Reklama

maurice

Londyn chyli się ku upadkowi, więc przenosimy się do Szkocji. Witamy w Glasgow!

tekst i-D Staff
|
06 Lipiec 2015, 2:05pm

Gdzie dorastałeś?
W małym miasteczku, na południowym zachodzie Niemiec, niedaleko Karlsruhe.

Czym się zajmujesz?
Studiuje projektowanie.

Co podoba Ci się najbardziej w byciu mieszkańcem Glasgow?
Kocham jeść, a tu jest aż za dużo dobrych restauracji. To wspaniałe miasto, między innymi dlatego, że nie przytłacza swoim ogromem, a jednocześnie jest zróżnicowane kulturowo tak jak Londyn.

Co może tutaj inspirować?
Glasgow ma w sobie „to coś", emanuje sztuką razem ze swoją niezliczoną ilością galerii, wystaw i festiwali jak G.I., czy open house. Najbardziej zaskakuje to, że nie ma zadęcia, dzięki temu można przeniknąć to tego świata.

Czy czujesz się w jakiś sposób odcięty od Londynu i jego artystycznego świata?
Nie do końca. Zdałem sobie sprawę, że mieszkanie w wielkim mieście może mnie w pewien sposób „dusić". Żyjemy w dobie Internetu - nie muszę fizycznie znajdować się na miejscu, żeby być w pracy. Sztuka i design Glasgow to żywy dowód na to, że środowiska kreatywne rozwijają się autonomicznie.

Jakie są minusy życia tutaj?
Wydaje mi się, że największym minusem jest pogoda. Fajnie byłoby stać się bardziej anonimowym.

Czy myślałeś, żeby zamieszkać gdzie indziej?
Jasne, że tak!!! Sądzę, że nie jestem jeszcze w tym wieku, żeby gdzieś zapuścić korzenie. Myślę jednak, że cokolwiek się stanie, zawsze będę tu wracał, czuje się tu jak w domu.

Jak jest z kosztami życia w Glasgow?
Porównując z wielkimi miastami, nie jest źle. Przynajmniej dopóki jesteś studentem. Gdy dojdą kwestie podatku, prawdopodobnie zmienię zdanie.

Co jest najlepsze w byciu młodym w 2015 roku?
Urodziliśmy się w cyfrowej erze, dzięki czemu możemy rozwijać swoje „ja" i być najlepszymi wersjami samych siebie. Ważne jest też to, że zdajemy sobie sprawę z globalnych problemów i mamy to poczucie, że możemy coś zmienić, nasz głos jest słyszalny.

Kredyty


Zdjęcia: Kirstin Kerr