teledyski składające się z emocji

Za zamkniętymi drzwiami każdy walczy ze swoimi demonami, nawet gwiazdy popu. Te klipy świetnie to pokazują.

|
sie 14 2017, 3:11pm

Screenshot via YouTube

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.

Coraz więcej artystów podważa przestarzałe stereotypy dotyczące emocji oraz różu, który rzekomo nadaje się tylko dla małych dziewczynek. Ich nowa, zrodzona w internecie estetyka, nazywa się „radykalna łagodność" (radical softness). Termin określa dzieła sztuki, które bez skrępowania skupiają się na emocjach. Przejrzyjcie ten tag na Tumlbrze, a zobaczycie śliczne kwiatki, pluszaki i pastelowe kolory. Ta estetyka jest wykorzystywana, aby tworzyć profile pełne delikatnych zdjęć, miękko oświetlonych selfie i emocjonalnych cytatów. „Bezpardonowe dzielenie się swoimi emocjami jest postrzegane jako polityczny ruch i sposób na zwalczenie poglądu, jakoby uczucia były oznaką słabości", wyjaśniła w 2015 roku poetka i artystka Lora Mathis. W ciągu dwóch lat ten ruch trafił do prawie każdego zakątka popkultury: od poezji na Instagramie po różowiutkie Stany Smithy.

Radykalna delikatność najbardziej zdominowała jednak popowe teledyski. Jednym z najmocniejszych przykładów jest „Cranes in the Sky" Solange. Na początku klipu piosenkarka siedzi w wielkim, pofałdowanym stroju w przygaszonym różu, który wygląda na bardziej miękki od samych chmur. Solange śpiewa o walce z depresją i zyskiwaniu siły wśród spokojnej natury. Idealnie prezentuje przesłanie radykalnej delikatności: w kruchości siła.

Artystki takie jak Kesha i Selena Gomez również pokazały to przez swoje cukierkowe teledyski. Fani sądzą, że „Fetish" Gomez (reż. Petra Collins) zainspirowały zaburzenia odżywiania. Gwiazda gryzie w nim różne przedmioty, od niebieskiej kostki mydła po zalotkę. Całość jest jednak dziwnie piękna: pokazuje, że za zamkniętymi drzwiami każdy walczy ze swoimi demonami, nawet gwiazdy popu.

W naszym świecie chłopcom ciągle każe się „zmężnieć", ale na szczęście istnieją teledyski, które przypominają nam, że w delikatności nie ma nic złego. Wręcz przeciwnie — drzemie w niej siła. Oto pięć wybranych przez nas klipów.

Chance the Rapper, „Same Drugs"
W teledysku wyreżyserowanym przez Jake'a Schreira Chance i wielka maskotka grają razem balladę na pianinie. Chociaż wygląda to słodko, sama piosenka jest tak naprawdę przygnębiająca. „Gdzie poszedłeś, żeby skończyć znów w punkcie wyjścia?", śpiewa raper z Chicago. „Kiedy zapomniałeś, jak się lata?". Aż nas w serduszkach zakuło.

Do słodko-gorzkiego wydźwięku samej piosenki reżyser teledysku dołożył kolejną warstwę lukru. Postawił też na nostalgiczny, kwadratowy format obrazu i mocno różowe tło rodem z lat 70. Gdy piosenka dochodzi do gospelowego momentu kulminacyjnego, z nieba spadają płatki śniegu. W teledyskach popularnych artystów rzadko widzimy maskotki — a co dopiero w świecie czarnych mężczyzn, królujących w pełnym testosteronu środowisku rapu. Wybór Chance'a był nie tylko czysto estetyczną decyzją. Większość raperów chce pozować na bogatych, seksownych i budzących strach. W „Same Drugs" Chance chce być tylko uroczy i delikatny.

Charli XCX, „Boys"
W tym klipie Charli XCX zmienia perspektywę i odwraca typowe, męskie spojrzenie. Jej ciacha z teledysków są beztroskie, w przeciwieństwie do większości lasek z klipów. W taki sposób powstało wideo wolne od toksycznej męskości, za to pełne chłopców, którzy po prostu są sobą. Pojawili się w nim sami gwiazdorzy, od Joe Jonasa, Diplo i Maca DeMarco po G-Eazy'ego, Wiza Khalifę i Tommy'ego Casha. Ulubieńcy Charli z rozkoszą robią wszystko, od czego odwodzi ich społeczeństwo (noszą się na różowo, bawią misiami, taplają w brokacie). „Boys" (z niesamowicie chwytliwym refrenem) pokazuje, że radykalna delikatność może być seksowna. Chłopcy, patrzcie i uczcie się.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polsk

Selena Gomez, „Fetish"
Selena Gomez pozwala nam zająć miejsce podglądaczy. Teledysk zaczyna się od sielanki. Gomez spaceruje po przedmieściach w staromodnej, żółtej sukience i trzyma torbę pełną zakupów. Wszystko jednak szybko wymyka się spod kontroli, gdy gwiazda tłucze naczynia i rozrzuca jedzenie w kuchni. Selena robi rzeczy, których większość ludzi wolałaby nie pokazywać publicznie. Widzowie często poczują ukłucie wstydu podczas obserwowania, jak piosenkarka robi tak prywatne rzeczy. I właśnie o to chodzi. Kobietom rzadko wolno okazywać taki brak zahamowań w wyrażaniu swoich uczuć.

Lil Yachty, „Keep Sailing"
W tym 14-minutowym teledysku-dokumencie, Lil Yachty opowiada historię swojej drogi do sławy. Za kamerą również stanęła Petra Collins. Marzycielski, lekko rozmyty klip miesza rzeczywistość i fantazję. Znajdują się w nim szczere wywiady z bliskimi rapera , pokazuje też, w jaki sposób powstają jego ogniście czerwone warkoczyki. Element fantazji wkrada się, gdy Yachty wciela się w niezliczone, błazeńskie postacie, np. staruszka z wąsem. „Keep Sailing" utrzymane jest w rozmiarze 4:3, kojarzonym teraz z filmikami z iPhone'a. Dzięki temu wygląda nieco amatorsko i uroczo.

„Byłem pewnie najpopularniejszym dzieciakiem na kampusie, ale na zły sposób", Lil Yachty mówi w trakcie wideo. „Byłem pośmiewiskiem. Wszyscy się śmiali z moich włosów".

Warto pamiętać, że to raper, który rzuca takimi tekstami jak: „Nie mogę pokochać żadnej suki, bo każda z nich jest tandetna". Przez to możemy docenić sam fakt, że zdjął zbroję i pozwolił kobiecie nakręcić 14 minut czystej delikatności.

Lady Gaga, „Million Reasons"
Gaga zawsze interesowała się rozgłosem między maniakalną euforią dobrych chwil („Just Dance", „Telephone") i depresyjnymi stanami, które po nich następują („Dope", „Speechless"). W „Million Reasons" Gaga pokazuje to dosłownie, zaczynając tam, gdzie skończyło się „Perfect Illusion" (taniec na pustyni, halucynacje, omdlenie). Gaga leży na środku pustyni zupełnie wyczerpana. Nagle pojawia się przy niej grupa fanów, która ją podnosi i przytula. W ten sposób artystka pokazuje, że jest zależna od swoich fanów, a nie blasku i sławy. Nawet ktoś, kto założył sukienkę z mięsa, miewa takie chwile niepewności i nie ma w tym nic złego.

„Million Reasons" to jeden z najbardziej stonowanych teledysków w karierze Gagi. Jest bardzo prosty. Gra w nim na gitarze i siedzi w garderobie, śpiewając o modlitwie, która daje jej siłę. Po strzelających stanikach, puszkach we włosach i schizofrenicznych tanecznych przebojach Gaga pokazała nam, że być może to wcale nie były jej najbardziej szokujące popisy. Może najbardziej szokujące w dzisiejszym świecie jest bycie sobą.

Nie możemy oczywiście nie wspomnieć o tym różowym stroju z kapeluszem.

Przeczytaj też: