ucieczka od rzeczywistości

Po sezonie pełnym politycznych odniesień projektanci w Paryżu pozwolili nam odetchnąć i przenieśli nas do krainy marzeń.

|
sty 23 2017, 11:20am

dior homme autumn/winter 17

Sobota na paryskim tygodniu mody męskiej była utrzymana w klimacie lat 80., przynajmniej jeśli chodzi o muzykę. Chitose Abe na pokazie Sacai sprawiła, że wszyscy nucili „Voices Inside My Head" The Police, potem Kris Van Assche na Dior Homme poczęstował nas Depeche Mode (do tego w pierwszym rzędzie zasiadł Boy George), a Olivier Rousteing otworzył swoje rockowe widowisko Balmain utworem „The Show Must Go On" Queen. Jego kolekcja była jak zawsze pełna przepychu, ale elementy rock'n'rollu zostały wplecione również w ścieżkę dźwiękową, chwilowo przenosząc widownię do świata, w którym liczy się tylko muzyka. To ona jednoczy ludzi, nawet „burżuazję i buntowników", jak śpiewała w „Music" pewna mądra kobieta. Kris Van Assche bardzo dobrze zna te słowa — mogłyby wręcz stać się sloganem jego wystawnego pokazu Dior Homme, w którym wrócił do czasów dorastania w latach 90., wśród klubowej nowej fali w Belgii. „My, Belgowie, lubimy mroczne klimaty", powiedział za kulisami. „To właśnie pamiętam z tych klubów. Oczywiście byłem tym cichym i nieśmiałym", dodał z uśmiechem, „ale podobała mi się ta emocjonalność. Było to wręcz religijne doświadczenie, dzieciaki przeżywały tam razem swojego rodzaju orgazm".

Sacai jesień/zima 17

Van Assche pokrył część swojej kolekcji zdjęciami tłumów skaczących pod sceną, wykonanych przez artystę Dana Witza. Dodał do ubrań także slogany, takie jak „there will be noise complaints" (będą się skarżyć na hałas). W ten sposób skomentował łączący nas nastrój, ale nadał mu również otoczkę ochoty na zabawę i przyjemność, stworzył potrzebny nam wśród tej całej melancholii rave. „W tym pokazie chodzi o piękno, nadzieję, marzenia, ucieczkę — tym właśnie powinna być moda. Taka była, gdy miałem 18 lat i poszedłem na studia", stwierdził, wspominając słynną antwerpską szkołę, którą ukończył. „To była moja forma ucieczki, świat potrzebuje teraz takich marzeń — bardziej niż kiedykolwiek". Van Assche pokazał swój krawiecki kunszt w rave'owych sylwetkach, tworząc garnitur dla młodego mężczyzny, który pragnie tego, co najlepsze z obu światów. Połączył ulicę i salę konferencyjną. „Każdy mówi, że to koniec porządnego krawiectwa, nikt nie chce go nosić, ale ja uważam, że nie jeszcze nie daliśmy młodym kolesiom odpowiednio skrojonych rzeczy. Dlatego staram się podarować im dopasowane marynarki, utrzymane w fajnym klimacie. Szukam nowoczesnego krawiectwa", wyjaśnił.

Dior Homme jesień/zima 17

Czy ten grzeczny Belg był kiedykolwiek częścią dzikiego tłumu ludzi obijających się o siebie pod sceną? „Oczywiście, że nie", mówi z uśmiechem, przewracając oczami, „ale nie muszę być skejtem, żeby się inspirować ich kulturą. Nie chodzi o taką dosłowność, czerpię inspiracje z różnych miejsc i tworzę nowy styl". W zeszłym roku obchodził dziesięciolecie pracy w Dior Homme. Zdaje się, że ten jubileusz otworzył nowy, odważniejszy i bardziej osobisty rozdział w życiu zawodowym projektanta. Sobotni pokaz nie tylko dał nam możliwość ucieczki, ale także pokazał najbarwniejsze zakątki umysłu zadumanego Belga. „No cóż, mam też swoją dziką stronę", powiedział ze śmiechem. To samo dotyczy marki Hermès. Veronique Nichanian zaprezentowała nam jeden z najbardziej ekscytujących pokazów męskich od niepamiętnych czasów. Skroiła mocne spodnie ze skóry, zamszu i aksamitu i zestawiła je z obszernymi futrzanymi swetrami i wielkimi golfami. Kolekcja idealnie uchwyciła bardziej wyluzowany klimat nowej odsłony domu mody Hermès. Paryski dzień pokazów mody dał nam odetchnąć od polityki i ogólnej beznadziei.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Balmain jesień/zima 17

Hermès jesień/zima 17

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen
Zdjęcia: Mitchell Sams