Reklama

internetowe wyzwania: czy jesteś dość chuda?

Jeśli media społecznościowe faktycznie wywołują zaburzenia odżywiania, to mogą także pomóc je leczyć.

tekst Jane Helpern
|
23 Marzec 2016, 4:25pm

Internet przypomina szwedzki stół. Nieważne czy najbardziej lubisz jeść sushi, schabowe czy warzywa - każdy znajdzie coś dla siebie, chociaż nie wszystko jest dobrej jakości. Tak jak wesołe miasteczko, sieć nie jest też całkiem przyjaznym miejscem - może zniekształcać rzeczywistość, jak upiorny gabinet luster.

Łatwo zapomnieć, że nie każdy żyje w pastelowej bańce feminizmu i pozytywnego postrzegania ciała. Hejterzy ciągle wytykają innym wady, ale szybko odpowiadają im mistrzynie ciętej riposty (jak na przykład Sara Petty), a celebrytki, takie jak Lena Dunham i Zendaya krytykują magazyny za przerabianie ich ciał w Photoshopie. Okazuje się jednak, że nie wszyscy podzielają tę postawę. W niektórych zakątkach sieci wciąż istnieją grupy kobiet dążących do zniekształconego ideału, które promują nierealistyczne wzorce. Najnowszym trendem jest #A4Challenge (#WyzwanieA4), które zachęca użytkowników chińskiej platformy Weibo, do chwalenia się niezwykłą szczupłością. Wystarczy sfotografować się z kartką papieru - za jej krótszą krawędzią powinna zmieścić się talia.

Jak pokochać swoje ciało?

To nie pierwszy internetowy trend, który promuje niepokojące i wręcz niebezpieczne kanony piękna. W zeszłym roku, w Chinach pojawiło się #TheBellyButtonChallenge (#WyzwaniePępek), w którym trzeba przełożyć rękę za plecami i sięgnąć dłonią do pępka. W ten sposób rzekomo można udowodnić sobie właściwy obwód w talii. Ten tag został użyty na Weibo ponad 130 mln razy i zapoczątkował 104 tysiące dyskusji na forum. Jedna z osób przyznała, że spędziła ponad 4 godziny, próbując dokonać tego wyczynu, a inna zwichnęła sobie staw barkowy po nieudanej próbie. Miliony ludzi podjęły wyzwanie, mimo naukowych dowodów, które wskazują, że ta sztuczka udaje się dzięki gibkości i dłuższym rękom, a nie niezwykłej chudości.

W zeszłym roku w Chinach powstało także #TheCollarBoneChallenge (#WyzwanieObojczyk) - kolejne przerażające wyzwanie, które mierzyło wartość kobiety po tym, jak wiele monet uda się jej ułożyć w rządku nad obojczykiem. Jak każda internetowa sensacja, ten tag zainspirował też wiele parodii: pewna internautka zamiast monet użyła małego wibratora.

Łatwo jest odsunąć się od tych dziwnych tagów i uznać je za szybko przemijające ciekawostki, które występują gdzieś daleko, w miejscach, które mają inne normy kulturowe i kanony piękna. Niestety mimo sukcesu krągłych modelek takich jak Ashley Graham i Barbie Ferreira, które śmiało mówią co myślą, presja przesadnej chudości wciąż istnieje, tuż obok nas. Na Instagramie, tuż za zdjęciami jedzenia i uroczymi selfie, znajdziecie podziemną społeczność pro-ana, czyli osób aspirujących do anoreksji. Wystarczy wpisać tag #anorexia, #ana, albo #mia (od „bulimia"), aby pojawiło się ostrzeżenie dotyczące drastycznych treści oraz link do podstrony o zaburzeniach odżywiania. Jeśli zdecydujecie się obejrzeć zdjęcia opatrzone tymi tagami, zobaczycie wystające kości, miarki i inspirujące cytaty o przeczyszczaniu, głodówkach i okaleczaniu się. To alternatywny świat, odległy od cyfrowej rewolucji feministek, na których czele stoją dziewczyny pokroju Molly Sody, Ashley Armitage i Arvidy Bystrom, do których tak już przywykliśmy. To przypomina, dlaczego ważne jest pokazywanie różnorodnych sylwetek w mediach.

Te dziewczyny nauczą cię, jak akceptować siebie.

W 2012 roku Instagram zaczął cenzurować treści, które promowały zaburzenia odżywiania, jako metodę odchudzania i blokować tagi z nimi związane, np. #thighgap (przerwa między udami). Portal chciał w ten sposób zniechęcić członków tej społeczności do zamieszczania treści, ale niedawne badanie, przeprowadzone przez uczelnię Georgia Tech, pokazuje, że przynosi to wręcz odwrotny skutek. „17 terminów zablokowanych przez Instagrama zostało zastąpionych setkami nowych. Każdy tag miał średnio 40 wariantów, a niektóre nawet więcej - badacze odkryli 107 zmienionych pisowni 'thighgap'", jak podaje magazyn „The Independent". W szczegółowym raporcie, ilustrującym wzrost występowania zaburzeń odżywiania, ta sama gazeta wini media, które są główną przyczynę wzrostu liczby nastolatek szukających pomocy w wyjściu z zaburzeń odżywiania o 110% w ciągu ostatnich trzech lat.

Jak już pisano w wielu artykułach, media społecznościowe nie są wyłącznie dobre lub złe. Wszystko zależy od intencji. Jeśli te platformy faktycznie wywołują zaburzenia odżywiania, to mogą także pomóc je leczyć. Wiele osób w konstruktywny i pozytywny sposób wykorzystuje social media - powstają np. fora z poradami dotyczącymi zdrowia, zapewniające wsparcie.

Czy to początek wojny „plus size vs skinny" na Instagramie?

Czy trendy z chińskich mediów społecznościowych faktycznie tak bardzo różnią się od ukrytej społeczności anorektyczek, która wciąż ma się dobrze, także na naszym podwórku (tym bardziej że polski tag #anoreksja nie został ocenzurowany przez Instagrama)? Jedyną różnicą jest chyba tylko to, że chińskie „wyzwania" trafiają do mainstreamu, podczas gdy członkinie ruchu pro-ana pozostają w podziemiu. Ale czy #A4Challenge i tym podobne zjawiska są tylko niewinną zabawą, czy może jednak mogą krzywdzić i niosą ze sobą poważne konsekwencje?

W ostatnim artykule dla Refinery29, Venus Wong odpowiada na to pytanie, nawiązując do historii kultu szczupłości w Chinach. Artykuł wyjaśnia, że w V wieku p.n.e. wiele Chinek nosiło niezwykle ciasne gorsety, a nawet „głodziło się na śmierć, próbując przypodobać się cesarzowi", którego fetyszem była przesadna chudość. „Dla kobiet w Chinach chęć utraty wagi nie bierze się z podążania za zdrowym stylem życia, ale z pragnienia dołączenia do godnej podziwu grupy społecznej", wyjaśnia Wong. Chociaż minęły setki lat, presja by dopasować się do tych wypaczonych ideałów, nadal jest obecna w kulturze tego państwa, które wyśmiewa znanych ludzi, odstających od ideału.

Pozytywne podejście do ciała i odżywiania staje się coraz popularniejsze, ale powinniśmy potraktować wyzwania zachęcające do chudnięcia jako przypomnienie, że wciąż trzeba nad tym pracować. Nie damy rady w jedną noc odwrócić wielu lat krytyki pełniejszych sylwetek, ale im częściej będziemy je promować, tym szybciej zmienimy się w naprawdę wyzwolone społeczeństwo.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Jane Helpern
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
Zdjęcie Kadr z filmu „Body/Ciało"