Zdjęcia dzięki uprzejmości marki Gosha Rubchinskiy

gosha rubchinskiy wraca do korzeni, szukając początku nowej ery

Projektant kończy rosyjską trylogię oddając hołd wolności.

|
sty 16 2018, 10:02am

Zdjęcia dzięki uprzejmości marki Gosha Rubchinskiy

Początek ostatniej części rosyjskiej trylogii Goshy Rubchinskiyego zaczął się od ciężkiego brzmienia gitary basowej. Było w niej coś agresywnego, złowieszczego, nieuniknionego i gorączkowego. Potem na wybieg zaczęli wychodzić modele, a klaustrofobiczny bas uwalniniał stłumioną energię, która wypełniła Prezydenckie Centrum Borysa Jelcyna w Jekaterynburgu. Gitarzysta stanowił centralną oś, wokół wirowali modele.

Po prezentacjach w Kaliningradzie (bałtyckiej enklawie) i Petersburgu — byłej stolicy Imperium Rosyjskiego Gosha po raz trzeci urządził pokaz w Rosji. Oba miasta reprezentują rosyjskie więzi z Europą Zachodnią, jednak Jekaterynburg położony za Uralem jest zdecydowanie bardziej „rosyjski". Poprzednio Gosha szukał wspólnych ogniw między wchodem i zachodem: w kulturze młodzieżowej, piłce nożnej i rejwach. Tym razem skupił się bardziej na wolności, jedności, więziach i wspólnych, subkulturowych uniformach. Podstawą kolekcji było to, co nas łączy.

Oczywiście na wybiegu nie zabrakło owoców współpracy z Burberry, Adidasem, Dr Martensem i Levi'sem, ale baza pozostała wciąż mocno rosyjska. Gosha stworzył idealne połączenie stylu wojskowego, sportowego i subkulturowego, skupił się na ich rosyjskości.

Rubchinskiy po raz pierwszy transmitował pokaz w sieci — ekran został podzielony na tuzin mniejszych klatek, a każda z nich pokazywała maszerujących modeli. Nie dało się śledzić jednej sylwetki ani chronologii. W ten sposób akcent z korowodu stylizacji przełożono na atmosferę i scenografię.

Modele podbili muzeum, maszerując przed rosyjskimi flagami, przejęli sklep z pamiątkami i stołówkę. Napis свобода — czyli wolność — widniał na tle chmur stanowiących scenografię. Wolność była najbardziej oczywistym symbolem w tej kolekcji. Innym ważnym elementem okazał się także koniec i początek. Gosha patrzył wstecz, wykorzystując nadruki z flagami z poprzednich kolekcji, ale też wybiegał w przyszłość, pokazując nowe, prostsze podejście do sylwetek.

Jekaterynburg to miasto zakończeń i początków, idealne na ostatni rozdział trylogii Goshy. To tu został rozstrzelany car Mikołaj II wraz z rodziną, gdy do władzy doszli bolszewicy, kończąc panowanie monarchii i rozpoczynając komunistyczne rządy i ZSRR. Również tutaj Borys Jelcyn pomógł znieść sowiecki system i stworzył Rosyjską Federację w 1991 roku.

W trakcie pokazu modele zataczali w muzeum coraz mniejsze kręgi, gromadząc się wokół basisty. Jeden z nich zaczął grać na cymbałkach, inny na saksofonie. Kolejny krzyczał i skandował. Bit zmienił się w morze hałasu. Na koniec wszyscy zebrali się, tworząc chór śpiewający kawałek „Goodbye America" Nautilus Pompilius (ważny zespołu new wave). To było iście poetyckie zwieńczenie energicznego pokazu i wyczekiwana chwila ukojenia.