marki, które realnie wspierają osoby lgbt+

Zanim wybierzecie się na zakupy, sprawdzajcie, które marki szczerze angażują się w walkę o równouprawnienie, a które tylko wykorzystują symbole LGBT+, żeby zarobić.

tekst André-Naquian Wheeler
|
09 Czerwiec 2017, 12:15pm

Rainbow' Shoes @gucci #GucciCruise16 for fans of multi-colored. #gucci#guccishoes#guccicruise#likesforlikes#fashionblog#tagsforlikes#azerbaijan#moda#luxury#style#vogue#notaboutvogue#guccilovers#SS17#FW17

A post shared by Fashion & Style Blog. (@not.about.vogue) on

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.

Gdy zapytacie ludzi o Paradę Równości i świętowanie ze społecznością LGBT+, do głowy pewnie przyjdą im montaże z tęczowymi pochodami i imprezami. Na przestrzeni lat wykształcił się jednak nowy (i często kontrowersyjny) sposób wspierania swoich: konsumpcjonizm.

Co roku coraz więcej marek wypuszcza produkty związane z Paradami. W tym roku Gucci stworzyło psychodeliczne buty na koturnie w kolorach tęczy (może 10-centymetrowa podeszwa ma dosłownie podnieść właściciela na duchu?). Levi's zaprezentował jeansowe szorty z naszywkami w stylu „pamiętaj nasze imiona" — to przekaz z patchworkowej pracy AIDS Memorial Quilt autorstwa Names Project. Converse wypuściło całą gamę produktów, a środki z ich sprzedaży przeznaczy na It Gets Better oraz fundację Miley Cyrus, Happy Hippie. Opening Ceremony zaprojektowało ironiczne koszulki, odnoszące się do wielu plemion z gejowskiej społeczności — znajdzie się coś dla miśków i tatuśków.

Obchody miesiąca poświęconego społeczności LGBT+ rozpoczęły się w 1970 roku w ramach upamiętnienia zamieszek w Stonewall, które odbyły się rok wcześniej. Ruch rozkwitł razem z postępem walki o prawa LGBT+ na Zachodzie. 2 czerwca 2000 roku prezydent Bill Clinton oficjalnie nazwał czerwiec miesiącem poświęconym pamięci gejów i lesbijek. W 2016 roku prezydent Barack Obama rozszerzył tę definicję do LGBT. W tym roku prezydent Trump zagraża prawom chroniącym członków tej społeczności, więc świętowanie tego miesiąca wydaje się w Stanach ważniejsze niż kiedykolwiek. W obecnej sytuacji wrosło tylko pragnienie pokonania nienawiści miłością.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

@everlane's new 100% human collection will donate 100% of its sales to @humanrightscampaign and i think that's really cute (i will also say that the tees are very soft! like a baby's butt) for real though backing organizations like the #hrc is more important than ever so hit the link in bio to score some of this cute-cute! also wanna shout out #everlane for their transparency as a corporation. #pride month can be a weird time rife with mixed messages and corporate pinkwashing but i think the only way to do it right is to use corporate platforms and production resources to move funds in the direction of the folks who need the most help! allyship isn't just about celebrating folks who are different from you: it's about sharing--always always always. in case y'all forgot: #linkinbio

A post shared by hari nef (@harinef) on

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że marki przejmują symbole LGBT+ dla dobrego PR-u. Jednak wiele z nich przekazuje część dochodu z tęczowych produktów na rzecz fundacji. Na przykład Everlane współtworzyło kolekcję koszulek 100% Human razem z Rowan Blanchard, Hari Nef, Milesem McMillanem i Lee Bullitt, a 100% dochodu zostanie przekazane na konto Human Rights Campaign. Z kolei Urban Outfitters oddaje cały dochód na rzecz GLSN, które zajmuje się kwestią LGBT w szkołach publicznych. Firma stara się też zwiększyć widoczność osób biseksualnych w mediach przez zatrudnienie do kampanii Taylora Bennetta. Taylor jest bratem Chance'a the Rappera i sam również rapuje, a w styczniu ujawnił swoją orientację na Twitterze.

Nie wszyscy są fanami zmiany queerowej kultury w towar. Fenomen zyskał nawet własne określenie: „Różowy Kapitalizm" — termin ten kwestionuje moralność takich działań, wymierzonych w zdolność nabywczą queerowej społeczności. (Statystycznie queerowi mężczyźni i kobiety wydają więcej i oszczędzają mniej, niż ich heteroseksualni odpowiednich żyjący w podobnych warunkach.)

Z drugiej strony warto jednak pamiętać, że wiele firm interesuje coś więcej, niż tylko zarobienie „różowych dolarów". Otwarcie przyjazne środowisku LGBT+ marki często wspierają swoich queerowych pracowników. W 1987 roku, gdy panowała histeria i dyskryminacja związana z AIDS, Levi's zapewnił pracownikom pokrycie kosztów ATZ, pigułki atakującej wirusa HIV. Sieć supermarketów Target, która w 2014 roku publicznie wsparła małżeństwa jednopłciowe i sprzedaje np. przypinki z preferowanymi zaimkami, uzyskała okrąglutkie 100 punktów w rankinguHuman Rights 2014 Corporate Equality Index. Raport sprawdza miejsca pracy pod kątem polityki związanej z przeciwdziałaniem dyskryminacji, świadczeniami zdrowotnymi i szkoleniami związanymi ze zróżnicowaniem środowiska.

Firmy biorące udział w walce o sprawiedliwość społeczną mogą łatwo strzelić sobie w kolano (Patrz: reklama Pepsi). To do nas, konsumentów, należy rozstrzygnięcie czy dana marka pomaga społeczności LGBT+ czy tylko szuka łatwego zysku. Wytykanie nieszczerości i rozsądne inwestowanie naszych „różowych dolarów" pokaże im, że praca nie kończy się na zakładaniu rzeczy z naszywkami. Walka o prawa LGBT+ jest najważniejsza, jednak nie da się zaprzeczyć, że w tym szarym świecie przyda nam się więcej tęczy.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: André-Naquian Wheeler
Zdjęcie via Instagram

Tagged:
LGBT+
queer
Pride Month
Kultura
tęcza
Parada równości