seks, przemoc i język migowy – wszystko to w filmie „plemię”

Debiutujący reżyser Miroslav Slaboshpitsky mówi, że w języku migowym zna jedynie przekleństwa, ale zanosi się na to, że w filmie użyte zostały wszystkie z nich.

tekst i-D Staff
|
29 Maj 2015, 11:45am

Oglądając Plemię, nie możesz być na sto procent pewien, co mówią do siebie bohaterowie, chyba że znasz ukraiński język migowy. Film opowiada o nastoletnim gangu, terroryzującym całą szkołę dla głuchoniemych. Cała historia opowiedziana jest za pomocą języka migowego, do tego nie ma żadnych napisów lub pomocy lektora, aby ułatwić ci zrozumienie. Jesteś zdany na własną interpretację - na odczytywanie języka ciała, wyrazu twarzy oraz interakcji między bohaterami. Mimo że nie rozumiesz, to masz wrażenie, że to, co mówią, nie należy koniecznie do najmilszych i najsłodszych rzeczy.

Dzieje się tak, ponieważ Plemię opowiada historię Sergeya (Grigory Fesenko), który jest nowy w szkole i aby przetrwać, dołącza do gangu, który w ramach zajęć pozalekcyjnych para się kradzieżą, pobiciami, a także zmuszaniem dwóch dziewczynek do prostytucji. Sprawy się jednak komplikują, gdy Sergey zakochuje się w jednej z nich - Annie (Yana Novikova), a fabuła ewoluuje do postaci wyśmienicie brutalnego, surowego i bardzo seksualnego tańca współczesnego. Cała obsada to amatorzy - głuchoniemi wzięci z ulicy, a język migowy stanowi niezwykle tajemniczy i przejmujący element układanki, którą widzowie zmuszeni są ułożyć sami, bo reżyser nie miał na celu nic ułatwiać.

O filmie mówiło się dużo podczas zeszłorocznego festiwalu w Cannes, a sam pomysł rodził się w głowie 40-letniego reżysera przez długi czas. W wywiadzie zdradza i-D, jak przebiegał proces twórczy.

Dlaczego akurat język migowy?
Wydaje mi się, że głuchoniemi opanowali zupełnie inny poziom komunikacji. Oni przekazują emocje, uczucia, które stoją wyżej w ludzkim rozwoju. Ale może się mylę, bo nie rozumiem języka migowego, wiem za to, że byłem pod wielkim wrażeniem, wręcz mnie to zaczarowało i chciałem podzielić się swoim doświadczeniem.

Czy istnieje związek pomiędzy tym poziomem ekspresji a twoją decyzją, aby stworzyć film o nastolatkach - wieku, w którym wszystkie zmysły są tak wyostrzone?
Akurat o tym nie myślałem, ale to się zgadza - to film o okresie nastoletnim, w którym ekspresja uczuć często jest dużo mocniejsza niż zwykle. To jest też mój ukłon w stronę gatunku filmu niemego. Gdy powstawał, też był młody i świeży, a zarazem trochę niesforny, zupełnie jak młodzi ludzie. To też ma jakiś związek.

Film opiera się na twoich własnych doświadczeniach ze szkoły. Rozumiem, że nie przepadałeś za szkołą?
Nienawidziłem jej. W późniejszych latach już trochę mniej, bo zaczęliśmy palić, pić piwo i wychodzić z dziewczynami. Byłem dokładnie w tym samym wieku, co dzieciaki w filmie, z tym że ja akurat wolałem większość czasu spędzać w kinie.

Skąd decyzja o zatrudnieniu głuchoniemych amatorów do ról?
Od początku, gdy ten pomysł się w ogóle narodził, zawsze wiedziałem, że chcę pracować z głuchoniemymi - natywnymi użytkownikami języka migowego. Nie myśleliśmy o konkretnych osobach podczas castingów. Po prostu, gdy ktoś nas od razu urzekł, myśleliśmy jak by go wykorzystać w filmie.

Co urzekło cię najbardziej w dwóch głównych bohaterach, Sergeyu i Yanie?
Znajomy Grigorego, fotograf, przesłał nam jego zdjęcie. Gdy przyszedł na audycję, od razu wiedzieliśmy, że jest dzieciakiem ulicy, umie się bić, gra w piłkę, ma tatuaż na ramieniu, uprawia parkour... Możesz sobie wyobrazić, wchodzi koleś, który [wygląda jak ktoś, kto] może spokojnie cię oprawić w wąskiej uliczce. Za to na castingu bardzo się denerwował, ręce mu się trzęsły i cały się pocił. Przez to prawie oblał. Taki twardziel, a tutaj prawie się załamał, to dało nam do myślenia. Poprosiliśmy go, żeby wrócił i z czasem zrozumieliśmy, że on jest właśnie tym, kogo szukaliśmy. Z kolei Yana przyjechała na Ukrainę na casting teatralny dla głuchoniemych. W mojej pierwotnej wersji bohaterka grana przez Yanę wyglądała bardziej wyzywająco. Poszliśmy obejrzeć inną dziewczynę [w teatrze], która wyglądała strasznie sexy. Byłem obecny podczas audycji, która całą nagraliśmy, aby potem odtworzyć i obejrzeć jeszcze raz. Zdałem sobie sprawę, że nie patrzę się na tę seksowną dziewczynę, ale właśnie na Yanę. Poprosiłem więc kamerzystę, żeby ją nagrywał. Przyszła na casting dwa tygodnie później i zaszokowała mnie swoim talentem. Gdybym jej powiedział, że ma umrzeć, to by umarła. Powtarzaliśmy scenę, w której Sergei próbuje namówić Annę, żeby nie wyjeżdżała, a Yana tak się wczuła w postać, że nawet ekran miał gęsią skórkę.

Jak wyglądał scenariusz? Napisałeś dialogi?
Akurat scenariusz był dosyć standardowy. Wyglądał tak zwykle, że gdy chodziliśmy na spotkania marketingowe, żeby przyciągnąć sponsorów, ludzie tylko zerkali i mówili „nie ma w tym nic specjalnego". Wyglądał jak każdy inny scenariusz.

Oglądając film, ma się wrażenie, że to rozsypane puzzle, które sami musimy ułożyć, wraz, gdy kamera przenosi się z pokoju do pokoju i ze sceny do sceny. Czy to było zamierzone?
To zabawne, bo chciałem stworzyć dramat o dorastaniu. Językiem filmu jest język migowy, a dla mnie bardzo ważne było, aby widzowie mogli podążać za fabułą, więc gdy pracowałem nad scenariuszem, upewniłem się, że każda kolejna scena będzie zawierała jakieś rozwiązanie poprzedniej. Co najdziwniejsze, niektórzy postrzegają film jako thriller, który wymaga specjalnego skupienia podczas oglądania.

Znasz język migowy?
Nie. Tylko kilka słów, z których większość to przekleństwa. Mam już zresztą cały zbiór - umiem przeklinać po serbsku, ormiańsku i angielsku.

Plemię w kinach od 29. maja.

Kredyty


Tekst: Colin Crummy
Tłumaczenie: Zuza Bień

Tagged:
gang
Ukraina
Seks
Kultura
przemoc
Miroslav Slaboshpitsky
Plemię
Język migowy