poznajcie fotografkę, która przez dwa lata robiła zdjęcia nieznajomej z instagrama

„Lubię, gdy w fotografii jest coś więcej – aspekt psychologiczny; coś, co opowiada historię”, mówi Vinna Laudico.

tekst Alice Newell-Hanson; zdjęcia: Vinna Laudico
|
21 Sierpień 2017, 11:56am

Tekst pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.

Dwa lata temu, niedługo po przeprowadzce z San Francisco do Montrealu, fotografka Vinna Laudico natknęła się na instragramowe konto @kraipie. Właścicielka wyróżniała się nietypowymi włosami, które często zmieniała. Czasem były one czarne i zmierzwione; innym razem kanarkowo żółte, jak u postaci z kreskówki. Jak wspomina Vinna: „ogoliła sobie głowę, zanim zrobili to wszyscy inni".

Fotografka nawiązała kontakt z Kaiti – jak nazywała się dziewczyna – i zaaranżowała spotkanie. „Poszłam prosto do niej", mówi Vinna, „atmosfera była bardzo luźna i zrobiłam dwie klisze zdjęć. Ciekawiło mnie poznawanie kogoś obcego i zrealizowanie mojego pomysłu".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Vinna studiowała design na Academy of Art w San Francisco, stopniowo coraz bardziej angażując się w fotografię podczas swoich dziesięciu lat w mieście. Zanim wyjechała do Kanady, chciała sprawdzić mniej oczywiste podejścia do robienia portretów. „Zawsze ciekawili mnie ludzie na ulicach", mówi „dziwni ludzie, ludzie o ciekawych twarzach. Ale lubię, gdy zdjęcie pokazuje coś więcej – aspekt psychologiczny; coś, co opowiada historię".

Kilka miesięcy po zrobieniu portretu Kaiti, Vinna zapytała ją czy byłaby chętna na kolejny eksperyment. „Jest bardzo ekspresyjna, więc mogłaby wcielać się w bohaterów, o których myślę" mówi Vienna o aktualnie realizowanym projekcie. „To bardzo luźne: czasem opisuję charaktery słowami, a nie wizualnie – i opiera się to na współpracy. Nie ma z nami stylisty, tylko my dwie, na zasadzie: 'cześć, co dzisiaj masz?'. To może dać zaskakujące efekty".

Na przestrzeni lat, za sugestiami Vinny, Kaiti przekształciła się w punkówę z natapirowanym irokezem, czarnoustą fankę Ozzy'ego Osbourne'a, new wave'ową bohaterkę w cytrynowo żółtej pidżamie i w zasmuconą rzeźniczkę w podwiniętej czapce. Prawdziwa Kaiti jest w rzeczywistości bardzo rezolutna i przybywa na sesję z kilkunastoma opcjami outfitów, na których Vinna może pracować ze swoimi postaciami. „To nie tylko moje fantazje, ale także to, co wnosi do naszego projektu Kaiti" wyjaśnia fotografka.

Na jednym ze zdjęć, Kaiti ma na sobie kudłatą kamizelkę ze sztucznego futra i spinki do włosów dobrane nie do pary. Wygląda jakby pełna podejrzeń opuszczała właśnie dom albo motelowy pokój. Na innym, z kolei, leży na ladzie w kratkowanej plastikowej reklamówce, przyciskając twarz do swojego ramienia. Chociaż stroje Kaiti wahają się od kwiecistych sukienek „Reality Bites" po tank topy w leopardzie prążki i kolczyki ciężkie jak kołatki do drzwi; faktura zdjęć pozostaje ta sama. Wszystkie przynależą do spójnego świata melancholijnych spojrzeń i zawieszonych działań.

Vinna zwraca uwagę na rozróżnienie między przygotowywaniem zdjęcia, a finalnym fotograficznym robieniem go. „To jak mierzenie do celu, a potem pociąganie za spust" mówi. Kaiti na zdjęciach jest przede wszystkim sobą – czasem ma na rękach bandaże po krojeniu warzyw (pracuje w restauracji), a jej włosy pozostają zawsze takie, jakie akurat ma naprawdę. Vinna jednak również wpływa na końcowy efekt.

„Nie będąc jeszcze głęboko zaangażowana w projekt, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego opowiadam jej o tych wszystkich osobowościach. Nie chcę powiedzieć, że to autoportrety – ale chyba na swój sposób tak jest. Myślę, że wszystko zaczęło się dlatego, że była dla mnie interesująca, ale stopniowo okazywało się, że zdjęcia, które robię, mogą oddawać alternatywne osobowości, które sama chciałabym mieć".

„Dorastając w Indonezji, przez swoje chińskie pochodzenie należałam do mniejszości" wyjaśnia Vinna „ i mam wrażenie, że w jakiś sposób bycie mniejszością stało się częścią mnie". Fotografka uważa, że dzięki temu stała się bardziej świadoma tożsamości innych ludzi i tego, jak decydują się zaprezentować. Zmieniające się charaktery w jej projekcie z Kaiti często odwołują się do jej własnej chęci obudzenia się z inną osobowością albo szafą. „To cichy rodzaj buntu", mówi.

Kilka ze zdjęć Vinny przedstawiających Kaiti wystawiono niedawno w galerii Red Hooks Lab na Brooklynie, jako część prezentowanego tam pokazu młodych talentów. Kolejnym krokiem fotografki może być przekształcenie projektu w książkę.

„Chciałabym otworzyć się na więcej osób", mówi. Jeśli każde ze zdjęć Kaiti przypomina kadr z dawno zapomnianego filmu, to prawdopodobnie to dzieło może mieć również sequele i pełną obsadę. Vienna lubi powtarzać Kaiti, że „mogłaby jej robić zdjęcia do siedemdziesiątki".

vinnalaudico.com
Przeczytaj też:
Tagged:
Instagram
Features
zdjęcia
sztuka
sesja
vinna laudico