wpływ mody na zdrowie psychiczne

​To, jak pojęcie „chudy” rozumiane jest przez przemysł modowy, a jak przez ludzi niezwiązanych z branżą, to dwa różne światy. Wprawdzie za wszelkie zło nie można winić tylko i wyłącznie świata mody, ale niewątpliwie odgrywa on ważną rolę w tym, jak...

tekst Ger Tierney
|
30 Kwiecień 2015, 2:00pm

Przemysł modowy od zawsze znajdował się na linii ognia, jeśli chodzi o szukanie winnego zaburzeń odżywiania. Niewątpliwie ignorancją i niesprawiedliwością jest bezpośrednie wskazywanie palcem tylko i wyłącznie jednego czynnika w kwestii niesamowicie skomplikowanej choroby. Świat mody musi jednak przyjąć do wiadomości, że wizja przez niego przedstawiana ma nieprawdopodobną moc i oddziałuje zarówno na odbiorców, jak i na modelki w tym przekazie uczestniczące. Młodzi ludzie dzień w dzień bombardowani są obrazami, które podsycają spaczone postrzeganie własnego ciała i potęgują samoodrazę. To wszystko ma miejsce też w reklamie, filmie i muzyce, które są tak samo odpowiedzialne za negatywne oddziaływanie na młodych ludzi, z czego przemysły te powinny zdać sobie sprawę. Im szybciej, tym lepiej.

Moda opiera się na fantazji i pragnieniach - tak powinno zresztą być. Świetny obraz modowy jest rzeczą piękną i przenikliwą. Mam w głowie kilka, które wywołują we mnie bardzo silne emocje, ale w dobrym tego słowa znaczeniu i w pozytywny sposób. I na tym właśnie powinna polegać moda - na inspiracji, a nie na wywoływaniu kompleksów. Czyż obrazy, które ogląda cały świat nie powinny być piękne i wzbudzać pozytywnych wibracji? Zaburzenia odżywiania są niezwykle skomplikowanym przypadkiem i nie jest moim celem rozkładanie ich na czynniki pierwsze, czy analiza przyczyn i skutków. Faktem jest, że zdjęcie modelki w bikini na pewno ma istotny wpływ, większy czy mniejszy, bardziej czy mniej negatywny...Oczywiście jest to na tyle delikatna kwestia, że na pewno same zmiany w przemyśle modowym problemu nie rozwiążą, ale jeśli można chociażby nawet w małym stopniu zmienić coś w życiu modelek, z którymi na co dzień pracujemy, a następnie - w życiu odbiorców, to traktujmy to jako nasz obowiązek.

Modelki są niewątpliwie pod ogromną presją, aby sprostać wymaganiom świata mody i wpasować się w rygorystyczny odlew standardu piękna. Nasza percepcja chudości w przemyśle modowym jest totalnie wypaczona. To, co większość ludzi postrzega jako „zbyt chude", my uważamy za normalne. Ja sama miałam dosyć sporo poniżających rozmów ze znajomymi na temat tego, co ja uważam za „zdrowe". Zaczęliśmy być głusi na fakt, że przecież modelki, z którymi pracujemy, są pod codzienną presją - muszą pozostać chude. Nie mówię, że wszystkie z nich cierpią na zaburzenia odżywiania, ale na pewno one bardziej niż my są skłonne przyznać, że rzadko kiedy dane im się nacieszyć dzienną zalecaną dawką kalorii. A nie musi tak wcale być. Każde ogniwo przemysłu - projektanci, agencje castingowe, agencje modelek i magazyny - wszyscy mogliby po prostu dbać o to, żeby każda współpracująca z nimi modelka była zdrowa. To kwestia wyboru. Moglibyśmy na nie wpłynąć w taki sposób, że wolałyby być zdrowe i silne, a nie dygocące z zimna i wychudzone. Moglibyśmy zaoferować młodym dziewczynom inne autorytety, moglibyśmy się upewnić, że zdjęcia, które wypuszczamy, pokazują zdrowe ciała, zachęcają do ćwiczeń, zdrowego odżywiania i do samoakceptacji.

Co prawda może się wydawać, że nadal tkwimy w bardzo złym miejscu, jeśli chodzi o standardy piękna, ale zaczynają pojawiać się zmiany na lepsze. Bardzo pozytywnym krokiem naprzód był list redaktor naczelnej brytyjskiego Vogue'a, Alexandry Shulman do projektantów, z prośbą o niezatrudnianie modelek w rozmiarze zero. Oblicze mody naprawdę zaczyna się zmieniać, a coraz bardziej popularne stają się castingi uliczne do sesji zdjęciowych. Wizja „prawdziwych" ludzi sprzedających produkt czy markę zbiera zwolenników wśród publiki post-internetowej, codziennie zasypywanej lśniącymi i wymuskanymi obrazkami. Być może mają już dosyć tej utopijnej iluzji świata mody i chcieliby utożsamiać się z modelkami czy modelami ze zdjęć, woleliby widzieć ludzi pięknych, ale interesujących i różnych. Ludzi z charakterem i (sic!) biodrami.

Kolejnym przełomem są aniołki Victoria's Secret - i tak, oczywiście, że te kobiety są nie z tej ziemi i nie do końca możliwe jest tak wyglądać - ale na pewno ich wizerunek jest znacznie zdrowszy i atletyczny niż modelek z magazynów.

Chude na pewno i są, ale nie wyglądają na zagłodzone, raczej na dosyć silne. Aniołki zachęca się też, aby emanowały charakterem i osobowością - tak, aby młodzi ludzie mieli się z kim utożsamiać, bo trudno zrobić to w przypadku bezimiennych twarzy, które pojawiają się i znikają.

Starsze modelki przyćmiewają te młode i nastoletnie. Kate Moss po 40stce zarabia więcej niż kiedykolwiek, a Daria Werbowy przeżywa rozkwit kariery, będąc już po 30stce. Do świata mody powracają modelki takie jak Audrey Marnay i Kim Peers, teraz już jako matki z życiowym doświadczeniem.

Kobiety mają dosyć zdjęć bezimiennych podlotków, które ledwo co wyszły ze szkoły. Chcemy kogoś z charakterem, kogoś, kto będzie nas reprezentował i inspirował, a nie kogoś, kto będzie nas wpędzał w kompleksy.

We Francji ostatnio przeszło prawo zakazujące zatrudniania modelek, które mają niezdrowo niskie BMI. Z kolei, jeśli zdjęcie zostanie przerobione w Photoshopie (czy to modelkę odchudzając, czy pogrubiając), to magazyn musi o tym dokładnie wspomnieć. Dla świata mody jest to ogromny krok naprzód. Nie obyło się oczywiście bez kontrowersji - niektórzy twierdzą, że to prawo to wielki krok do tyłu, ale jeśli wszyscy się postawimy i pójdziemy tym śladem, to będzie to miało pozytywny wpływ na modelki, a następnie na odbiorców. Wydaje mi się, że ludzie znudzili się już tymi samymi, wygłodzonymi dziewczynkami. Dużo się zmienia, ale może zmienić się jeszcze więcej - modelki powinny być ikonami zdrowia i siły, do których świat aspiruje, a my powinniśmy być z nich dumni, a nie ich bronić.

Tagged:
BMI
Μόδα
zdrowie
uroda
anoreksja