Reklama

5 spojrzeń andrzeja wajdy na młodość i dorastanie

Zmarł Andrzej Wajda, który jak nikt potrafił pokazać problemy przeżywane przez każdego, kto szuka własnej ścieżki. Żegnamy mistrza polskiego kina, wracając do filmów, które nauczyły nas być sobą.

tekst Mateusz Góra
|
10 Październik 2016, 8:20am

Andrzej Wajda nie był jedną z tych postaci, które odchodzą, a ty myślisz sobie: „szkoda, był wybitnym człowiekiem" i idziesz dalej. Wajda był gigantem, geniuszem, mistrzem kina. Jego filmy będziesz oglądał z zapartym tchem, bez względu na to, z jakiego pokolenia pochodzisz. Kiedy zobaczysz „Niewinnych czarodziejów" będziesz żałował, że miłości nie spotyka się na ulicy, po „Człowieku z żelaza" poczujesz, że trzeba mieć w życiu zasady, a „Brzezina" pozwoli ci odkryć na nowo, jak skomplikowane są relacje z innymi ludźmi. Będziesz wspominać upalne lato z „Panien z Wilka" i potajemne spotkania kochanków pochodzących z różnych światów w „Tataraku".

„Niewinni czarodzieje"

W czasach, kiedy randkujemy głównie online, a poderwanie kogoś w klubie wydaje się zadaniem ponad nasze możliwości, warto wrócić do „Niewinnych czarodziejów" i czegoś się od nich nauczyć. Kultowa wymiana zdań na ulicy pomiędzy Bazylim i Pelagią jest lekka, zabawna i inteligentna. Zdecydowanie powinniśmy cofnąć czas i wrócić do początku lat 60., kiedy randkowanie miało w sobie więcej spontaniczności, a otwarte mówienie o marzeniach było oczywistością.

„Panny z Wilka"

Wajda wielokrotnie wracał do twórczości Iwaszkiewicza, który był szczególną postacią dla polskiej literatury. W „Pannach z Wilka", podobno wzorowanych na chłopcach z dworu w Byczewie, gdzie pisarz był przez chwilę nauczycielem, najważniejsza staje się podróż do przeszłości. Młody chłopak wraca na chwilę do miejsca, z którego uciekł i na nowo rozkochuje w sobie tytułowe panny. W poszukiwaniu odpowiedzi na to, co jest w jego życiu najważniejsze, musi skonforntować się z problemami, które w nieskończoność odkładał na potem.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Tatarak"

W filmach Wajdy często miłość, młodość i śmierć przenikają się i uzupełniają. Historia fascynacji młodego chłopaka dojrzałą kobietą, którą Wajda zaczerpnął oczywiście z opowiadania Iwaszkiewicza, przeplata się z prywatnym wyznaniem Krystyny Jandy, związanym z odchodzeniem jej męża. Wykraczając poza przyjęte przez społeczeństwo zasady, reżyser pokazuje związek, w którym najważniejsze jest podobne podejście do życia i wrażliwość, a nie wiek i piękno.

„Człowiek z marmuru"

Chociaż w „Człowieku z marmuru" Wajda opowiada historię walki z poprzednim ustrojem, główna bohaterka, grana przez młodą Krystynę Jandę, łamie też stereotypy dotyczące płci. Podobno reżyser poprosił ją, żeby „zachowywała się jak stereotypowy mężczyzna". Dzięki temu postać dwudziestokilkuletniej młodej dziennikarki, Agnieszki, ma w sobie zdecydowanie i siłę, które pozwalają jej dochodzić do prawdy o systemie. To jedna z pierwszych ról w polskim kinie, która pokazywała siłę kobiet.

„Brzezina"

Dwóch braci i dziewczyna, w małej leśniczówce pośrodku lasu. Rodzi się między nimi pożądanie, rywalizacja, zazdość i w końcu miłość. Wiadomo jednak, że zbliża się też śmierć, a czas biegnie dla jednego z braci nieubłaganie. Oprócz uchwycenia emocji, jakie towarzyszyły każdemu z nas, kiedy przeżywaliśmy swoje pierwsze emocjonalno-erotyczne fascynacje, Wajda sięgnął też po malarstwo Malczewskiego, żeby pokazać tajemniczy wpływ przyrody na życie ludzi. Nie bał się też zasugerować homoerotycznej relacji między braćmi, odkrywając dodatkowy kontekst twórczości homoseksualnego Jarosława Iwaszkiewicza, który napisał literacki pierwowzór „Brzeziny". 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra