sutkowa kontrowersja

Od 1992 roku kobiety mogą chodzić po ulicach Nowego Jorku z gołym biustem. Gdy zaświecisz sutkiem na Facebooku, usuną ci całe konto. Gdy ukażesz co nieco na Instagramie – nie zalogujesz się przez dłuższy czas. O co chodzi z kobiecym sutkiem, że social...

tekst Jack Borkett
|
30 Marzec 2015, 12:45pm

Piczo

Na początku czerwca Scout Willis trafiła na pierwsze strony gazet za spacer po Nowym Jorku topless, z którego bezpośrednio wrzucała zdjęcia na Twittera (jeden z niewielu portali social media przyjaznych biustom) i podpisała: „Legalne w NYC, ale nie na @Instagram" oraz „Tego nie zobaczysz na Instagramie". Publiczne wystąpienie Willis nago nie miało na celu stworzenia ostatecznej selfie, pozyskania nowych fanów jej zespołu czy nawet wyprowadzenia małych piesków. Użyła swojego ciała, żeby rozpowszechnić świadomość o nowym trendzie w cenzurze. Innymi słowy: o strachu social mediów przed wielką, złą kobiecą piersią.

Szczegółowo wyjaśniając: spacer Scout był odpowiedzią na skasowanie jej instagramowego konta za - jak nazwały to władze sieci - przypadek nadużycia. W rzeczywistości Willis zamieściła na Instagramie fotografię zaprojektowanej przez siebie skórzanej kurtki, na której uwieczniono kobiecą pierś - nie chodzi więc nawet o prawdziwy biust, tylko zdjęcie w zdjęciu… Scout Willis nie jest pierwszą celebrytką, która znalazła się w takiej sytuacji. Rihanna i Grace Coddington również zostały ocenzurowane.

Riri, chcąc udowodnić, że jest bardzo złą dziewczynką, wrzuciła swoje zdjęcie z francuskiego magazynu „Lui", na którym oparta o krzesło relaksuje się z biustem na wierzchu. Jej konto zostało wkrótce usunięte, co doprowadziło barbadoską piękność i armię jej fanów do furii. Nikt nie ma prawa odstawiać sutków Rihanny do kąta, a już na pewno nie Instagram.

Kolejnym ruchem w Wielkiej Bitwie pod Piersią było chwilowe usunięcie z Instagramu konta Grace Coddington. Za rysunek przedstawiający ją samą z gołym biustem opierającą się o krzesło (uważaj, Rihanno!). W rzeczy samej nieważne, czy są białe lub czarne, młode lub stare, prawdziwe lub narysowane - piersi na pewno nie są dobre. Chyba że nie mają sutków. Zakryj je głową dziecka, przysłoń jakimś emotikonem (kwiatkiem, znakiem pokoju, twarzą Marka Zuckeberga). Albo po prostu je usuń - i wszystko będzie dobrze.

Według zasad serwisu Facebook, zdjęcia niemowlaków podczas karmienia piersią są w porządku. Jeżeli jednak usta dziecka nie dotykają sutka matki, jeżeli nie ma kontaktu usta-sutek i jeżeli, broń Boże, da się zauważyć choć najmniejszy wątek seksualny, twoje zdjęcie zostanie usunięte, a konto zawieszone do odwołania. Trochę to dziwne, biorąc pod uwagę, że twój newsfeed zatyka się od fotek wypinających się na imprezach dziewczyn.

Są też zdjęcia kobiet po mastektomii, które mają poszerzać świadomość o raku piersi, i pokazać wsparcie dla tych, które to przeżyły. Totalnie popieram tę inicjatywę, ale dziwi mnie, że fotografie „bez blizn po nowotworze"i „niedotknięte operacją" (tłumacząc z Instagramu) nie mogą widnieć na stronie. Kilka tygodni temu u kogoś bardzo dla mnie ważnego zdiagnozowano raka piersi. To oznacza, że coś potencjalnie śmiertelnego żyje w środku mojej starej przyjaciółki. Przerażający jest fakt, że aby się rozebrać na Instagramie albo Facebooku, musiałaby poczekać, aż ta jedna część ciała zostanie zarżnięta. Po tylu latach walk o prawa kobiet ich ciała wciąż są kontrolowane, hamowane i kształtowane pod obecny kręgosłup moralny społeczeństwa. Czas to zmienić.

Topless Pulp to grupa kobiet z Nowego Jorku, które spotykają się regularnie w parku, by wspólnie czytać z piersiami na wierzchu. To klub książkowy, ale z biustem. Będąc w NYC, spotkaj się z nimi. Albo załóż własny klub. Toczy się również kampania Free The Nipple (ponad 20 mężczyzn i kobiet topless zaprotestowało w Washington Square Park przeciwko zakazowi sutkowemu obowiązującemu w 37 stanach), jest #FreeTheNipple (Scout Willis, Rihanna, Caitlin Stasey i Miley Cyrus są jego wielkimi fankami), jest też jeszcze nieukończony (bo Facebook ciągle kasuje im konto) film „Free The Nipple" reżyserowany przez Lisę Esco - oparty na prawdziwej historii podąża za armią kobiet topless, które wychodzą na ulice Nowego Jorku, walcząc o dekryminalizację kobiecego sutka. Odwiedźcie ich stronę internetową, podpiszcie petycję, rozprzestrzeńcie informacje. Jeżeli nie chcecie tego dla siebie, zróbcie to dla swoich matek, sióstr, córek, wnuczek. Uwolnijcie sutka. Cenzura właśnie odeszła do lamusa.

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock
Zdjęcia: Nick Dorey
Stylizacja: Jack Borkett
Modelka: Alys Hale 

Tagged:
freethenipple
Μόδα
sutki
nagość
kontrowersje
cenzura