Reklama

ciąg dalszy afery castingowej w paryżu

Maida Gregori Boina nazywa oskarżenia o „sadystyczne i okrutne” traktowanie modelek „oszczerstwami i nieścisłościami”.

tekst Charlotte Gush
|
06 Marzec 2017, 10:45am

Maida Gregori Boina, jedna z byłych dyrektorek castingu Balenciagi, zwolniona po oskarżeniach dotyczących „sadystycznego i okrutnego" traktowania modelek, odpowiedziała na zarzuty. Maida oraz Rami Fernandes zostali posądzeni przez innego dyrektora castingów, Jamesa Scully'ego, w poście na Instagramie. Scully napisał: „Jestem zaniepokojony, ponieważ od niejednej dziewczyny usłyszałem, że wczoraj Maida & Rami (seryjni sadyści) przeprowadzili casting do Balenciagi, w którego trakcie zmusili ponad 150 dziewczyn do czekania na klatce schodowej i powiedzieli im, że muszą tam zostać ponad 3 godziny i nie mogą wychodzić. Potem w typowym dla siebie stylu zamknęli drzwi, wyłączyli światło i poszli na lunch. Zostawili dziewczyny jedynie ze światłami telefonów".

Balenciaga szybko zareagowała na ten incydent, obwieszczając, że zakończyła współpracę z Maidą i Ramim, a także wysłała przeprosiny do agencji i modelek, prosząc je o dzielenie się doświadczeniami. Na koniec dom mody dodał: „Balenciaga potępia to zajście i nadal będzie zapewniać modelkom pełne szacunku warunki pracy".

Maida Gregori Boina w oświadczeniu dla Business of Fashion odpiera zarzuty, nazywając je „oszczerstwami i nieścisłościami". W dłuższym tekście Boina pisze: „Bezpośrednio odnosząc się do tych oskarżeń: modelki nie czekały w ciemności trzy godziny, ani nawet godzinę. Zjedliśmy lunch w miejscu, w którym odbywał się casting i nie zamknęliśmy modelek na klatce schodowej i nie zgasiliśmy świateł, co do tego nie ma wątpliwości. To byłoby kompletnie nieludzkie". Następnie chwali Balenciagę za szybką reakcję, ale dodaje: „Przykro nam, że zwolniono nas bez omówienia, co naprawdę zaszło". Stwierdziła także, że James Scully „przeinaczył fakty dla własnych korzyści zawodowych".

Zaprzeczenia Boiny kłócą się z wyznaniami modelek, które pisały pod postem Scully'ego na Instagramie. Judith Schiltzl (jej agencja potwierdziła nam, że była obecna na tym castingu) pisze: „Byłam jedną z tych 150 dziewczyn na klatce schodowej (...) Dyrektor castingu krzyczał na nas, żebyśmy wyszły — na zewnątrz, w ciemność. Powiedział, że jesteśmy jak groupies na koncercie i jakie to niesamowite i nie do zniesienia".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Inne dziewczyny napisały, że miały w przeszłości podobne doświadczenia z Maidą i Ramim. Jelena Salikova, reprezentowana przez agencję Wilhelmina, skomentowała: „Ach, Maida i Rami. Pamiętam niekończące się godziny czekania, aż nas zobaczą. Dziękuję". Ekaterina Kashyntseva (wcześniej związana z agencją Premier) napisała: „Maida! Pamiętam, jak musiałyśmy godzinami siedzieć na podłodze, a oni zabierali nasze portfolia i nie dawali nam wyjść. Jeśli któraś wyszła, trafiała na czarną listę i miała już nigdy nie dostać żadnego zlecenia od ich klientów! Najgorsi ludzie w branży". Była modelka Mollie Gondi, która miała kontrakty ze Storm w Londynie i Fordem w Nowym Jorku, napisała: „Maida zapraszała mnie sezon po sezonie po sezonie, żeby zrobić dokładnie to samo. Zamykała mnie w pokoju na trzy godziny, wszyscy panikowali, a ona nigdy, PRZENIGDY mnie nie zatrudniła". Tatiana Kovylina, poprzednio związana ze Storm i Women, skomentowała: „Dziękuję! Wreszcie! Maida znęcała się nad dziewczynami od lat!".

Kilku modeli również wypowiedziało się na ten temat. Michael Armenakis z Vivy napisał: „Pamiętam, że przed laty [Maida i Rami] zapraszali na casting Jil Sander powiedzmy na 15:00 i od razu szli na trzygodzinny lunch. Powszechnie było o tym wiadomo, ale nikt o tym nie mówił, bo każdy chciał mieć szansę na wyłączność albo po prostu pracę z tak prestiżową marką. Mają moc tworzenia [kariery] modeli (i oczywiście to robią), ale nadużywają swojej władzy, traktując innych, jakby byli od nich gorsi. Cieszę się, że ujawniono prawdę". Alexander Wolf, reprezentowany przez M4 z Niemiec, dodał: „Maida i Rami są najgorszymi dyrektorami castingów, jakich kiedykolwiek spotkałem. Czekałem 5-7 godzin. Zabierają portfolia, a gdy poprosi się o zwrot, nie dostaje się pracy. Mam nadzieję, że inni klienci też ich zwolnią".

Wpływowe postaci z branży głośno wsparły Jamesa Scully'ego i jego post na Instagramie. Komentarze z podziękowaniami i wsparciem zamieściło mnóstwo modelek, w tym Helena Christensen, Alana Zimmer, Joan Smalls, Jacquelyn Jablonski, Edie Campbell, Dilone, Greta Varlese, Hollie May Saker, Martha Hunt, Suzi Leenaars, Lida Fox, Julie Hoomans, Ari Westphal, Nimue Smit, Katie Moore, Ali Michael i Julia Stegner. Dołączyli do nich również makijażystka Kay Montano, reżyser ruchu Stephen Galloway i szef Next Models LA, Alexis Alex Borges.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Charlotte Gush