powrót pierwszego selfie sticka z lat 80.

Simon Denny odświeża klasykę i dodaje do niej szczyptę ironii.

|
01 Sierpień 2016, 11:25am

Image courtesy the Swiss Institute

Twarz artysty Simona Denny'ego wiruje na ekranie złotego iPhone'a 6 Plus, a ja obracam pokrętło na kijku do selfie o nazwie SIxSD Legacy Selfie Stick Luxury Tech Reissue, żeby utrzymać telefon w pionie.

Ten kijek do selfie jest zarówno użytecznym narzędziem do autoportretów, jak i dziełem sztuki z limitowanej kolekcji zaledwie 60 sztuk, które Denny stworzył we współpracy z Swiss Institute w Nowym Jorku. Używam go, żeby przez internet oprowadzić Danny'ego po nowej galerii w TriBeCa, części Manhattanu, podczas gdy on siedzi w studiu w Berlinie. Ach, jakie to na czasie. Ale jednocześnie nawiązuje do ery yuppies z lat 80., bo kijek i obudowa na iPhone'a pokryta małymi, złotymi logotypami, które są reinterpretacją modelu Courrèges x Minolta ac301 z 1984 roku.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Reklama Courrèges x Minolta „deluxe" ac301

Oryginalny aparat Courrèges x Minolta „deluxe" ac301 był cyfrówką, współprojektowaną przez postępowego francuskiego projektanta, André Courrègesa i japońskiego producenta aparatów Minolta. Aparat był ozdobiony wzorem delikatnych, różowych fal lub futurystycznymi insygniami „AC" Courrègesa. Małe lusterko umieszczone z przodu pozwalało nam poprawić trwałą przed zrobieniem zdjęcia z wykorzystaniem teleskopowego kijka. Pewna recenzja w gazecie nazwała go nawet „fotograficznym odpowiednikiem posiadania pudla".

Denny zastąpił cyfrówkę obudową na iPhone'a, której grafika naśladuje złoto-kremowy oryginał. Na pierwszy rzut oka widać, że wersja Denny'ego powstaje ręcznie. Zamiast małego lusterka z przodu znajduje się mały prostokąt srebrnego papieru, który zniekształca nasze twarze, jak zwierciadło z domu luster, a flesz aparatu jest tylko naklejką. To sarkastyczne nawiązanie do selfie i „shanzhai", barwnej kultury podróbek znanych produktów w technologicznej stolicy Chin, Shenzhen. Postanowiliśmy porozmawiać o tym z Simonem — oczywiście przez wideorozmowę.

Pierwsze pytanie: skąd wziął się ten pomysł?
Obserwuję technologię i politykę technologii. Simon [Castets] z Swiss Institute miał pewien pomysł. Uważał, że kijki do selfie są ciekawym zjawiskiem, więc zacząłem szukać pierwszych modeli. W przypadku aparatu Minolta i Courrèges po raz pierwszy wprowadzono selfie stick, który był zrobiony specjalnie w tym celu i dołączony do produktu.

Gdy szukaliśmy informacji o tym produkcie, zrozumieliśmy, że jego reklamy kierowano do kobiet. Uważano, że gadżeciarstwo jest pewnie domeną mężczyzn, ale połączenie z modą i stylem życia pomogło otworzyć niewykorzystany potencjał kobiet na rynku technologii. To ciekawe, że takie międzypłciowe strategie marketingowe doprowadziły do rozwoju kijków do selfie.

Bardzo interesuje mnie też rozrastanie się świata technologii. Teraz przygotowuję wystawę w Shenzhen. Tu wykonuje się większość sprzętu komputerowego świata. Wielki kompleks fabryk ma wiele minusów (w tym zniesławione okropne warunku pracy), ale i plusów. W ten sposób Shenzhen udało się ewoluować, rozwinąć. Przecieki i dzielenie się własnością intelektualną tworzą mnóstwo podróbek, nazywanych „shanzhai". Istnieje tu wielki rynek technologiczny, na którym można kupić „iPhone'y" w każdym kształcie, rozmiarze i kolorze. Ten ekosystem sprawił, że to bardzo atrakcyjne miejsce dla start upów i producentów sprzętu. Pomyślałem, że fajnie byłoby zrobić podróbkę tego starszego produktu w formie współczesnego selfie sticka.

Ręcznie zdobiona obudowa na iPhone'a z SIxSD Legacy Selfie Stick Luxury Tech Reissue.

Gdzie go wyprodukowałeś?
W Los Angeles, jak na ironię. Pomógł mi rzemieślnik, który robi dużo rzeźb. Chciałem uniknąć problemów z robocizną i podobała mi się idea ręcznie zrobionej podróbki. To fajnie kontrastuje z ideą masowej produkcji. Największą ironią jest to, że to luksusowy produkt, bo to edycja stworzona przez artystę dla galerii sztuki.

Ile sztuk oryginału sprzedało się w latach 80.?
Nie sprzedawały się najlepiej...

Za bardzo wyprzedzał swoje czasy!
O tak. To był poboczny projekt Courrèges. Simon skontaktował się z nimi, dali nam niesamowite materiały z archiwum, dotyczące tego produktu, co pomogło nam lepiej zrozumieć marketing. Często rozmyślam na ten temat: dlaczego rynek dóbr luksusowych jest jednym z niewielu rosnących rynków na świecie? Prawdopodobnie dlatego, że narastają rozbieżności w dochodach i rosną nierówności w społeczeństwie. Myślę, że łączenie zmian politycznych z rosnącą popularnością selfie to ciekawa koncepcja, którą można zamknąć w obiekcie.

Gdy na początku lat 00. po raz pierwszy pojawiły się współczesne kijki do selfie, wyśmiewano je. Pokazano je nawet w książce „101 bezużytecznych japońskich wynalazków". Jak myślisz, które produkty z Shenzhen w podobny sposób przenikną do światowej kultury?
Zestawy do oglądania wirtualnej rzeczywistości. Istnieje też wiele podróbek kamer GoPro. I oczywiście najnowszych smartfonów. Myślę, że śledzenie rynku podróbek daje nam wgląd w przyszłość sprzętu i technologii.

Reklama Courrèges x Minolta „deluxe" ac301

Gdy dowiedziałam się, że w 1984 roku istniał kijek do selfie, byłam zaskoczona. Przecież stał się symbolem naszego pokolenia.
Na początku też byłem zdziwiony. Ale potem pomyślałem: „No tak, oczywiście". W latach 80. po raz pierwszy rynek luksusu zaczął się rozrastać. Rynki były coraz mniej regulowane przez państwo, co doprowadziło do rozrostu rynku dóbr luksusowych i skupienia bogactwa w rękach małej grupy na szczycie. Pomyślałem, że to ma sens, że kijki do selfie istniały w 1984 roku, bo te czasy naprawdę do nas przemawiają, nawiązują do tego, co dzieje się teraz. Wtedy zasiano ziarno tego sposobu robienia zdjęć, co z politycznego punktu widzenia ma sens.

Marketing kijka do selfie Courrèges był skierowany do kobiet. Dzisiejszy kijek jest zdecydowanie bardziej neutralny płciowo. Myślałeś o tym?
We wczesnej fazie kijek do selfie był sposobem na gadżety przyjazne dla kobiet (a przynajmniej w taki sposób je promowano). To też utorowało drogę iPhone'owi, który stał się bardziej lifestyle'owym narzędziem, a nie tylko zwykłym telefonem. Wprowadzenie na rynek kobiecy gadżetów mogło doprowadzić do powstania bardziej użytecznego, całościowego produktu. Myślę, że to ciekawa teoria. Może bez reklam skierowanych do kobiet nie mielibyśmy świetnych iPhone'ów i dalej tkwilibyśmy w erze Blackberry.

SIxSD Legacy Selfie Stick Luxury Tech Reissue można nabyć w Swiss Institute.

swissinstitute.net

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Alice Newell-Hanson
Zdjęcia dzięki uprzejmości Swiss Institute
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska