Reklama

posłuchaj kolejnego singla z nowej płyty lorde

„Perfect Places” opowiada o kryzysie egzystencjalnym na imprezie.

tekst Wendy Syfret
|
02 Czerwiec 2017, 11:53am

Na pewno wiecie już, że nadchodzący, drugi album Lorde „Melodrama" opowiada historię domówki, podczas której dużo się wydarzyło. Jej najnowszy singiel „Perfect Places" wprowadza nas w etap kryzysu egzystencjalnego, który następuje w trakcie imprezy. Na pewno znacie ten moment, kiedy rozglądacie się dookoła i myślicie: „Jestem wszystkim i niczym... Dlaczego mój kubek jest pusty?".

Śpiewając: „Spill my guts beneath the outdoor light / It's just another graceless night" (Wypruwam sobie flaki w świetle latarni / To kolejna noc pozbawiona wdzięku) przypomina wszystkie imprezy, które nagle wymknęły się spod kontroli. Łagodzi to tekstem: „I'm 19 and I'm on fire / But when we're dancing I'm alright" (Mam 19 lat i płonę / Jednak kiedy tańczymy, wszystko jest w porządku), powołując się na właściwość tańca, który potrafi pocieszyć i wymazać zmartwienia na parę godzin.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Słuchając poprzednich singli, „Green Light" i „Liability", wpadaliśmy w emocjonalny wir, który potrafi zapewnić szalona noc, „Perfect Places" zaczyna pokazywać, że imprezowanie do rana wiąże się nie tylko z przyjemnością, lecz także z cierpieniem. I chociaż rzeczywiście w tekście pojawiają się przebłyski beztroski („Meet somebody, take 'em home / Let's kiss and then take off our clothes" — Poznaję kogoś i zabieram do domu / Całujmy się i potem zdejmijmy ciuchy), to jednak bardziej przemawia do nas zgłębianie dziwnego poczucia pocieszenia, płynącego z imprez. Wszyscy znamy radę „Have another drink, get lost in us / This is how we get notorious, oh" (Napijmy się jeszcze, zatraćmy się / W ten sposób zyskamy złą sławę).

Pierwszy album Lorde „Pure Heroine" natychmiast trafił do kanonu muzyki popowej za nadanie eleganckiego i intelektualnego wydźwięku uczuciom towarzyszącym każdemu nastolatkowi. Piosenkarka pokazała, że da się przedstawić zwykłe, młodociane bolączki jako prawdziwą poezję. Wygląda na to, że w „Perfect Places" zrobiła to samo, tylko że ze środowiskiem imprezowiczów. Przekonuje tym swoich fanów, by zwrócili uwagę na momenty, które wcześniej ignorowali. W domówkach nie chodzi oczywiście tylko o upicie się i nikt nie ma co do tego wątpliwości. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret
Zdjęcie: Instagram