Reklama

sofia coppola broni swojej decyzji

Reżyserka tłumaczy, dlaczego w „Na pokuszenie” pominęła postać czarnej niewolnicy.

tekst Georgie Wright
|
18 Lipiec 2017, 9:29am

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

Jak w każdej adaptacji powieści, pewne rzeczy trzeba pominąć z powodu czasu, budżetu czy cierpliwości widzów — nikt nie musi patrzeć jak Irytek robi psikusa Harry'emu Potterowi po raz setny, wystarczy nam już, że musieliśmy przez to przebrnąć w książkach.

Inne wyjątki są jednak o wiele bardziej problematyczne. Jednym z nich jest decyzja Sofii Coppoli o usunięciu postaci czarnej niewolnicy z jej (bardzo białej) adaptacji powieści „The Beguiled" z 1966 roku, której akcja rozgrywa się w trakcie wojny secesyjnej. Książka i adaptacja filmowa z 1971 roku przedstawia historię białych kobiet mieszkających na południu USA, w Skonfederowanych Stanach Ameryki, które opiekują się rannym żołnierzem. Oprócz nich w historii pojawia się także powieść czarnej niewolnicy Mattie, która pomaga wyleczyć żołnierza. Wielu stwierdziło, że pominięcie Mattie przez Sofię w „Na pokuszenie" jest w zasadzie wymazaniem czarnych ludzi — nie można przecież mówić o roli kobiet podczas wojny secesyjnej, nie wspominając o roli, jaką odegrały czarne kobiety.

Sofia wcześniej broniła swojej decyzji, mówiąc że skupiała się raczej na relacji między płciami niż rasami, ponieważ „ta historia opowiada o dynamice sił pomiędzy mężczyznami i kobietami, która jest uniwersalna". Oczywiście ten argument nie został przyjęty zbyt ciepło, ponieważ dynamika sił między rasami również jest niezaprzeczalnie uniwersalnym i wciąż aktualnym problemem.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

W nowym tekście dla Indiewire Coppola rozwinęła swoją argumentację. Twierdzi, że jej wersja opowieści z „Na pokuszenie" jest „zgodna z historią", ponieważ jest osadzona w momencie wojny secesyjnej, w którym „wielu niewolników odeszło, a wiele białych kobiet na południu pozostało odizolowanych, trzymając się kurczowo świata, którego schyłek słusznie nadszedł — świata zbudowanego na harówce niewolników". W związku z tym chciała „skupić się na izolacji tych kobiet, wypierających istnienie zmieniającego się otoczenia" oraz „wysokiej cenie wyparcia i represji".

O pominięciu postaci Mattie mówi, że „nie chciała powielać problematycznego stereotypu" i że „traktowanie niewolnictwa jako wątku pobocznego byłoby obraźliwe. Istnieje wiele przykładów tego, jak niewolnicy zostali potraktowani po macoszemu przez białych artystów, którzy 'dali im głos'. Moja decyzja o pominięciu postaci Mattie nie bierze się z negacji, lecz z szacunku".

Argumentom Sofii nie można odmówić racji, ale mają ją też jej krytycy. Przynajmniej możemy się zgodzić, że wciąż potrzebujemy znacznie więcej różnorodności zarówno za, jak i przed kamerami.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Georgie Wright