teraz już tak nie jest. Może jesteśmy wielcy i zaokrągleni, ale zawsze znajdzie się miejsce na rozwój — nieważne, ile miejsca zajmujesz.

Przeczytaj też:
Pierwsza kolekcja Beth Ditto
Jak kochać swoje ciało
Te dziewczyny nauczą cię, jak akceptować siebie

Kredyty


Zdjęcia Clare Shilland 
Stylizacja Bojana Kozarevic 
Tekst Hanna Hanra
Fryzura Lyndell Mansfield z CLM Hair & Make-up, używając Pureology
Makijaż Andrew Gallimore z CLM Hair & Make-up, używając NARS Cosmentics
Paznokcie Sophy Robson at Streeters
Asystent fotografa Rory Cole
Asystent stylisty Ryan Peterson
Asystent fryzjera Benjamin David
Asystentka makijażysty Ana Fry
Miejsce Recession Studios
Wszystkie ubrania The Beth Ditto Collection. Kolczyki Versace. 

Tagged:
Beth Ditto
Gossip
Wywiady
muzyka
Μόδα