luna, gwiazda ukraińskiej muzycznej rewolucji

Jej muzyka jest mieszanką złamanego serca i klubowych syntezatorów.

|
03 listopada 2016, 5:10pm

Nareszcie nastały czasy, w których powszechnie uznaje się wpływ muzyki pop na kulturę. Twórczość ikon popu takich jak Beyoncé, Rihanna, Lady Gaga itd. stała się nie tylko obiektem naszych obsesji, ale też znakiem czasów, w których żyjemy. W poradzieckim świecie, zdominowanym przez komercję i zły gust, ten rodzaj dyskursu nie miał sensu. Aż do zeszłego lata, kiedy w Kijowie narodziła się nowa gwiazda. Kristina Bardasz - czyli Luna - i stała się idolką nowego pokolenia.

W nowym klipie Luny do piosenki tytułowej z EP-ki „Grustnyy Dens" (smutny taniec) widzimy, jak tańczy w monumentalnych salach radzieckiej biblioteki w Kijowie. Ubrana w wysokie, białe kozaki i połyskujący trencz, przypomina bardziej Joannę d'Arc niż ikonę popu. Jak brzmi jej muzyka? Jest mieszanką złamanego serca, dysocjacji i klubowych syntezatorów. Przede wszystkim jest w niej coś nieoszlifowanego, niezręcznego, niczym połączenie wysokich kozaków i dresów Fila. To jest właśnie stylówka i brzmienie nowej generacji Ukrainy (a także Rosji i Łotwy). Droga Luny na szczyt zaczęła się kiedy część utworów umieściła na social mediach. Towarzyszyły im klipy, których stylistyka kojarzyła się z odkopanymi nagraniami zapomnianej gwiazdy z lat 90. W dniu premiery nowego albumu Luny („Magnets") piosenkarka zagrała przed tysiącem widzów w Kijowie. Wspierał ją trzyosobowy zespół, cyfrowa poczta pantoflowa i teksty przeplatane osobistą traumą. 

Chociaż opisuje się ją, jako głos pokolenia na Ukrainie, kariera Luny rozpoczęła się w duchowej stolicy każdej piosenki o złamanym sercu. W wieku 20 lat piosenkarka przeprowadziła się do LA z mężem i urodziła tam syna. Plaże, palmy i zachody słońca na Venice Beach wkrótce stały się tłem dla jej emocjonalnych przeżyć i poczucia izolacji jako imigrantki. „W Los Angeles napisałam pierwsze piosenki. To miasto nadal kojarzy mi z najbardziej osobistymi wspomnieniami", tłumaczy Luna. „Tam urodziło się moje dziecko, tam przeżyłam najbardziej intensywne chwile mojego związku. W Kijowie zostawiliśmy wszystko, mieliśmy małe dziecko, nie znaliśmy nikogo, nie potrafiliśmy się kochać. W chwili zwątpienia znalazłam swoje stare wiersze, przeczytałam je i postanowiłam wejść do studia i nagrywać".

Podczas pobytu w Los Angeles, Kristina odczuwała silną więź z Ukrainą, która napędzała jej kreatywność. Po rewolucji w 2014 roku wróciła z rodziną do domu. „Poczuliśmy, że musimy wrócić do Kijowa. Ukraina mnie inspirowała, chciałam tam wrócić i tworzyć dalej, coś zmienić. Więc znowu zaczęłam pisać".

Na początku Kristina chciała, żeby jej projekt nie przypominał tradycyjnego popu, tylko łączył w sobie słowo mówione i muzykę. Po odbyciu sesji studyjnych i lekcji śpiewu, czuła się pewnie siebie w roli piosenkarki - ale brzmienie było jedyną częścią rodzącej się osobowości Luny, na której jej zależało. Zanim Kristina spróbowała swoich sił w muzyce, pracowała z filmem i fotografią, często stała za wizualną stroną artystów, nagrywających z firmą produkcyjną jej męża. Kreowała ich osobowość sceniczną - doświadczenie to okazało się cenne, kiedy zadebiutowała jako Luna. Kristina nadzoruje kreatywną stronę teledysków, kontrolując każdy aspekt swojego wizerunku. Dzięki temu wysyła w świat zdecydowany przekaz: jest przykładem niezależnej artystki, która proponuje ciekawą narrację wizualną, jednocześnie będąc wzorem dla młodych Ukrainek. „Ludzie często myślą o mnie, jako komercyjnym projekcie. Prawda jest taka, że Luna powstała w myśl zasady zrób to sam", tłumaczy Kristina. „Nie tylko sama zajmuję się tworzeniem dźwięków i obrazów. Mam całą ekipę kreatywną, która współtworzy ze mną projekt, po prostu między nami zaiskrzyło". 

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jednak kluczem do sukcesu Luny wśród młodzieży z krajów byłego Związku Radzieckiego jest nie tylko jej charakterystyczny styl i brzmienie, ale też zrozumienie historii popu regionu. Jej utwory cechuje ironia, naiwna szczerość i nonszalancja, którą ostatnio widzieliśmy w latach 90. u ówcześnie rewolucyjnych, poradzieckich gwiazd popu. Zresztą Kristina nie kryje fascynacji swoimi najntisowymi poprzedniczkami. „Przed rozpadem Związku Radzieckiego, młodzież była spragniona muzyki. Za żelazną kurtyną nie mieli dostępu do zachodnich wydawnictw, chyba że sprowadzanych przez Polskę, czy przez znajomych, którzy jeździli za granicę. Były też undergroundowe pirackie wersje - szczere i niekomercyjne, od artyst nie wymagało się 30 milionów odsłon tygodniowo. Dorastałam słuchając muzyki z lat 90., wykonawców, takich jak Linda, Guests from the Future, wczesny Max Fadeev. Byli bardzo new wave'owi, kupowali syntezatory i robili wszystko co chcieli. Teraz każdy z nich się zmienił, ale ich wczesne prace wciąż mnie inspirują", mówi.

Pełne ducha wolności, który rozbrzmiewał w latach 90. utwory Luny doskonale komponują się ze współczesną młodą sceną Ukrainy. Współpracuje z modowymi talentami, takimi jak Drag and Drop, Anton Belinskiy, Ksenia Schneider czy Sasha Kanevski, a do swoich klipów zatrudnia statystów z agencji modelingowej Cat-b. Śpiewa (pół ironicznie) o uwielbianiu do męskich adidasów na rave'owej imprezie, co staje się początkiem love story. Jej muzyka to ścieżka dźwiękowa nowej fali romantyzmu. Chociaż wydaje się czerpać z nostalgii za latami 90., w rzeczywistości opowiada o nowych początkach. „Dlaczego akurat teraz?", pyta Kristina. „Ponieważ młodzi pamiętają lata 90., kiedy popkultura przeżywała odrodzenie. Dzisiaj ich energia wywołała rewolucję stanu umysłu, mają konkretny gust i mnóstwo przykładów z Zachodu, które są dla nich źródłem inspiracji. Ale przede wszystkim potrafią docenić swoją własną autentyczną kulturę".

soundcloud.com/luna_official

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Anastasiia Fedorova
Zdjęcia: Armen Parsadanov
Stylizacja: Sasha Mazhara, Lusine
Kierownictwo artystyczne: Aline Gontar
Make up: Yulya Zalesskaya