radosna kolekcja victorii beckham

Projektantka omawia swój najnowszy pokaz, w którym nie zabrakło brokatu i pastelowych barw.

|
11 Wrzesień 2017, 3:56pm

„W modzie chodzi o fantazję, ale uważam, że to naprawdę można nosić", Victoria Beckham powiedziała za kulisami swojego pokazu na wiosnę/lato 18. Kolekcja składała się z luźnych, warstwowych kreacji w sorbetowych, pastelowych kolorach.

Zawsze interesuje mnie, co ma na sobie artystka znana wcześniej jako Posh Spice, więc założę się, że z wami jest podobnie. Otóż była ubrana w idealny, biały T-shirt, wetknięty w świetnie skrojone jeansy i szpilki, bardzo wysokie szpilki — takie jak miętowe, błyszczące obcasy na wybiegu. Właśnie takie połączenie fantazji i praktyczności jest sercem marki, która z każdym sezonem przekracza najśmielsze oczekiwania.

Zdjęcie: Mitchell Sams.

Beckham zaprezentowała paletę kolorów inspirowaną ciastoliną i lodami. „Nie jest przesłodzona, ale świeża i radosna", stwierdziła. Miętowy kolor kontrastował z różem, czerwienią, błękitem i kremowym. Zniknął wyrafinowany granat, z którego słynie projektantka. Kolory pojawiły się także na przezroczystych materiałach, z których wykonano spódnice i sukienki, a także na tkaninach w prążki i kratkę.

Zdjęcie: Mitchell Sams.
Mówiąc o marce Victorii Beckham, pamiętajmy, że rozmawiamy o komercyjnych ubrania, które mają się sprzedać. Wszystko zawsze sprowadza się do klientek, które traktuje z najwyższym szacunkiem. Np. jej skupienie na warstwach wynika z czysto praktycznego podejścia. „Moje klientki dużo podróżują, muszę to brać pod uwagę", mówi Victoria.
Zdjęcie: Mitchell Sams.

Co absolutnie nie znaczy, że kreacje były nudne. Wspomniane połyskujące buty na obcasie okazały się cudowne i zabawne. Pantofle bez pięty (w kolorze srebrnym, miętowym albo różowym) są nazwane „Harper slipper", po córeczce Beckhamów. Być może ubieranie małej dziewczynki tchnęło w kolekcje Victorii nieco koloru i zabawy. „Zawsze mówiłam, że jestem trochę sroką. Uwielbiam szczyptę błysku", przyznała.

Zdjęcie: Mitchell Sams.

Koncentracja na kolorach i teksturach odciągnęła naszą uwagę od symbolicznej manifestacji siły, którą dało się odczuć w poprzednich sezonach. Tym razem projektantka postanowiła na prostszą wizję mody. Jak sama to ujęła: „[Ta kolekcja] bardzo mnie uszczęśliwia. Bardzo".

Zdjęcie: Mitchell Sams.
Przeczytaj też:

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.