Reklama

dlaczego kobiety noszą męskie ciuchy?

„Jest w nich pewna nonszalancja, wygoda, której brakuje w kobiecych ubraniach”.

tekst Stuart Brumfitt
|
10 Marzec 2016, 4:00pm

Sofia Prantera, założycielka streetwearowej marki Aries, jest idealną kandydatką do zabrania głosu w dyskusji na temat wpływu męskiej garderoby na kobiecy styl. Sama nigdy nie chodzi w szpilkach i makijażu, lubi subkulturę i ubrania skejtów. Spotkaliśmy się z nią, żeby porozmawiać o modzie na „chłopczycę" - określeniu, za którym Sofie nie przepada.

Czy zawsze byłaś chłopczycą?
Zastanowiłabym się nad tym terminem. Mam teraz syna i córkę i zrozumiałam, że mówiąc „chłopczyca" oddzielamy płcie. Dziewczynka może pomyśleć, że przez samo noszenie jeansów zachowuje się jak chłopak. Chyba wolę płynność płciową, tak jak młodsze pokolenia, które po prostu wybierają elementy, które lubią i je łączą. Niedawno poznałam takiego kolesia, jest niesamowity, ma 22 lata i ubiera się tak, jak ja kiedyś, tyle że maluje paznokcie i nosi leciutki makijaż. Wygląda jak dziewczyna, która ubiera się jak chłopak. Pomyślałam wtedy: „O ile łatwiej by się nam żyło na tym świecie, gdyby nie istniał podział na 'męskie' i 'kobiece' rzeczy?". Nigdy nie chciałam ubierać się jak chłopak, ale pociągali mnie fajni kolesie i chciałam wyglądać ja koni. Nie interesowało mnie strojenie się jak typowa dziewczyna, ze szminką i stanikiem.

Dlaczego wolałaś męskie ubrania?
Jest w nich pewna nonszalancja, wygoda, której brakuje w kobiecych ciuchach. Ludzie i tak zmierzają w kierunku uniseksowej stylizacji. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości nie będziemy już patrzeć na damskie i męskie ubrania jako dwie zupełnie różne kategorie. Denerwują mnie mundurki szkolne - dziewczyny muszą nosić spódniczki, a chłopcy spodnie.

Oglądałem ostatnio tenisa - to dziwne i seksistowskie, że kobiety wciąż muszą grać w krótkich spódniczkach, spod których widać bieliznę.
Tak, dziewczyny są tego świadome. W mojej włoskiej szkole nie było mundurków, więc po przeprowadzce do Londynu byłam zszokowana, że tutaj wszystkie dziewczyny muszą się w nie ubierać, niezależnie od tego, czy im się to podoba, czy nie. Mojej córce na pewno to nie odpowiada. Chodzi w jeansach i luźnych koszulkach. W H&M musimy robić zakupy na dziale dla chłopców, bo na dziewczęcym wszystko się błyszczy.

Ile miałaś lat, gdy zaczęło cię ciągnąć do ubrań, tradycyjnie określanych jako „męskie"?
Chyba od zawsze - nie pamiętam, żebym chciała nosić spódnicę. Gdy miałam osiem albo dziewięć lat, chciałam nosić się jak chłopak. Podoba mi się, że wyglądają swobodnie i to, jak ubrania na nich leżą. Ale to nie znaczy, że nie można ich zestawić z obcisłym, przezroczystym topem. Mój ojciec sprzeciwiał się wszelkim przejawom kobiecości, co było dziwne. Mówił na przykład: „O Boże, nie maluj paznokci". Nie robię tego, bo nie lubię lakierów, chociaż pomalowane paznokcie podobają mi się u innych. Zawsze uważałam, że fajniejsze są kobiety, która wyglądają chłopięco albo wcale nie starają się być seksowne.

A co sądzisz o modzie na jeansy typu boyfriend, które mają wyglądać jak podkradzione z szafy chłopaka ? To na pozór podobny pomysł, ale jednak różni się od twojego podejścia.
Są okropne (śmiech)! Wszyscy zaczęli nazywać luźniejsze spodnie określeniem boyfriend jeans. Chodzi mi tylko o krój - większość spodni z sieciówek i tak miała bardzo niski stan. Prawdziwe spodnie z szafy chłopaka mają długi rozporek i wiszą nisko na biodrach. Nosiłam kiedyś model Levi's 501.

Jak wykorzystujesz tradycyjnie męskie kroje w swojej marce?
Nasze ubrania są uniseksowe. Może nie wszystkie, bo robimy też dziewczęce sukienki, ale podstawowe elementy są inspirowane modą męską. Wszystkie nasze ubrania mają guziki po prawej stronie, tak jak w męskich fasonach. Jestem do nich przyzwyczajona i nie lubię zapinać guzików przyszytych z lewej. Nie znoszę też zaszewek! Potrzebne są tylko w bardzo dopasowanych rzeczach. Większość sieciówek oferuje damskie koszule, które są po prostu wytaliowanymi męskimi koszulami. Po co komu te zaszewki?

Czy twoje klientki nie chcą ubierać się w typowo kobiecy sposób?
Oglądam wszystkie kobiety, które nas obserwują i widzę, że styl wielu z nich jest dość chłopięcy. Myślę, że młodsze dziewczyny mniej do tego przywiązują wagę i że nasza marka się im podoba, bo nie robimy przesadnie kobiecych ciuchów.

Nie musisz wpasowywać się w stworzony przez mężczyzn ideał kobiecości czy tego, co uważają za atrakcyjne. To pewnie wyzwalające doświadczenie?
Może czuję się dzięki temu bezpieczniej? Dorastałam we Włoszech, a Włosi są jak drapieżniki. Pamiętam, jak miałam 15 lat i wychodziłam z siostrą. Miałyśmy rozjaśnione włosy i mężczyźni dosłownie do nas podbiegali. To było obrzydliwe (śmiech). A gdy ubierasz się tak, żeby trafiać do rówieśników, a nie do reszty świata, czujesz się lepiej, bezpieczniej.

Walka z tymi włoskimi koncepcjami płci poprzez ubrania musiała być wyzwalająca.
Tak. Gdy przyjechałam do Londynu na studia, miałam 20 lat. Zrozumiałam wtedy, że mężczyźni w Anglii postrzegają kobiety w o wiele bardziej dojrzały sposób. Nie pociągały ich stereotypowe laski: podobały im się kobiety, które były prawdziwe. To sprawiło, że chciałam tu mieszkać i zainteresowałam się tutejszą modą. We Włoszech wszystko jest tak oczywiste... Nawet jeśli wyglądasz jak szafa trzydrzwiowa, wystarczy, że założysz miniówkę i od razu wszyscy zaczną się tobą interesować. To straszne.

Miałem koleżankę z Włoch, która po przeprowadzce do Francji denerwowała się, że mężczyźni nie zwracają na nią uwagi. Ale widzę, że ty nie masz takich problemów.
To było takie wyzwalające - nikt nie zwracał na mnie uwagi i nie oglądał się co chwilę. Myślę, że wiele kobiet z młodego pokolenia na pewien sposób odbiło kobiece rzeczy, przeanalizowało je i użyło ich w inny sposób. Podoba mi się to.

Czy inspirował cię styl jakiejś kobiety?
Może to zabrzmi kontrowersyjnie, ale z młodości pamiętam Charlotte Rampling w „Nocnym portierze". Sam film nie jest wybitny, ale ona wyglądała świetnie. Była silna i szorstka, ale jednocześnie kobieca. Gdy byłam bardzo młoda lubiłam Patti Smith. Pamiętam zdjęcie z okładki „Horses", na którym ma białą koszulę i szelki, a jednak wygląda bardzo kobieco. Na różnych zdjęciach, chociażby Roberta Mapplethrope'a, jest bardzo seksowna, często naga, ale przy tym wygląda jak seksowna „chłopczyca". To siła, którą mają niektóre kobiety.

Czy przychodzi ci do głowy jeszcze ktoś?
Widziałam na i-D wideo z Natalie Westling na desce i od razu się w niej zakochałam. Miewam takie momenty, że widzę jakąś dziewczynę i myślę: „O tak, lubię ją". Jest taka włoszka, która dla mnie teraz pozuje. Wchodzi do pokoju i po prostu widać, że jest fajna. Jest też Glacier Girl, która miała na sobie naszą bluzę w sesji do i-D. Myślę, że wygląda super.

Często zakłada się, że dziewczyny, które lubią rzeczy w męskim czy chłopięcym stylu, pewnie są lesbijkami. Często się z tym spotykasz?
Tak! Wszyscy w szkole mówili o mnie i mojej przyjaciółce: „One ze sobą chodzą, są lesbijkami". To głupie założenie. Im szybciej świat zrozumie, że ten stereotyp jest fałszywy, tym lepiej.

Czy jakiś konkretny ruch, czy projektant zainspirowali cię swoim stylem?
Najlepszą subkulturą był punk - kobiety i mężczyźni ubierali się podobnie. To było inspirujące, bo wcześniej członkowie Teddy Boys [angielskiej subkultury z lat 50. - przyp. red.], byli wyraźnie podzieleni na płcie. Jak w większości przypadków, interesowały mnie stroje facetów - nie chciałam wyglądać jak te dziewczyny z lat 50. Rzeczy Vivienne Westwood były dość neutralne płciowo. Wszystkie jej rzeczy nosili zarówno mężczyźni, jak i kobiety. W mniejszej marce trudniej robić uniseksowe rzeczy, bo potem ciężko je sprzedać w innych sklepach w odpowiednim dziale - męskim lub damskim. Jestem pewna, że to się zmieni. Czasem ludziom trzeba po prostu pokazać, że mogą coś kupić.

Myślisz, że kiedyś w końcu wszystko stanie się zupełnie oderwane od kulturowego postrzegania płci?
Sądzę, że daleko nam do tego, ale wiele ludzi z młodszego pokolenia już widzi bezsensowność takiego podziału, szczególnie w modzie. Nawet wśród skejtów. Hetty Douglas jest artystką, ale też jedyną kobietą, która współpracowała z Supreme. Wygląda niesamowicie. Nosi tylko męskie ciuchy, ale jest piękna i bardzo chłopięca, w ogóle się nie maluje. Gdy pracowałam w sklepie dla skejtów, byłam tam jedyną dziewczyną, a wszyscy współpracownicy byli bardzo hetero. Uważam, że streetwear jest bardziej seksistowski niż moda. Kierują nim mężczyźni. Gdy byłam młodsza, zawsze kończyłam w towarzystwie samych facetów.

ariesarise.com

Przeczytaj też:

Kredyty


Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Aries
wywiad
opinie
płeć
uniseks