björk o seksizmie

„Aktorki z wiekiem mają coraz mniej do powiedzenia w kwestii swojej kariery i ról, jakie grają. Mężczyźni mogą się starzeć, ale kobiety nie”.

tekst Hannah Ongley
|
02 Czerwiec 2016, 3:25pm

latach 90. Björk nie miała ochoty słuchać seksistowskiego bełkotu, a teraz jeszcze gorzej znosi patriarchalny ucisk kobiet. Islandzka legenda znów poruszyła temat mizoginizmu, z którym wciąż boryka się branża muzyczna. Tym razem wyraziła frustrację dziennikarstwem muzycznym i brakiem zróżnicowanych ról dla kobiet na szczycie. Sama doskonale o tym wie — w końcu 16 lat temu zagrała w filmie Larsa von Triera.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„To, że jestem kobietą i mogę robić to, co robię, jest w pewien sposób wyjątkowe", powiedziała na wernisażu australijskiej wystawy Björk Digital. „Miałam wiele szczęścia, ale wiele razy trafiałam na mur. Na przykład dziennikarstwo muzyczne jest bardzo macho. Przypomina stowarzyszenia dla chłopców. Lubią muzykę, która... cóż, której znaczna część jest skierowana do chłopców".

W 2000 roku Björk dostała nagrodę na festiwalu filmowym w Cannes za rolę w „Tańcząc w ciemnościach" Larsa Von Triera, ale nie zanosi się, żeby miała zamiar wrócić na ekran. „Nie mogłam uwierzyć, jak wygląda życie aktorki. Są traktowane koszmarnie. Z wiekiem mają coraz mniej do powiedzenia w kwestii swojej kariery i ról, jakie grają. Mężczyźni mogą się starzeć, ale kobiety nie". Wyraziła słowa uznania wobec takich aktorek jak Cate Blanchett i Tilda Swinton, które pomagają (powoli) wprowadzić zmiany.

To niedorzeczne, że tak uznana artystka, jak Björk, wciąż trafia na przeszkody. Niestety jej talent nie po raz pierwszy został zakwestionowany przez zazdrośników. W zeszłym roku szef wytwórni Tri Angle Records, Robin Carolan, napisał na Instagramie post, broniący Björk przed oskarżeniami, jakoby sama nie tworzyła swojej muzyki. „Ona jest szefem. W 100 procentach. Pisze teksty i muzykę, produkuje, komponuje i śpiewa. Może zaprosić kogoś do współpracy, aby ułatwić wyrażenie własnej wizji, ale to jest tylko i wyłącznie JEJ wizja. Kolesie (bo to zawsze mężczyźni) muszą to w końcu zrozumieć. Ona nikogo nie potrzebuje. Ile wspaniałej muzyki musi stworzyć kobieta, zanim ludzie przestaną gadać takie bzdury?", napisała wtedy Robin.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Hannah Ongley
Zdjęcie Ari Magg
The Passionate Issue, Numer 244, czerwiec 2004 rok

Tagged:
bjork
muzyka
bjork digital
seksizm
płeć