riccardo tisci: pokolenie inspiracji

Pokazy Riccardo Tisci dla Givenchy mają najlepszych modeli w całym świecie mody. Projektant ujawnia, co wpływa na jego decyzje o castingu i opowiada o ciągłej walce o tożsamość, piękno i integralność we współczesnej modzie męskiej.

tekst i-D Staff
|
21 Kwiecień 2015, 10:15am

Trudno uwierzyć, że debiutancka kolekcja męska Riccardo Tisci dla Givenchy została pokazana dopiero w 2009 roku. Podczas pierwszego pokazu projektant zaprezentował 29 stylizacji (teraz ich liczba zbliża się do 60), wyznaczając swoje modowe DNA — wciąż silne, ale niestroniące od sezonowych niespodzianek. Z Riccardem u swoich sterów, marka miała ogromny wpływ na rynek mody męskiej. Tisci stworzył nowego mężczyznę, nową sylwetkę i niekonwencjonalny styl.

Odważne użycie nadruków — od rottweilerów i rajskich ptaków po wariacje na temat amerykańskiej flagi — sprawiło, że akcje Givenchy i Riccardo wzrosły na całym świecie. W swojej kolekcji wiosna/lato 15 oprócz glanów z białymi sznurówkami i motywów wojskowych pokazał delikatne, czarno-białe nadruki kwiatowe i kunsztownie naszyte perły, przywodzące na myśl kreację dla Cate Blanchett na Oscarową galę. „Uwielbiam perły. To obsesja. Dla mężczyzn perły mogłyby być tym, czym dla kobiet są diamenty" — mówi, dodając, że w miejscu, z którego pochodzi, perły są domeną mafiosów, dewotów i typów spod ciemnej gwiazdy.

Przy jego dopracowanej wizji i udokumentowanych osiągnięciach w sferze mody damskiej, aż dziwne, że Riccardo dopiero teraz zajął się modą męską. „Bardzo się bałem, bo chciałem uczynić modę damską silniejszą i to zajmowało mi wiele czasu. Modę męską też jest trudno tworzyć. Nie ma takiego pola do popisu, ponieważ skład męskiej szafy jest stały". Samego Tisci można zobaczyć, jak wychodzi z pokazów w koszulach od Ralpha Laurena (czy najprostszej górze z własnej kolekcji), dżinsach i białych Nike'ach. „Mam obsesję na punkcie Nike'a. Mam 200 par tych samych butów w tym samym kolorze" - mówi projektant.

Był jeszcze jedne powód, dla którego nie chciał się mieszać w modę męską. Wówczas w Dior Homme rządził Hedi Slimane i były to „czasy chudych chłopców — pięknych, ale eterycznych". Riccardo ma prawie metr dziewięćdziesiąt („wiesz, że duży ze mnie chłopiec", wtrąca słodko przez cały wywiad). Czuł więc, że musi zrobić coś odbiegającego od dominującej estetyki tamtego okresu. „Chciałem zrobić coś, co jak na tamte czasy było ciut szokujące. Myślałem o chłopaku z kawałkiem ciała, takim z siłowni, który na serio uprawia sport, ale zarazem jest pewny swojej seksualności".

Chłopaki Givenchy to nie tylko gorące „mięso". Chociaż projektanta mocno inspirują mięśniacy z wybiegów jego idola, Gianniego Versace z lat 90., stara się, by modele zawsze byli inni, bardziej dwuznaczni. Często wyszukuje ich na ulicach rozmaitych miast. W świecie mody damskiej, Riccardo jako jeden z pierwszych promował supermodelki i gwiazdy okładek i-D: Larę Stone, Joan Smalls czy Saskię de Brauw. Wylansował też Roba Evansa, O'Sheę Robertsona, Dominique'a Hollingtona, Willy'ego Cartiera i wiele innych twarzy męskich kolekcji.

„Kiedy zaczynałem zbierać modeli na rok przed pierwszym pokazem, w agencjach roiło się od przystojnych, wspaniałych chłopaków, ale żaden z nich nie był w moim typie" - wyjaśnia. „Nie lubię wykluczać ludzi, więc zacząłem szukać nowych twarzy na ulicach w Ameryce, Brazylii, na Kubie, w Puerto Rico, w Maroku — w każdym miejscu, do którego jechałem na wakacje czy do pracy. Znalazłem przystojnych chłopaków o mocnych osobowościach. Może mniej wpisywali się w kanon klasycznych kształtów i wymiarów, ale bardziej odpowiadali rzeczywistości ulicy". Jak mówi, dzięki nim odmienił proporcje sylwetki na wybiegu.

Przystojnych twardzieli wysyłał na pokaz w koronkach, legginsach, kiltach i futrzanych swetrach. „Chciałem, żeby to wszystko było męskie i jak wzięte z ulicy, bez zadęcia. Czasami, kiedy my projektanci zgłębiamy jakiś temat, mamy tendencję do przesady!" - śmieje się Tisci.

Pokazy i kampanie Riccarda stały się swojego rodzaju politycznym manifestem. Nie tylko był jednym z pierwszych projektantów mody męskiej, który stale i instynktownie dbał o to, by modele mieli różne kolory skóry. Był też skory do eksperymentów z seksualnością i kulturowym postrzeganiem płci. Może dlatego, że jego kolekcje mają element sportowy, a może dlatego, że są silne, wyluzowane i emanują pewnością siebie, Riccardo nie kojarzy się wystarczająco mocno z tym, który zmienił nasze stereotypowe myślenie o męskim wyglądzie i zachowaniu. Jednocześnie eksperymentował z wieloznacznością, łącząc styl uliczny z kulturą queerową. Mężczyzna u Riccarda jest muskularnym, przystojnym mięśniakiem z ulicy, który ma dystans. Dlatego nie wszyscy zdają sobie sprawę, że podważa porządek rzeczy tak samo, jak jego androgyniczni koledzy.

„Kiedy szukasz nowych twarzy na ulicy, zakochujesz się w osobowości tego człowieka. Przychodzi z całym wnętrzem, sercem i swoimi słabościami jak na dłoni, bo nie ma wprawy" - wyjaśnia projektant. „Nigdy nie pytam o portfolio. Wolę rozmawiać z ludźmi. Możesz odkryć czyjś charakter po sposobie, w jaki ktoś mówi cześć albo dzień dobry. Zatrudniam białych chłopaków, chłopaków mieszanych ras, czarnych, Chińczyków, Japończyków, Włochów, Anglików — wszystkich. Liczy się tylko to, by chłopak wyglądał wiarygodnie w tych ubraniach".

Riccardo słynie też z otaczającego go wianuszka sław: rapera Kanye Westa, transgenderowej modelki Lei T, Madonny, transgenderowego piosenkarza Antony'ego Hegarty'ego i innych. Ma pociąg do idoli i naturalną otwartość projektanta. To smutne i absurdalne, że taka wrażliwość nadal musi walczyć o poklask. Z drugiej strony, wielu ludzi nadal żyje w jednolitych społecznościach. Riccardo całym sercem popiera wielokulturowość.

„Gdy jesteś projektantem czy jakąkolwiek osobą publiczną, tak naprawdę liczy się to, że możesz wspierać osoby nieakceptowane przez społeczeństwo. Wspieramy tych, którym obrywa się od reszty świata. Czasem ludzie są takimi skurwysynami, że dają po pysku bez powodu. Dla mnie piękno jest czymś ponadto. Jest o wiele głębsze. Bardzo mi się dostało, gdy udzielałem poparcia osobom transpłciowym i różnorodności, gdy opowiadałem się przeciwko rasizmowi. Nie liczy się dla mnie kolor czyjejś skóry czy tożsamość seksualna. Dobry człowiek to po prostu dobry człowiek".

Riccardo uważa, że korzystanie z pozycji sławnego na całym świecie projektanta dla poprawy sytuacji społeczno-politycznej jest jego obowiązkiem. „Dzięki mojej pracy, wielu ludzi mnie podziwia, mam fanów. Robienie tylko pięknych toreb i ubrań jest świetne, mam ogromne szczęście, że mogę się tym zajmować. Dlaczego jednak nie wzbogacić pracy jakimś przesłaniem społecznym? Jeśli nikt się nie zbuntuje, na świecie nic się nie zmieni. Wtedy pozostaje tylko myśleć: O Boże, co za pojebany świat. Musimy coś zrobić. Myślenie tylko o sobie, o pieniądzach, które możesz zarobić i szczęściu, które jest twoim udziałem to nie wszystko. Na świecie są ludzie, którzy potrzebują Twojej pomocy".


Kredyty


Tekst: Stuart Brumfitt
Zdjęcia: Danko Steiner
Modele: Filip / M Managemen. Chris M, Solanne, Lucas D i Nathaniel / New Madison. Caian / Request NY. Kirill / Specimen. Bertold / Other. Paolo / Major. Jon H / New Madison. Tidiou/ The Face Paris. Dominic B / City.
Wszystkie ubrania Givenchy by Riccardo Tisci z kolekcji wiosna/lato 15