tydzień mody, jakiego nie widzieliście

Światowe pokazy mody na przestrzeni czterech sezonów — cykl Fashion Lust autorstwa fotografki Diny Litovsky pokazuje, w jaki sposób komunikacja cyfrowa kształtuje odbiór Tygodnia Mody w realu.

tekst i-D Staff
|
04 Listopad 2015, 5:00pm

Wśród ulubionych zdjęć Diny Litovsky z jej najnowszego cyklu Fashion Lust nie ma fotki przedstawiającej perfekcyjnie wygięte w łuk brwi Cary Delevingne, ani ujęcia legendarnego fotografika Billa Cunninghama uwieczniającego modelkę na chwilę przed jej wejściem na wybieg. Ulubiona fotografia Diny przedstawia tłum zwykłych ludzi na Tygodniu Mody. Może nowojorska fotografka ceni to zdjęcie najbardziej dlatego, że celnie oddaje paradoks, który leży u podstaw cyklu Fashion Lust - oczy widzów są skierowane na wybieg, ale patrzą przez swoje iPhone'y.

Pokazy mody nadal mają charakter zamkniętych imprez, ale transmisje na żywo w sieci i bezpośrednie relacje za pośrednictwem społecznościówek sprawiły, że każdy może się czuć zaproszony. Wraz z przyśpieszeniem tempa relacjonowania wydarzeń w sieci, zmienia się odbiór Tygodnia Mody w realu, kształtowany przez popyt na cyfrowy kontent. Już nie chodzi tylko o ciuchy i #pierwszyrząd, ale o to, jak utrwalać i rozpowszechniać te obrazy. 

Prace Litovsky często eksplorują przestrzeń, w której pojęcia kobiecości zderzają się z konstrukcją obrazów. Przykładem mogą być jej dwa poprzednie cykle zdjęć Untag this Photo i Bachelorette. W Fashion Lust przedmiotem podobnej analizy są pęczniejące od pokazów Tygodnie Mody. Poza tym możemy zobaczyć, w jaki sposób technologia wpływa na największe wydarzenie w branży. Cykl Litovsky to zbiór fotografii, które artystka robiła podczas zleceń dla New York Magazine i T Magazine na przestrzeni czterech sezonów, od Nowego Jorku po Paryż. Przedmiotem analizy jest aspekt psychologiczny dokumentacji, której blisko do inwigilacji. Co sprawia, że zdjęcie modowe robi furorę w Internecie? I w jaki sposób popyt na piękne obrazki i dostęp to tego, co dzieje się za kulisami imprezy wpływa na postrzeganie Tygodnia Mody?
- Kiedy zaczęłam fotografować podczas Tygodnia Mody, bardziej interesował mnie bekstejdż jako bardziej tajemnicze i ekskluzywne miejsce - tak Litovsky opowiada i-D o swoich początkowych oczekiwaniach. Po jakimś czasie zrozumiała jednak, że ograniczona przestrzeń na tyłach wybiegu i cała armia kręcących się tam fotografików, którzy dokumentują przygotowania do pokazów, tak naprawdę utrudniają uchwycenie tego, co nieoczekiwane. "Ciężko jest zrobić modelce takie zdjęcie, którego nie chciałaby publicznie pokazać. Przez cztery sezony udało mi się złapać jedną z nich na ziewaniu, ale kiedy zobaczyła wycelowany w siebie obiektyw od razu się opanowała i posłała mi uśmiech."

Oprócz fotografowania procesu tworzenia olśniewających, gotowych na wybieg looków, Litovsky uwieczniała na zdjęciach wybiegi i pierwsze rzędy - czyli "znacznie mniej wyreżyserowane środowisko", które zdecydowanie bardziej ją pociąga. - Uwielbiam obserwować widownię, ochroniarzy i masę fotografików kłębiących się dookoła w poszukiwaniu dobrego ujęcia. 

Zdaniem Litovsky, to wpływowe blogerki odpowiadają za rosnącą popularność szybkich relacji z pokazów. Blogerzy i blogerki, którzy biorą udział w pokazach "z zamiarem natychmiastowego dzielenia się swoimi wrażeniami i obrazami z czytelnikami", podkręcili tempo w branży, przeprowadzając bezpośrednią, cyfrową rewolucję. - Uwaga widzów przeniosła się z oglądania pokazu na jego dokumentację - twierdzi Litovsky.

Wraz z powstawaniem takich platform jak Periscope, znajdujemy nowe sposoby na udostępnianie Tygodnia Mody reszcie świata. Fashion Lust nie tylko pokazuje, że branża znalazła się na cyfrowym rozdrożu, ale także skłania do refleksji nad kierunkiem jej ewolucji.

dinalitovsky.com

Kredyty


Tekst: Emily Manning
Zdjęcia: Dina Litovsky
Tłumaczenie: Marta Sobczak

Tagged:
FASHION WEEK