Michał Maliński, Progrefonik

dobrego rejwu szukaj w gorzowie

Do mapy miejsc w Polsce, gdzie możecie znaleźć dobrą elektronikę, dołącza Gorzów Wielkopolski dzięki niszowemu festiwalowi Dym

|
14 września 2017, 7:57am

Michał Maliński, Progrefonik

Jeśli kojarzycie dobre elektroniczne imprezy wyłącznie z Warszawą albo Krakowem, powinniście zdecydowanie wyskoczyć do mniejszych miejsc, na przykład do Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie w weekend 15-16 września odbędzie się druga edycja festiwalu Dym. W line-upie nie znajdziecie headlinerów z największych imprez, ale ich ściąganie nie jest ambicją twórcy Dymu, Mateusza Rosińskiego. Woli wybierać takich artystów, którzy robią coś świeżego i na wysokim poziomie, często lokalnie, bez medialnego szumu wokół.

Podczas tej edycji festiwalu zagrają najbardziej interesujące polskie DJki, VTSS i Isnt, ale wpadną też goście z Czech. Takiego zestawu nie powstydziłaby się żadna porządna imprezy w wielkim mieście. Mateusz opowiedział nam, jak robi się wydarzenie, które może już niedługo stać się jedną z najciekawszych imprez z muzyką elektroniczną w Polsce.

Niedawno na wystawie „140 uderzeń na minutę" pojawiła się praca dotycząca kultowego klubu w Manieczkach. W końcu zaczęliśmy dostrzegać, że może elektronika nie jest przypisana tylko do wielkich miast. Chyba masz takie samo zdanie, skoro stworzyłeś festiwal w Gorzowie…
Mieszkam w Gorzowie już od pięciu lat. Właściwie to nigdy nie mieszkałem w dużym mieście, gdzie takie imprezy są na porządku dziennym, za to od 15. roku życia interesowałem się undergroundową muzyką i jeździłem na imprezy tego typu, które zawsze były ogromną inspiracją. Sam jestem producentem, nagrywam i wydaję muzykę, więc zanim powstał festiwal o tej samej nazwie, założyłem własny label, Dym, w którym wydaję najczęściej ludzi tworzących lokalnie.

I jak wypadają na tle dużych nazwisk?
Okazało się, po wydaniu kilku pozycji, że w mniejszych miastach istnieją zdolni, fajni ludzie robiący muzykę, którzy też mają ciekawe inspiracje i korzenie. Nie każdy musi być z Berlina czy Los Angeles, żeby grać na światowym poziomie.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Postanowiłeś więc, że czas wyjść ze swoją działalnością do ludzi i zrobić festiwal. Czy ludzie na niego przyjechali z innych miast, czy to była impreza lokalna?
To jest mały festiwal jak na razie. Myślę jednak, że dla wielu osób spoza miasta wykonawcy wydali się na tyle interesujący, że przyjechali. Pojawili się fani elektroniki z Berlina, Poznania, Warszawy, ale też mniejszych miejscowości koło Gorzowa. Główną grupą byli jednak lokalsi, bo to było dla nich coś świeżego, nowego. Nie odbywały się tu wcześniej takie koncerty.

Dlaczego tak mało nadal dzieje się w mniejszych miastach, jeśli chodzi o elektronikę?
Młodzi ludzie uciekają z mniejszych miast. Brakuje odbiorców, ale też organizatorów. Ja zawsze miałem ambicję do pokazywania nowych rzeczy ludziom tam, gdzie tego wcześniej nie było. Super zjawiskiem jest dla mnie sytuacja, kiedy ludzie zaczynają przychodzić, interesować się tym, co robimy, chcą pomagać przy organizacji kolejnego festiwalu. To daje kopa, żeby kontynuować.

Proponujesz jednak taki zestaw artystów, który przyciągnie głównie ludzi znających się na elektronice.
Przy pierwszej edycji nie byłem zdecydowany, jak ugryźć program. Festiwale w Polsce wygląda tak, że dani artyści są na topie w sezonie i grają wszędzie. To zazwyczaj są ludzie, których bardzo szanuję, ale postanowiłem postawić na tych, którzy też robią super ciekawe rzeczy, często jednak w podziemiu.

Chciałbym, żeby to przesłanie było szczere na maksa i na szczęście Miejskie Centrum Kultury uwierzyło w to i wsparło mnie w organizacji festiwalu. Okazało się po tamtej edycji, że to był strzał w dziesiątkę. Wychodzi więc na to, że nie potrzeba dużych nazwisk, żeby festiwal się udał.

Czy są miejsca w Gorzowie, gdzie można zorganizować taką imprezę? Jak ich szukasz?
Gorzów to generalnie poniemieckie miasto, więc jeśli chodzi o ścisłe centrum, architektura jest ciekawa. Można w wielu miejscach rozłożyć sprzęt i po prostu zaaranżować tę przestrzeń. Wydarzenia nie odbywają się w tym samym czasie podczas naszego festiwalu, więc zawsze ma się kilka minut, żeby przejść z jednej lokalizacji do innej. Okazuje się, że miejsc, w których można coś zrobić i dostać na to pozwolenie, jest w Gorzowie na kilka edycji do przodu. Przejścia podziemne w centrum miasta, tarasy nad bulwarami, wszędzie jest blisko. Bazą dla imprez tanecznych jest za to klub, który prowadzimy - Centrala. Przez to miejsce przewinęli się już artyści z całego świata.

Czyli można znaleźć w Gorzowie dobre imprezy?
Wiem, że Gorzów w oczach wielu ludzi jest brzydki i nudny. Jeśli jednak spojrzysz do góry i rozejrzysz po bokach, możesz odnaleźć w tym miejscu naprawdę wiele inspiracji.