Reklama

brexit na paryskich wybiegach

Widmo Brexitu wisiało nad tygodniem mody i wpłynęło na kolekcje.

tekst Anders Christian Madsen
|
24 Czerwiec 2016, 12:15pm

Świat mody obudził się dziś w świecie, w którym Brexit stał się faktem. Teraz czwartkowe pokazy nabierają nowego znaczenia. Paryskie wybiegi były szczególnie emocjonalne dla branży, która mocno ucierpi na wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Baliśmy się, że to się stanie, a każdy pokaz wydawał się refleksją na temat otwartego świata. W pokazie Louis Vuitton projektant Kim Jones nawiązał do swojego dzieciństwa, spędzonego m.in. w Kenii i Botswanie i przypomniał nam o historii kolonializmu, który ukształtował niegdyś horyzonty i poglądy Wielkiej Brytanii. Gust i estetyka Driesa Van Notena często przekraczały Morze Północne, między jego rodzinną Belgią a Anglią. Nie inaczej było w tym sezonie. „Współczesna sztuka i rzemiosło, Edward Burne-Jones, posiadłość Kelmscott", powiedział projektant, który kiedyś marzył o otwarciu sklepu w luksusowym domu towarowym Fortnum & Mason — najbardziej imperialistycznym brytyjskim centrum handlowym, które specjalizuje się w egzotycznej, ekskluzywnej żywności.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Te odniesienia były inspiracją kolekcji, która jest miejskim patchworkiem chaotycznych pejzaży i martwej natury z flamandzkich gobelinów z XVI, XVII i XVII wieku. „Połączyliśmy je, to 300 części zszytych razem przy pomocy stębnowania", powiedział projektant o płaszczu, którego forma odmieniła zupełnie znaczenie motywów roślinnych. Na każdym innym ubraniu te wzory byłyby romantyczne, Dries zrobił z nich moro. 

W jednym z modeli wykorzystano cały, nienaruszony gobelin, ale Van Noten sprawił, że ten długi płaszcz nabrał wręcz wojskowego charakteru, utrzymując równowagę między poezją i siłą. Może Brytyjczycy nie wprowadzili do Belgii kamuflażu, ale to właśnie ich przyjaciele z drugiej strony kanału sprawili, że Wielka Brytania włączyła się do pierwszej wojny światowej. W kolekcji Van Notena znalazły się liczne nawiązania do sylwetek z czasów wojny, połączone z kamuflażem, z którego projektant często korzystał, ale nigdy w tak mocny i graficzny sposób. To była surowsza, ostrzejsza wersja Driesa Van Notena, mniej stylizowana — lub po prostu upiększona w inny sposób, jak sam podkreślił. Można by nazwać to sportowym stylem flamandzkim na przestrzeni wieków. „Nie jest to styl uliczny", zaprotestował projektant, „ale chciałem, żeby było nieco mniej krawiecko. Wykorzystaliśmy podstawowe sylwetki, ale sprawiliśmy, że są bardziej emocjonujące".

Z kolei Rick Owens wzruszył swoich gości muzyką Neila Younga. Jego piosenki oraz covery z krążka „After the Gold Rush" sprawiły, że do oczu zgromadzonych na widowni napłynęły łzy. „Wsłuchałem się w tekst. Te słowa w pewien sposób podsumowały dokładnie to, co myślałem o pokazie. [Neil] śpiewał te utwory, gdy był młodym mężczyzną. Ja słucham ich jako mężczyzna w średnim wieku, myślący o cyklach. Może to kryzys wieku średniego. [...] Mam chyba 54 lata", zastanawiał się Owens. Mówił o swojej kolekcji Mastodon na poprzedni sezon, o tym, jak opowiadała o zmianach, których wszyscy doświadczamy z wiekiem, jak stawiamy czoła przeciwnościom, a także o tym, co kształtuje nasz charakter. Powiedział też, że nowa kolekcja — składająca się z warstwowych, strukturalnych sylwetek, które były dostojne i posągowe — jest sposobem na odejście od brutalności, która często charakteryzowała jego podejście do mody męskiej.

„Gdy robiłem ubrania do męskich kolekcji, wręcz napawałem się agresją, gniewem. Myślę, że teraz trochę poważniej podchodzę do przeciwności losu. Zastanawiałem się, że może jest jakaś delikatniejszy sposób na radzenie sobie ze zmianami i konfliktem, to był mój punkt wyjścia. Przy tych ubraniach od razu przychodzi na myśl słowo 'obszerność', ale zrozumiałem, że szukałem słowa 'ekspansja'. Myślę o duchowej ekspansji: pełnej miłości, ciepła i wylewności. Właśnie tym miały być te ubrania". Owens określił charakterystyczne dla tej kolekcji sylwetki jako „obszerne worki na zwłoki, zaplątane w malutką kurteczkę, która je kształtuje i podnosi klatkę piersiową". Powiedział, że ta sylwetka była jego sposobem na przedstawienie aspiracyjnego gestu, który nawiązywał do poczucia czegoś majestatycznego. „To wszystko brzmi bardzo newage'owo, ale tak nie jest. Nie zgłębiałem tego i nie jestem uduchowiony, ale myślę o tym, jak ludzie przechodzą przez życie w najbardziej łagodny, dający satysfakcję i spełnienie sposób", zaznaczył.

„Wszystkie kolekcje są zawsze bardzo autobiograficzne, opowiadają o obserwacjach, dotyczących mojej osoby i tego, przez co przechodzę. Zakładam, że wielu mężczyzn w moim wieku też przez to przeszło i jeszcze przejdzie. To ludzka rzecz: myślimy o cyklach, początkach, ekspansji, życiu w nieskończoność... Potem nagle orientujemy się, że przecież to niemożliwe". Sami widzicie, dlaczego pokaz był przepełniony emocjami. Widmo Brexitu wisiało nad tygodniem mody i wpłynęło na jego atmosferę. Przyczyniło się też do podniosłej, poważnej aury na czwartkowych pokazach. Pod koniec londyńczycy oraz obywatele innych krajów jedli razem w całym Paryżu, mając nadzieję na dobre wieści, które — jak teraz wiemy — nie nadeszły. W restauracji w Saint-Germain-en-Laye jedna z tych grup rozmawiała o Kimie Jonesie z Louis Vuitton i tym, jak podobały im się jego psie obroże i lateksowe płaszcze z monogramami, a także o tym, jak łatwo wskazać go, jako przykład korzyści płynących z Europy z otwartymi granicami.

Kim kształcił się w Central Saint Martins, uczelni, która szlifuje talenty ludzi z całej Unii, tych, którzy postanowili zamieszkać w Londynie i skorzystać ze wsparcia British Fashion Council i NewGen. W ten sposób Brytyjczyk został projektantem największego paryskiego luksusowego domu mody. Kolekcja Jonesa połączyła inspiracje z dzieciństwa w Kenii i Botswanie z ulicami Londynu i paryskim duchem Louis Vuitton. W swoich notkach do pokazu napisał: „Zawsze gdzieś kryje się coś londyńskiego. [...] Tym razem to wpływ punku, chociaż pokazany przez Afrykę, w której Frank Marshall w serii 'Renegades' portretował gangi motocyklistów z Botswany. To pokazuje połączenie dwóch różnych estetyk. Trzecią jest francuska elegancja Louis Vuitton". Kolekcja dotyczyła globalnych nastrojów, które przeważają teraz w branży mody, chociaż otaczający ją świat powoli wycofuje się z poczucia wspólnoty.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Anders Christian Madsen
Zdjęcie Mitchell Sams
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska

Tagged:
FASHION WEEK
Louis Vuitton
Dries Van Noten
Brexit
Rick Owens
opinie
Pokaz
moda męska
wiosna/lato 17