pokaz mody, który zmienił moje życie

Jako, że zakończył się kolejny tydzień mody, postanowiliśmy poprosić kilku z ulubionych projektantów i-D, żeby powspominali dla nas pokazy mody z przeszłości – a dokładniej te, które rozerwały siatkówki ich oczu, wgryzły się w ich mózgi i zainspirowały...

tekst James Anderson
|
19 Wrzesień 2014, 12:50pm

Gareth Pugh Autumn/Winter 06

Walter Van Beirendonck
Debiutancki pokaz Comme des Garçons, marki Rei Kawakubo, wywarł na mnie wielkie wrażenie, kiedy studiowałem jeszcze na ostatnim roku w Królewskiej Akademii w Antwerpii. Obywał się w Paryżu, w namiotach rozstawionych w ogrodach Tuileries, niedaleko Luwru. To była czysta AGRRRRRRRRESJA! Ludzie przyczepili temu łatkę Hiroshima chic. Stylizacje - ubrania z dziurami i porozrywanymi szwami! Abstrakcyjne, przerośnięte kształty i wzory! Kolor czarny! Dramatyczny, mroczny, abstrakcyjny makijaż! Muzyka! Sensacja! A także fakt, że stało się to po pierwszych kilku latach chwały francuskich wytwornych projektantów - Gaultiera, Montany i Muglera. To był dla mnie ogromny szok... dla mody też!

Dsquared²
Kiedy byliśmy młodsi, znajdowaliśmy dla siebie w codziennym życiu tyle różnych inspiracji... Jednak, uczciwie mówiąc, naprawdę podziwialiśmy Yves Saint Laurenta. W szczególności pokaz wiosna/lato 02, który odbył się w Paryżu, był tak oszałamiający i unikalny, a także stanowił koniec pewnej epoki. Podobał nam się tak bardzo - a ta kolekcja okazała się jego ostatnią - bo oddawał doskonale elegancję i mocne poczucie kobiecości. Atmosfera stworzona przez ten pokaz, jej wspomnienie, ono do dziś nas inspiruje!

Craig Green
Kolekcja domu mody Dior Egyptian na sezon wiosna/lato 04, zaprojektowana przez Johna Galliano - to wciąż, jak uważam, jeden z najwspanialszych pokazów mody w dziejach. W ostatnich czasach ma się takie uczucie, że brakuje jakiegoś elementu, który sprawia że kiedy odbywają się pokazy, tak bardzo chciałbyś się na nich znaleźć. Wolność, brak strachu, bezkompromisowy element fantastyczny tego właśnie pokazu to coś, co zostało ze mną na zawsze.

Thelma Spiers (Bernstock Spiers)
Desperacko pragnęłam zobaczyć Bufallo, kolekcję World's End Vivienne Westwood i Malcolma McLarena z roku 1982, której pokaz odbywał się w Pillar Hall centrum wystawowego Olympia w Londynie. To był ostatni rok moich studiów krawieckich i właśnie tworzyliśmy swoją markę z Paulem Bernstockiem. Zjawiłam się w sali dwie godziny przed rozpoczęciem pokazu, kiedy pracownicy rozkładali krzesła. Zaczęłam więc kręcić się przy krzesłach i udawać, że im pomagam. Nikt nie spytał mnie kim jestem ani co tu robię, a w końcu, po godzinach - pokaz i tak rozpoczął się później - zaczęli zjawiać się goście, więc stanęłam gdzieś z tyłu i obserwowałam. Pokaz rozpoczął się od White Christmas w wykonaniu Binga Crosby'ego, które potem wtopiło się w jakiś hip-hop-pop. Modelki wyszły na wybieg tańcząc i pozując, jak to było wtedy w zwyczaju. Kapelusze były fantastyczne. Ubrania były fantastyczne. Myślałam, że umarłam i poszłam do Nieba. Najbardziej ekscytujące wydarzenie, jakiego kiedykolwiek miałam okazję uświadczyć.

Dries Van Noten
Pokazy France'a Andrevie, które odbywały się w Paryżu między 1977 a 1981 rokiem, kiedy byłem jeszcze studentem. Młodsza, nowa wersja Montany i Muglera.

Peter Jensen
Kolekcją, która naprawdę wpłynęła na moje plany zostania projektantem mody, była Salon Vivienne Westwood na sezon wiosna/lato 92, pokazywana w Londynie. Studiowałem wtedy na pierwszym roku w szkole krawieckiej. W tej kolekcji znalazłem wszystko to, co działo się w mojej głowie. Czułem się tak, jakby ktoś mówił w moim języku. Tak więc postawiłem sobie za zadanie skopiować gorset zaprojektowany przez Westwood i przez to tak naprawdę uwierzyłem w pracę z szablonami i tworzenie garderoby. Dojście do tego zajęło mi trzy tygodnie, a pracowałem codziennie. Przekonałem moją koleżankę-lesbijkę, żeby pokazała się w efekcie końcowym moich starań w barze dla gejów, i wyglądała świetnie!

Harriet Vine (Tatty Devine)
Dla mnie tym kluczowym był pokaz kolekcji Afterwords Husseina Chalayana na sezon jesień/zima 00, który odbywał się w Londynie. Dopiero co zrobiłam licencjat ze sztuk pięknych na Chelsea College of Art, a z Rosie rozpoczynaliśmy właśnie działalność Tatty Devine. W tym pokazie zawarto spektakl; to co niespodziewane i to, w co nie da się wręcz uwierzyć. Kocham te sytuacje, w których moda wznosi się w prawdziwie magiczne miejsce, skąd może cię zadziwić. Pokaz błyszczał kunsztem, kreatywnością, oryginalnością, ale przede wszystkim był w całości niezwykle fajny!

Cozette z kolektywu Sibling
samochodu, to stawało się od razu częścią tego niezwykłego teatru, wchodziło dokładnie w sam środek jego inspiracji. Zaplecze wybiegu, aczkolwiek małe i słabo oświetlone, tętniło życiem. Kate, w kwiecistej bluzeczce, wplatano we włosy lampki choinkowe. Carolyn była arlekinem. Stella, Sybil i Jodie przeobraziły się w najfajniejszy z możliwych gang motocyklowy replikantek w stylu Pris, cały w pomponach. Helene wcieliła się w akrobatkę trapezową, Nadia w skrzącego się iskrami kucyka. Dziewczyny miały ze sobą akordeony, niektóre wyglądały jak Cyganki wróżące z dłoni, owinięte w szale z frędzlami. Modelki śmiały się, nakładano im kohl do oczu, przemykały dookoła w sukienkach z ciekłego lureksu. Piły, rozmawiały, ćwiczyły zdolności aktorskie, Stephen Johnes przyczepiał im lusterka z boku głowy. To wszystko tworzyło tak elektryzującą i eklektyczną kombinację, i dało się wręcz posmakować, że to właśnie jest moment. A w końcu wszyscy naprawdę mocno się upiliśmy i skończyłam z maską balową przymocowaną mi palcami przez Kristen McMenamy, lusterkami bocznymi i w pokrytej czerwonymi oraz białymi gwiazdami żakardowej, szydełkowanej kurtce. Powody, By Być Pełną Radości, część 3!

Kit Neale
To była kolekcja jesień/zima Garetha Pugha na sezon 06 - ta z pudlem - której pokaz odbywał się w raczej niewielkim pomieszczeniu za tylnym wejściem Royal Academy w Londynie. Pomagałem przy organizacji wydarzenia. Pamiętam, jak naprawdę mała okazała się ta sala i jak tłum wylał się do innego pokoju, by oglądać pokaz na ekranie. Głupio mówić, ale to był doprawdy modowy moment! Zjawiła się Anna Wintour i razem z resztą zebranych rzucała ogromnym, dmuchanym balonem z gumy po pomieszczeniu. Mandi Lennard krzyczała do nas stojąc przy drzwiach. Nicola Formichetti udzielała się jako stylistka. Wśród ubrań znalazły się akcesoria od Judy Blame, robione na zamówienie czółenka Dr Martensa - no i ten gigantyczny pudel! Miałem wtedy 17 lat, więc podejrzewam, że udawałem wtedy za dorosłego na taką atmosferę, ale gdzieś tam w środku pewnie i tak cieszyłem się jak dziecko!

Gareth Pugh
Musiałem mieć wtedy 16 lat, właśnie skończyłem edukację obowiązkową i znalazłem się na pierwszym roku studiów - dla mnie był to całkiem formatywny okres, oględnie mówiąc. Zobaczyłem pokaz kolekcji Joan Alexandra McQueena na jesień/zimę 98, odbywający się w Londynie - na stronach cotygodniowego modowego wydania specjalnego OK Magazine, kupionego w kiosku w Sunderland. Gdzieś jeszcze mam egzemplarz. Te złowieszcze, nieustraszone stworzenia z warkoczami i łysymi głowami, przeszywającymi czerwonymi oczami i maskami w stylu sado-maso, skradające się po wybiegu pełnym węgla w oprawie płomieni... To na pewno robiło wrażenie... jak uderzenie pioruna!

Henry Holland (House of Holland)
Versace na sezon wiosna/lato 91. Wtedy chodziłem jeszcze do szkoły. Ten pokaz był ucieleśnieniem tego, co wszyscy uznawali za sedno mody!

Kredyty


Tekst: James Anderson
Dodatkowy research: Rosie Ellis
Zdjęcie z wybiegu: Gareth Pugh, kolekcja jesień/zima 2006

Tagged:
Dries Van Noten
Sibling
Μόδα
fashion shows
Gareth Pugh
Kit Neale
Henry Holland
pokaz mody
House of Holland
Walter Van Beirendonck
craig green
moda wywiady
peter jensen
dsquared
pokazy mody
bernstock spiers
harriet vine
thelma spiers