przyszłość pornografii i bliskości w czasach tindera

Serial dokumentalny „Hot Girls Wanted: Turned On" uchyla rąbek tajemnic przemysłu porno, a jego reżyserki i producentki zdradzają nam pięć głównych problemów branży.

tekst VICE Staff
|
25 Kwiecień 2017, 7:20am

„A więc nigdy wcześniej nie robiłaś tego z czarnym kolesiem", stwierdza obleśny reżyser filmu pornograficznego, na co ledwo pełnoletnia, biała aktorka odpowiada wstydliwe: „Czuję, że to coś, czego każdy powinien spróbować raz w życiu". Odgrywają tutaj stereotypowy scenariusz ze sceny z międzyrasowego porno (interracial, w skrócie IR) w odcinku „Hot Girls Wanted: Turned On" — nowym serialu dokumentalnym Netflixa, wyprodukowanym przez Rashidę Jones, Jill Bauer i Ronnę Gradus. Punktem wyjścia był ich film dokumentalny z 2015 roku pod tym samym tytułem. Składający się z sześciu odcinków cykl bada szerszy zakres tematów związanych ze światem amatorskiej pornografii, od dziewczyn z kamerek, aplikacji do schadzek i niebezpiecznych livestreamów po kilka reżyserek filmów porno, stających naprzeciwko niewyobrażalnie monolitycznej, zdominowanej przez mężczyzn branży.

Odcinki są pełne zatrważających statystyk dotyczących rasizmu, mizoginii, błędnych przekonanń oraz mylnych informacji, na które mogą wystawić nas pornografia i technologia. Nie dajcie się jednak zmylić: reżyserki porzucają moralizatorski i przesadny ton. W „HGW: Turned On" otwarcie przyznają, że pornografia i technologia są wszechobecne i tak zostanie. Zamiast tego serial dokumentalny zajmuje się tematem ambiwalentnej dynamiki międzyludzkiej, którą bierzemy za pewnik. Bohaterowie „HGW" borykają się z relacjami zainicjowanymi przez internet, czy to jako aktorzy, uczestnicy czy widzowie. Czy związek na odległość z dziewczyną z kamerki jest prawdziwy? Jakie zobowiązania wobec kobiety ma koleś z Tindera, który się z nią czasem spotyka? Czy powinniśmy winić aktorów porno za tworzenie treści z kategorii „poniżający oblech" czy „interracial", jeśli jest to kwestia popytu i podaży?

Rashida Jones, która zmierzyła się z krytyką po przeciwstawieniu się niepokojącemu połączeniu pornografii i popkultury w Stanach Zjednoczonych, wyreżyserowała odcinek „Women on Top" — opowiadający o kilku wybitnych kobietach wkraczających na teren filmów XXX. Ci, którzy czuli się urażeni poprzednimi komentarzami Rashidy, na pewno będą zaskoczeni, że wcale nie jest przeciwna pornografii ani nie gani dziewczyn lubiących seks. Zamiast tego stara się rozebrać na części pierwsze branżę, która wciąż nie nadąża za szerzej pojętą kulturą w kwestii przedstawiania kobiecych pragnień.

„Hot Girls Wanted: Turned On" jest dostępne na Netflixie również po polsku. Z okazji premiery porozmawialiśmy z Jones, Bauer i Gradus o tym, czego nauczyły się dzięki projektowi zrealizowanemu w szarej strefie.

1. Mizoginistyczne skłonności pornografii nie ulegają zmianom
Odkąd politycy grożą, że odbiorą nam prawa reprodukcyjne, obserwujemy inspirujące połączenie różnych inicjatyw kobiet, które działają, by potępić archaiczne podejście. Niestety, w świecie porno nie wydarzyło się nic podobnego. Spójrzmy na zatrważające statystyki: w prawie 1/3 internetowej pornografii pojawia się agresja, a 94% z niej jest wymierzone w kobiety. W odcinku „Women on Top" reżyserka Erika Lust oferuje alternatywę i odtrutkę na „pieprzenie za karę" swoimi filmami erotycznymi, na które środki zbiera przez platformy crowdfundingowe. We wspaniały sposób odchodzi od konwencji, gdy kręci film z aktorem grającym w mainstreamowych produkcjach porno. Mężczyzna jest zaskoczony, gdy dowiaduje się, że nie musi dochodzić, bo Erika będzie skupiać się na orgazmie kobiety. Lust mówi, że przez takie decyzje niektórzy przyczepiają jej łatkę „feminazistki". „Pornografia jest jedynym miejscem głuchym na jakąkolwiek kulturową czy polityczną krytykę", wyjaśnia Rashida. „Widać w niej rasizm, seksizm, przemoc, klasizm — wszystko, co nie generalnie nie jest społecznie akceptowane, ale pod przykrywką fantazji wszystko ma się tu świetnie. W końcu to tylko czyjaś fantazja. Musimy więcej o tym mówić, to jedyny sposób na rozszerzenie horyzontów".

2. To samo dotyczy rasistowskich skłonności — winny jest kapitalizm
W „międzyrasowej" scenie wspomnianej na początku tekstu, reżyser namawia kobietę, żeby powiedziała głośno, jak przeraża ją widok „tego wielkiego, czarnego kutasa". Oboje przyznają, że godzą się na rasowe uprzedmiotowienie, bo na tym korzystają. Dla Rashidy ten instynkt dążący do zarabiania pieniędzy jest równie amerykański jak pick-upy i spring breakowe imprezy. „Pornografia jest najwyraźniejszym przejawem kapitalizmu", wyjaśnia. „Jeśli w grę wchodzą pieniądze, wszystkie chwyty dozwolone. Nieważne, że wykorzystujesz ludzi albo powielasz stereotypy — wszyscy porzucają kręgosłup moralny, jeśli tylko na tym zarobią. To po prostu amerykańska cecha i nie sądzę, że wkrótce się zmieni. Dziewczynom się dopłaca za międzyrasowe sceny. Ta wyższa stawka została w szokujący sposób znormalizowana. Muszą się pojawić aktorzy, którzy powiedzą: 'Nie czuję się z tym komfortowo'. Sprowadza się to do poszerzenia horyzontów fantazji i tego, co jest w naszym zasięgu, zamiast próby sprawienia, by to się w ogóle nie działo".

3. Nie czekajcie na odgórne regulacje — sami musimy się z tym uporać
Z innych statystyk zawartych w „HGW" dowiadujemy się, że ponad 50% amerykańskich nastolatków miało w szkole dwa dni edukacji seksualnej... lub mniej. „A jeśli już mają zapewnioną jakąkolwiek wystarczającą edukację seksualną, to nie rozmawiają o pornografii, którą oglądają", stwierdza Ronna Gradus. „Uczą się bardzo anatomicznych, biologicznych informacji. Dlatego pornografia kształtuje ich zachowania seksualne". Nie spodziewajcie się jednak, że branża zostanie wkrótce uregulowana jakimiś przepisami, ostrzega Rashida. „Internet jest wszystkim: jest dobry, zły, najgorszy, najlepszy. Na każdym poziomie wszyscy uchylają się od odpowiedzialności. Firmy informatyczne, wytwórnie pornograficzne — wszyscy mówią po prostu: 'To nie nasz obowiązek. Nie możemy nauczyć was jak korzystać z tych narzędzi, one po prostu istnieją, to naturalne'. Co oczywiście absolutnie nie jest prawdą. Dlatego musimy rozmawiać o pornografii i sprawić, by stała się częścią naszej seksualności, a nie tylko szemraną branżą, w której wszystko jest marginalizowane i piętnowane", dodaje.

4. Kamerki mogą być przyszłością branży
Według „HGW" w 2016 roku jedynie 3% widzów zapłaciło za pornografię. Suze Randall, pierwsza kobieta pracująca jako fotograf dla Playboya w 1975 roku, najlepiej podsumowała zmiany w przemyśle: „W moich czasach spędzaliśmy trzy dni na rozkładówkę. Teraz moja córka musi robić trzy rozkładówki dziennie". Jak więc maluje się przyszłość pornografii, jeśli nikt nie wydaje na nią pieniędzy? „Ludzie zwracają się ku kamerkom internetowym", zauważa Rashida. „Mają kontrolę, mogą robić to z domu, nie muszą wchodzić w interakcje twarzą w twarz ani występować z innymi ludźmi... To lepiej imituje bliskość, szczególnie jeśli widzowie dopłacają za czas poświęcony tylko im. Sądzę, że kamerki internetowe czeka świetlana przyszłość, ale sama nie wiem... Zależy od tego czy jako społeczeństwo w końcu przyznamy, że pornografia jest częścią naszej seksualności. Jeśli to się wydarzy, ta branża będzie mieć jakąś przyszłość".

5. Sposób, w jaki nawiązujemy więzi się zmienił, na lepsze lub gorsze
W odcinku poświęconym ekranowemu związkowi między dziewczyną z kamerki z Hollywood i jej australijskim fanem, zakochany mężczyzna zastanawia się, czy ich relacja w ogóle jest prawdziwa. „Granica między tym co sztuczne i prawdziwe jest teraz bardzo rozmyta", mówi Rashida. „Technologia tylko komplikuje sprawę. Nie chcę zabrzmieć jak nostalgiczna luddystka, bo wiele zmieniło się na lepsze. Słyszałyśmy opowieści od ludzi, którzy dzięki pornografii zrozumieli, że są homoseksualni i że to nic złego. W tej wolności dotyczącej seksualności można znaleźć pozytywne aspekty. Problemem jest brak zasad. Z aplikacji randkowej można skorzystać, by się z kimś spiknąć, zaręczyć albo chodzić na niezobowiązujące randki. Każdy ma trochę inne intencje. Punktem odniesienia jest więc najniższy wspólny mianownik — czyli ci, którzy są tam dla zabawy. Mamy do siebie dostęp, sposoby na komunikację, a jednak często wcale się nie komunikujemy". Jill Bauer dodaje, że uczestnicy „HGW" mieli problem ze zrozumieniem, jak interakcje z technologią wpływały na ich społeczne i seksualne ja. „To są złożone historie, żadna nie jest tylko czarna ani biała. Nie można powiedzieć, że technologia jest po prostu zła, ani że jest dobra. Nie mamy ostatecznych odpowiedzi, więc przedstawione historie mają zapoczątkować dialog".

Hot Girls Wanted: Turned On" możecie obejrzeć na Netflixie. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Michael-Oliver Harding
Zdjęcia dzięki uprzejmości Hot Girls Wanted: Turned On / Maxine Pezim

Tagged:
Porno
Film
Netflix
Rashida Jones
serial
pornografia
wywiad
Wywiady
dokument
erika lust
camgirls
hot girls wanted
hot girls wanted: turned on