Reklama

najlepsze dokumenty 2015 roku

Filmy, które zmuszą was do zmierzenia się z rzeczywistością.

tekst Michael-Oliver Harding
|
24 Grudzień 2015, 11:10pm

To był świetny rok dla filmów dokumentalnych, a dwa polskie krótkie metraże zostały nominowane do Oskara. Niemiecki reżyser, Werner Herzog, powiedział kiedyś, że dokumenty nie różnią się tak bardzo od filmów fabularnych, ponieważ również „kreują rzeczywistość, która nie jest oparta wyłącznie na faktach".Te filmy stawiają przed nami trudne i niewygodne pytania, z którymi musimy się zmierzyć. Nasza lista ulubionych dokumentów jest przesiąknięta smutkiem, ale we wszystkich wymienionych tytułach można też dostrzec iskierkę nadziei oraz niezłomną siłę ludzkiego ducha. Te propozycje rozważają najtrudniejsze zagadnienia dotyczące sensu życia. Nie ważne, czy chodzi o romską dziewczynkę, gwiazdy muzyki, czy tęsknotę za zmianą płci. Oto wybrane filmy:

Królowa ciszy

Na wszystkich polskich festiwalach w 2015 roku sale pękały w szwach podczas pokazów Królowej ciszy. Nic dziwnego, 10-letnia Denisa to bohaterka, której energia i determinacja nie mają sobie równych. Dziewczynka mieszka w nielegalnym romskim obozowisku we Wrocławiu, które ma zostać zlikwidowane. Nigdy nie mówiła, czym specjalnie nikt z otaczających ją ludzi się nie przejmował. Przez długi czas jej rodzicom nie przyszło na myśl, żeby zbadać przyczynę problemu. W końcu okazało się, że nie słyszy, mimo to ma perfekcyjne wyczucie rytmu i kocha tańczyć do bollywoodzkich filmów. Agnieszka Zwiefka nie pozwala sobie na tani sentymentalizm i „pornografię biedy". Zamiast przedstawiać historię niezrozumianej, biednej dziewczyny żyjącej we własnym świecie, pokazuje, jak Denis świetnie sobie radzi i jak wielki ma talent. Ten dokument to prawdziwa petarda - pełna muzyki i niewyobrażalnej chęci życia.

Mów mi Marianna

To jeden z najchętniej nagradzanych filmów na polskich festiwalach w tym roku. Historia tytułowej bohaterki, przechodzącej przemianę z mężczyzny w kobietę, zgarnęła szereg nagród, między innymi na Krakowskim Festiwalu Filmowym. Razem z Karoliną Bielawską obserwujemy nie tylko sprawę sądową, którą Marianna wytoczyła swoim rodzicom, co musi zrobić zgodnie z prawem każda osoba transseksualna w Polsce. Jesteśmy też świadkami początku jej płomiennego związku z Andrzejem oraz poważnej choroby, która pokrzyżowała plany bohaterki zaraz przed osiągnięciem celu. Bielawska oddała głos swojej Mariannie, która okazuje się pełną sprzeczności bardzo skromną i konserwatywną kobietą, której marzeniem jest wieść po prostu spokojne życie.

Joanna i Nasza klątwa

Nie tylko za sprawą Idy Oscary 2015 należały do Polaków. O tytuł Najlepszego krótkometrażowego filmu dokumentalnego walczyły w tym roku Joanna i Nasza klątwa. Obie historie opowiadają o zmaganiach z ciężkimi chorobami, bez znieczulenia, ale też bez zbędnego dramatyzowania. Tytułowa Joanna dowiaduje się o tym, że jest chora na raka, ale postanawia się nie załamywać. Zaczyna pisać bloga, którym zachęca inne chore osoby do cieszenia się życiem. Trudno też nie wspomnieć o świetnych zdjęciach, sprawiających, że niejednokrotnie w czasie seansu po ciele przechodzą dreszcze.

Nasza klątwa pokazuje z kolei sceny z życia pary - młodego chłopaka i dziewczyny, których dziecko cierpi na ciężką, rzadką chorobę. Wśród kabli, które zamieniają ich mieszkanie w małą salę szpitalną, rodzi się przywiązanie pomiędzy zmotywowanymi rodzicami a żyjącym cały czas na krawędzi synkiem. Nie jest to jednak słodka laurka wystawiona kochającej się rodzinie - tytuł wiele mówi o samym filmie...

Field Niggas

To najmocniejszy film o miejskich wyrzutkach, od czasu Dark Days Marca Singera, który opowiada o bezdomnych w opuszczonych tunelach kolejowych. Field Niggas jest świetnym debiutem 30-letniego fotografa i filmowca, Khalika Allaha. W dzieciństwie często odwiedzał Harlem, choć unikał pewnych miejsc, do których teraz powrócił z kamerą, by sprawdzić, co tam się kryje i uchwycić najbiedniejszych mieszkańców okolicy po zmroku. Porównuje ich do sfrustrowanych niewolników pracujących na polu (w przeciwieństwie do tych służących w domu, których warunki bytowe były lepsze i stanowili wyższą klasę niewolników). Allah filmuje w swoim charakterystycznym stylu uciekinierów, narkomanów, bezdomnych, a nawet policjantów. Kolory są nasycone, a wokół lśnią światła wielkiego miasta. Piękne ujęcia w zwolnionym tempie nakładają się na siebie, a w tle słychać fragmenty zatrważających rozmów. Khalik jest samoukiem i stworzył dokument, jakiego jeszcze nie widzieliście: niepokojący, wciągający i pouczający. To nie jest banalny film o biedzie - Allah, zupełnie jak Herzog, używa kamery, by leczyć rany. W trakcie kręcenia sam również się otwiera i angażuje w rozmaite konwersacje z ludźmi stającymi przed jego obiektywem. W pewnym momencie hipnotyzujący ciąg obrazów zostaje przerwany nagraniem z morderstwa Erica Garnera. Wtedy już nie da się ukryć naszego zbiorowego oburzenia, wywołanego złymi warunkami, w których żyją pokazani ludzie. Khalik jest ich świadom, ale nie obiecuje, że pokaże nam rozwiązanie. Zamiast tego doprowadza do czystego, kinowego katharsis.

Scena Ciszy

Scena ciszy uzupełnia poprzedni film Oppenheimera, pod tytułem Scena zbrodni. Scena ciszy również pokazuje ludzkie okrucieństwo, chociaż jest mniej efekciarska i jeszcze bardziej otwiera oczy na rzeczywistość. Pierwszy film opowiadał o indonezyjskich szwadronach śmierci, odpowiedzialnych za ludobójstwo w latach 60. Starzejący się zbrodniarze z entuzjazmem odgrywają przed kamerą swoje morderstwa w stylu ulubionych gangsterskich filmów. Scena ciszy pokazuje tę sytuację z perspektywy ofiar. Głównym bohaterem jest Adi Rukun (imię i nazwisko zmienione), optyk o łagodnym głosie, któremu zamordowano brata. Adi odwiedza oprawców, udając, że przyjechał przeprowadzić badanie wzroku. Na miejscu pyta ich wprost jak mogli popełnić tak bezsensowną i brutalną zbrodnię. To odważny projekt, który daje głos Adiemu i wszystkim innym ludziom, zmuszonym do milczenia, choć wielu Indonezyjczyków pracujących przy produkcji wolało zachować anonimowość. Odpowiedzialnych za zbrodnię wciąż nie dosięgła kara, a członkowie plutonu egzekucyjnego wspominają stare dobre czasy i grożą Adiemu, że historia lubi się powtarzać, szczególnie gdy ludzie ciągle ją rozgrzebują. Choć historia brzmi ponuro, można tu dostrzec iskierkę nadziei: Adi się nie poddał, a katom zostały tylko pogróżki.

Serce psa

Lolabelle była wyjątkowym terierem i ukochanym psem Laurie Anderson. Ten utalentowany czworonóg grał koncerty, rzeźbił i malował obrazy, a wszystko na komendę właścicielki, która sama jest uznaną artystką multimedialną, tworzącą także muzykę i performensy. Serce psa powstało po śmierci pupila: to wciągająca, eksperymentalna forma rozważań na temat żałoby. Jest jednocześnie filozoficzna, zabawna i wzruszająca do łez. Większość ujęć nagrano telefonem komórkowym, a ścieżka dźwiękowa składa się z fragmentów wspomnień, które tworzą liryczną narrację. Anderson pokazuje kolejne momenty, w których przeżywała żałobę: śmierć swojej mamy, Lolabelle oraz Lou Reeda - jej męża i gwiazdy The Velvet Underground. Są one okazją do głębszych rozważań na temat życia i śmierci. Film kończy się odniesieniem do piosenki Turning Time Around Lou Reeda. To jedno z tych niezapomnianych kinowych przeżyć, które na pewno chwyci was za serce.

Wataha


Crystal Moselle, debiutująca w roli reżyserki, wpadła kiedyś na dziwną grupę chudych, długowłosych braci w garniturach. Udało jej się zdobyć zaufanie tych nastolatków w Ray-Banach, chociaż rodzeństwo Angulo (sześciu braci i jedna siostra) spędziło całe swoje życie w czteropokojowym mieszkaniu na Manhattanie, bo ich nadopiekuńczy ojciec z Peru bał się, że Nowy Jork źle wpłynie na jego dzieci. Tak dziwnej historii nie wymyśliliby najlepsi scenarzyści Hollywood - a jednak Moselle naprawdę udało się wkroczyć do fascynującego świata rodziny Angulo. Chłopcy byli przetrzymani niemal jak zakładnicy, więc uciekli w świat filmu i stali się bardzo zaradni i kreatywni. Dziś wszyscy są kinomanami i szczegółowo odtwarzają sceny ze swoich ulubionych filmów Scorsese, Tarantino i Nolana - sami zrobili nawet strój Batmana z karimat i kawałków tektury. Chociaż Wataha jest pełna niedopowiedzeń i dwuznaczności (na przykład: dlaczego ojciec nagle postanowił dać synom więcej swobody?), to sami bracia sprawili, że film dostał nagrodę na tegorocznym festiwalu Sundance. Są elokwentni, charyzmatyczni i jak na swój wiek bardzo dojrzali - zupełnie jakby całe życie ćwiczyli i czekali na te 15 minut sławy.

Kurt Cobain: Montage of Heck i Amy

Dwa filmy biograficzne, które pokazują muzyków od młodości pełnej nadziei, do gwałtownego sukcesu i tragicznej śmierci. Oba dokumenty przedstawiają swoich bohaterów w nowy sposób, tworząc kolaże uwieczniające ich życie. Kurt Cobain: Montage of Heck Bretta Morgena pokazuje część skarbów z archiwum wrażliwej ikony grunge'u: imponujące prace z dzieciństwa, pamiętniki nagrane na kasetach i prywatne filmy. Dzięki nim możemy się dowiedzieć, co skłoniło Kurta, by zostać obrońcą wyrzutków i feministą.

Z kolei kinowy hit Amy (reż. Asif Kapadia), odrzuca schemat dokumentu i unika statycznych rozmów z „gadającymi głowami". Opiera się na samym nagraniu z wywiadów, które oddają chronologię wydarzeń, a teksty piosenek Winehouse pojawiają się na ekranie. Amy i Kurta wbrew pozorom wiele łączy. Oboje byli ikonami mody od niechcenia - wszyscy znamy charakterystyczne elementy ich stylów: jaskółki na powiekach i wielki kok piosenkarki oraz flanelowe koszule lidera Nirvany. Śpiewali prosto z serca i pragnęli zrozumienia. Borykali się ze sławą i uzależnieniami w okresie rozkwitu tabloidów (Cobain) lub portali plotkarskich (Winehouse). Te nowatorskie filmy podchodzą do tematu z wyczuciem, lecz wciąż odnoszą się do trwającej od lat fascynacji „Klubem 27", czyli grupą muzyków, którzy zmarli w wieku 27 lat. Oglądanie kolejnej opowieści o autodestrukcji i niewykorzystanym potencjale, jest dość przygnębiające.

Przeczytaj też:
Bezdomne dzieciaki współczesnego świata, czyli dokument „Dirty Kids"
Mroczne zakątki seksu i dragów: zobacz trailer dokumentu o podziemnym świecie
-
 „Mandarynka": sensacja festiwalu Sundance

Kredyty


Tekst: Michael-Oliver Harding i Mateusz Góra
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska