Photography Celia Delaney

koncepcja męskości, a zdrowie psychiczne

Rok po tragicznym samobójstwie swojego ojca Dulcie Menzie zorganizowała wystawę analizującą problemy związane z krzywdzącym stereotypem męskości.

|
gru 18 2017, 12:59pm

Photography Celia Delaney

„Bądź mężczyzną", „chłopcy tak mają" — te słowa są kratami, przez które męskość staje się klatką.

Od kiedy mój tata w zeszłym roku odszedł z powodu samobójstwa, sporo myślę o męskości i jestem bardzo wdzięczna każdej osobie, która otwarcie mówi o swojej wrażliwości, podważając zamknięte, klaustrofobiczne definicje płci, a nawet zmieniając swoje codzienne role. Na szczęście żyjemy w czasach, w których analizowanie przestarzałych wzorców męskości jest wartością. Musimy jednak pamiętać, że płeć nadal trzyma nas w duszącym uścisku.

Mój tata stał się częścią „cichej epidemii" samobójstw mężczyzn, jak nazwał to BC Medical Journal. Skali tego problemu nie można bagatelizować. CALM, organizacja charytatywna starająca się zapobiegać tym samobójstwom, twierdzi, że to najczęstsza przyczyna odebrania sobie życia przez mężczyzn poniżej 45 roku życia.

Jak w przypadku wszelkich statystyk, te liczby brzmią obco. Pomijają istotny fakt, że często w ten sposób giną osoby, u których nie zdiagnozowano chorób psychicznych. Tragiczne wypadki zdarzają się w rodzinach, które nigdy się tego nie spodziewały. Śmierć taty uświadomiła mi, jak mocna jest „kulturowa bariera, powstrzymująca mężczyzn przed szukaniem pomocy" (jak nazywa to CALM). Nawet w naszej otwartej, głośnej i emocjonalnej rodzinie, nie mógł znaleźć sposobu na wyrażenie tego, co działo się w jego głowie.

Isabella Cotier

Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że tata był uwięziony przez męskość, dopuszczającą tylko dwa tryby: mężczyzna sukcesu lub porażka.

Facet musi być „silny", aż nie pęknie — a wtedy dochodzi do przemocy i targania się na własne życie. Dlatego potrzebujemy nowej męskości, która jest elastyczna, nagina się, płacze, uwalnia emocje, a nawet emanuje nimi, wylewa je z siebie.
Chcę zadać pewne pytanie, unikając pułapki klepania się po pleckach za nowoczesne podejście do kwestii płci. Przez wystawę „I'M FINE", której kuratorami są Max Hayter i Sophia Compton, zapytaliśmy 50 artystów jak wygląda męskość, która aktywizuje — zachęca mężczyzn do okazywania wrażliwości.

Tu warto na chwilę zagłębić się w historię mojego taty. Jego matka zmarła na raka, gdy miał 16 lat. Kilka lat później jego zrozpaczony ojciec popełnił samobójstwo. Taty nigdy nie zachęcano do zajęcia się trudnymi doświadczeniami i emocjami (utraty, odrzucenia, gniewu), które na niego spadły. Nawet wiele lat później nigdy nie omówił ze mną otwarcie śmierci ojca, nie nazywał jej po imieniu. Zawsze używał eufemizmu: „Dziadek umarł na złamane serce".

Elliot Fox

W ten sposób zrozumiałam potęgę słów. Może to brzmieć trywialnie albo nawet pedantycznie, ale słowa, których używam pisząc o śmierci taty, są ważne. Pozwalają mi odzyskać kontrolę nad jego utratą, mogę wybrać, które elementy chcę zarejestrować. Nie zgadzam się z tym, że mój ojciec coś „popełnił" (jakby to było przestępstwo), ani że aktywnie „odebrał" sobie życie.

Moment, w którym ktoś ma myśli samobójcze po raz pierwszy, jest najgorszy. Jeśli przez to przebrnie, przy kolejnym epizodzie może czerpać siłę ze swojej woli przetrwania, wykazanej poprzednio. Dlatego nie postrzegam śmierci taty jako nieuniknionego końca jego historii — tego dnia wszystko mogło potoczyć się inaczej.

Słowa są też tu ważne z innego powodu: największym problemem związanym z męskością jest nieumiejętność komunikacji. Budowanie dialogu jest kluczowe, jeśli chcemy zmniejszyć liczbę samobójstw wśród mężczyzn. To samo dotyczy poświęcania czasu i energii na wymazywanie tak bezsensownych wyrażeń, jak „bądź mężczyzną" albo „chłopcy tak mają" — te słowa są kratami, przez które męskość staje się klatką.

Dlatego to tak ważne, by organizacje takie jak CALM tworzyły bezpieczne oazy, fora dyskusyjne i społeczności, w których zagadnienia mogą być omawiane w całej ich złożoności. Oznacza to całkowity brak osądzania, nawet jeśli wyznanie wyda się bardzo ciężkie, lub przeciwnie — zupełnie banalne. Ich strona internetowa jest potężnym źródłem informacji z poradami na różne tematy, od bezdomności po łysienie, a ich telefon zaufania dosłownie ratuje życie. Dzięki niemu ludzie mogą podjąć pierwsze, ostrożne kroki ku otworzeniu się.

„I'M FINE" ma też zachęcić do dyskusji. Wystawa stała się platformą dla niezwykle osobistych i szczerych prac. Uświadomiła mi (chociaż nie byłam tym zaskoczona) jak wielu ludzi również czuje, że ten temat jest bezpośrednio związany z nimi i ich rodzinami. Należy jednak pamiętać, że brutalna szczerość i surowa krytyka mogą łatwo zmienić się w prawienie kazań. Aby tego uniknąć, skupiamy się też na sposobach, w jaki sami jesteśmy zaangażowani, powielając te szkodliwe mechanizmy, zamiast winić jedynie siły z zewnątrz. Zaglądamy w głąb siebie z zaciekawieniem, bez osądzania.

Orfayo

Na przykład fotograf Raf Fellner i filmowiec Reuben Hamlyn analizują, jak świat przerysowanej wersji męskości z wrestlingu fascynował ich w okresie dorastania i ukształtował ich własne poglądy na temat męskości. Animacja „Raven" Jacka Browna przenosi widza do świata wewnętrznego lęku i odkrywania siebie, o których myśli performer występujący na scenie. Dyrektorka artystyczna i graficzka wystawy, Georgia Herman, sprytnie odwróciła tę introspekcję na zewnątrz. Pokryła lustrzaną powierzchnię grafiką „I'M FINE", zmuszając widza to spojrzenia na siebie obok napisu „wszystko w porządku", który tak naprawdę oznacza całkowite przeciwieństwo swojej treści.

Chcieliśmy także wyrazić te pomysły na energiczne i kreatywne sposoby. Każda rozmowa na ten temat na pozytywny wpływ, ale zbyt często mówi się o tym w powściągliwy sposób, w kółko powielając te same detale. Chcemy stworzyć coś żywego i niedogmatycznego, a sztuki wizualne wydawały się na to najlepszym sposobem. Wystawa może zgrabnie przechodzić od błyskotliwej, drwiącej i ironicznej strony do tej głęboko poruszającej. Nie wszystko musi być dokładnie objaśnione — niektóre rzeczy można pozostawić same sobie, pozwalając widzowi na własną interpretację.

Wszyscy kiedyś, choć raz użyliśmy archaicznych wyrażeń związanych z płcią, albo krzywdzących stereotypów. Jeśli weźmiemy za to odpowiedzialność, zyskamy też moc na ich zmianę i kształtowanie. Mam nadzieję, że ta wystawa pokaże, że możemy być szczerzy do bólu w kwestii męskości i poczuć nie smutek, lecz energię i nadzieję.

Brainstorm przedstawia „I’M FINE" — w londyńskiej Copeland Gallery od 15 grudnia.

Artykuł pochodzi z brytyjskiego wydania i-D.

Sprawdź też: