młode kobiety i sex shopy

One nie tylko pomagają osiągnąć orgazm — robią coś znacznie więcej.

|
kwi 8 2016, 12:20pm

Sex shopy to od dawna pozytywne miejsca, które zachęcają nas do otwartości i szczerości, żeby odkryć przyjemność. Chociaż je doceniamy, nie zawsze nadążamy za duchem czasu. Dzięki internetowi rozmowa o seksie jest bardziej wielowymiarowa i nie skupia się już wyłącznie na heteroseksualnych mężczyznach — obecnie mówi się też o potrzebach kobiet i społeczności LGBTQ.

Zoe Ligon pracowała w popularnym nowojorskim sex shopie. To doświadczenie pozwoliło jej zrozumieć, jak ważne są te miejsca, oraz uświadomiło jej, że nie wszystkie ewoluowały razem z klientami. W rozmowie z i-D powiedziała: „Uwielbiam wszystkie popularne butiki z gadżetami, ale niewiele z nich trafia do przedziału wiekowego 18-25. Nie mają tak dobrego podejścia do mediów społecznościowych, jak my". Dlatego Zoe założyła sklep internetowy Spectrum Boutique i dołączyła do rosnącego grona młodych kobiet, które wykorzystują tę branżę, by przez internet przeprowadzić rewolucję seksualną w życiu wielu ludzi.

Zoe Ligon założyła internetowy sex shop, żeby trafić do młodszego pokolenia. Zdjęcie @shopspectrumboutique. 

Oczywiście to nie jest zupełnie nowe zjawisko. Sandra Bruce z SheVibe założyła interes 12 lat temu, bo sex shopy i oferowane w nich produkty nie spełniały jej oczekiwań. Martwiło ją, że mainstream skupiał się na zadowalaniu mężczyzn. „Wszystko, za co się brałyśmy, było uważane za radykalne lub wręcz skrajne. W końcu byłyśmy tylko obiektami, środkami do osiągnięcia celu".

W ciągu tych 12 lat zmieniło się wyobrażenie o klienteli sex shopu. Nowi konsumenci chcą, żeby butiki odzwierciedlały ich potrzeby i podejście do seksu. Poza sprzedawaniem zabawek i gadżetów, te kobiety korzystają z okazji i uczą. Angażują ludzi, zachęcając ich do traktowania swojej seksualności, jako czegoś zdrowego i zwyczajnego.

Zoe tak opisuje swoje podejście do biznesu: „Lubię dodawać do niego szczyptę humoru. Wiele firm obchodzi się z pewnymi sprawami jak z jajkiem, a 'millenialsi' wolą, żeby mówić wprost". Jej teoria się sprawdza: Zoe jest nie tylko właścicielką biznesu, ale także internetową sensacją. Jej Instagram jest pełen wibratorów, lubrykantów i pięknych fryzur. Szczerość i zaangażowanie Zoe oznaczają, że 31 tysięcy obserwujących ją ludzi to nie tylko stereotypowi fani erotyki, jakich sobie wyobrażacie. Ona trafia również do tych, którzy mogą mieć opory przed wejściem do sklepu stacjonarnego.

Zoe pomaga popularność na Instagramie. Zdjęcie @thongria.

Ta możliwość zaangażowania zainteresowała też Vanessę Cuccia, założycielkę Chakrubs — sklepu z gadżetami z naturalnych minerałów. Tak jak Zoe, wcześniej pracowała w sex shopie i zrozumiała, jak pozytywna może być ich rola. Sama zatrudniła się w Pleasure Chest w Los Angeles, żeby uporać się z traumą. Wyjaśniła i-D, że to miejsce pozwoliło jej „przełamać barierę wstydu".

Gdy zaczęła rozmawiać z innymi ludźmi o doświadczeniach z branżą gadżetów erotycznych, zrozumiała, że czegoś w niej brakowało. Sandra zauważyła brak kobiecej perspektywy, Zoe czuła, że sklepy nie trafiają do młodszych konsumentów, a Vanessa zaobserwowała, „że nikt nie rozmawiał o seksie i duchowości". Założyła własną firmę, żeby dać klientkom coś więcej niż orgazm — chciała pomóc wykorzystać seks, by zapoczątkować dyskusję na poważniejsze tematy, dotyczące tego, jak postrzegamy własne ciała.

Weszła do branży wciąż definiowanej przez męskie podejście do seksu i zauważyła, że konsumenci chcieli odkrywać zmysłowość w szerszym zakresie. Jej klientki pragnęły rozmawiać o feminizmie, zdrowiu seksualnym, równowadze emocjonalnej i traumatycznych przeżyciach.

Vanessę interesuje bardziej uduchowione podejście do seksu. Dlatego stworzyła linię produktów z minerałów. Zdjęcie @chakrubs.

Vanessa szukała bardziej zróżnicowanego i wrażliwego podejścia do edukacji seksualnej i konwersacji. Nie każdy jest w stanie wejść do komercyjnego sex shopu i znaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania. Na szczęście te internerowe sklepy prowadzone przez kobiety umożliwiają nadrobienie braków w edukacji seksualnej.

Większość dziewczyn, z którymi rozmawialiśmy, przeszło od praktycznych aspektów do duchowości. Każda z nich była świadoma swojej roli w edukowaniu ludzi na temat cielesności. Może to dotyczyć osiągania orgazmu, zdrowia seksualnego albo odkrywania własnej seksualności — tematów nieporuszanych na typowych lekcjach wychowania do życia w rodzinie. Zoe dodaje: „Wściekłam się, gdy zrozumiałam, że dopiero gdy zostałam edukatorką seksualną, dowiedziałam się tych wszystkich rzeczy".

„Edukacja seksualna w szkołach w najlepszym przypadku jest wybrakowana, a w najgorszym — w ogóle nie istnieje. Przez to wiele osób dręczy poczucie wykluczenia i wstyd", dodaje Sandra. Rozmawiając bezpośrednio ze swoimi (głównie) młodymi klientami, uzupełnia braki w ich wiedzy.

Zdjęcie @shopspectrumboutique

Łatwo jest przeoczyć wpływ, jaki wywiera ta rosnąca fala kobiet zakładających własne sex shopy. One nie tylko pomagają osiągnąć orgazm — robią coś znacznie więcej. „Edukacja seksualna przynosi wszystkim korzyści", mówi Zoe. „Wszyscy mamy kontakt z cudzymi ciałami, nawet jeśli nie jesteśmy zainteresowani płcią przeciwną".

Szczera rozmowa o seksie i zrozumienie, jak chronić swoje ciało i czerpać z niego pozytywne doświadczenia, ma poważne konsekwencje. Dyskusje o masturbacji mogą szybko doprowadzić do bardziej złożonych tematów, jak kultura gwałtu i zgoda na seks. Dając ludziom platformę do rozmowy, możemy poruszać większe i bardziej skomplikowane kwestie.

Wcześniej wielu z nas odbierano głos, bo nie miałyśmy wsparcia, które mogło nam pomóc rozpocząć konwersację. Ale na szczęście teraz mamy internetowe siostry, które pomagają nam wprowadzić wielkie zmiany. „Potrzeba obiektywnej strony trzeciej, do której można się zwrócić i porozmawiać o tych sprawach. Chcę być właśnie tą osobą. Potrzeba nam sieci ludzi, z którymi można dyskutować", wyjaśnia Zoe.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Wendy Syfret
Zdjęcia Instagram
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska