jeremy scott i sci-fi rodem z lat 60.

Obejrzyj kolorowe cyberklubowiczki Scotta w sezonie wiosna/lato 2016.

tekst Alice Newell-Hanson
|
17 Wrzesień 2015, 11:45am

Kilka dni temu odbył się pokaz Jeremy'ego Scotta na sezon wiosna/lato 2016. Po wybiegu w rytm nowofalowych brzmień kapeli B-52s przeszedł cały korowód futurystycznych peruk i kolorowych cyberkreacji. Pokaz otworzyła Gigi Hadid w krótkim topie z mocno wyciętymi ramionami, z ustami pomalowanymi na neonowy koral, co widocznym uśmiechem zaaprobowała siedząca w pierwszym rzędzie prawdziwa żywa Barbie - Paris Hilton. 

Jeremy Scott właśnie debiutuje na srebrnym ekranie w Nowym Jorku, jako gwiazda dokumentalnego materiału pt. Jeremy Scott: The People's Designer, ale wtorkowy pokaz zdradził obsesję projektanta związaną z małym ekranem. Tematem przewodnim były ekrany telewizora i ich możliwość przenoszenia nas w inne epoki i planety. Jeremy'ego interesują zwłaszcza lata 60. i planeta Wenus, a przy okazji duża dawka szaleństwa. 

Tuż po Gigi na wybieg wkroczyła Soo Joo Park, odziana w srebrny, metaliczny płaszcz przeciwdeszczowy z fioletowym, żakardowym wzorem w pająki, a w uszach miała neonowozielone masywne kolczyki. Inna kreacja przykuwająca uwagę: bikini w kwiatowy wzór razem z kaskadą plastikowych zielononiebieskich kółek, przyczepionych do łańcucha na szyi. Poza tym: Stella Maxwell ubrana w białą mikrosukienkę, pokrytą kolorowymi bazgrołami. Dosłownie wszędzie obecne były także neonowe bransolety, tryskające kolorem niczym obręcze, które spadły na Ziemię z jakiejś planety w Technikolorze.

Motyw czerpiący z końca lat 60. i początku 70. opowiadał historię o nostalgii. „Myślałem sobie o tych fajnych dziewczynach z Lower East Side z Nowego Jorku, które chodziły do CBGB i Mudd Club", powiedział Jeremy za kulisami. „Jest w tym trochę science fiction, trochę filmów klasy B, trochę brzmień B-52s, to taka fuzja tych wszystkich rzeczy!" Projektant oglądał również wczesne filmy Johna Watersa czy Russa Meyersa, jak np. Superwiedźmy i Szybciej, koteczku! Zabij! Zabij!

Poza tym, czy kreacje nie przypominają odrobinę Lady Miss Kier? Lata 90. udające lata 60.? „Jakoś o tym specjalnie nie myślałem, ale tak. Świat, w którym obecnie żyjemy, jest bardzo postmodernistyczny. Jest tyle sposobów, na które możemy odwoływać się do poprzednich epok i przypatrywać się, jak te epoki z kolei czerpały z innych. Bawiłem się tą koncepcją, aby stworzyć coś na dziś".

Częścią stworzenia czegoś nowego była kolaboracja z brazylijską marką Melissa, tworzącą gumowe buty (i dlaczego dopiero teraz?) Kreskówkowe klapki na obcasie, niektóre z gumowego plastiku, wykończone były małymi ustnikami, które sprawiały wrażenie, jak gdyby ktoś napompował buty lalki do ludzkich proporcji.

Pokaz zamknęła kolejna ulubienica Jeremy'ego - Bella Hadid, czyli druga połówka siostrzanego duetu z Malibu. „Pierwszym pokazem, w którym wystąpiła Gigi, był właśnie mój pokaz. Kocham ją. A teraz, Bella też pierwszy raz była dostępna. Pomyślałem więc, czemu nie otworzyć pokazu Gigi, a zamknąć Bellą? Stworzyłem kanapkę Hadid!".

Więcej pokazów na sezon wiosna/ato 2016 tutaj.

Kredyty


Tekst: Alice Newell-Hanson
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcie: Jason Lloyd-Evans

Tagged:
Jeremy Scott
nowy jork
SS16
wiosna lato 16