kobiety amerykańskiego kina

Jak po aferze Harveya Weinsteina możemy dalej kochać kino? Odpowiedź jest prosta: oglądając i wspierając kino kobiet!

tekst Alicja Mazukiewicz
|
27 Październik 2017, 8:36am

Kobiece głosy na temat konieczności wyrównania szans, także w branży filmowej, nigdy nie były bardziej donośne i liczne niż dziś. Realia, w których reżyserki stoją tylko za siedmioma procentami 250 największych hitów, wołają o drastyczne zmiany. Całe nasze społeczeństwo dorasta na męskich historiach. Silne i niezależne kobiety, których filmy mogliśmy podziwiać w ramach American Film Festival planują jednak zmienić kilka rzeczy.

Andrea Arnold

Pierwszą historię napisała w wieku 10 lat. Była to opowieść o handlu niewolnikami. Innym razem z zafascynowała się „Dziennikiem Anny Frank". Stwierdzenie, że Andrea była dość poważnym i zamyślonym dzieckiem wydaje się więc uzasadnione. Jej zrozumienie i empatia do osób wykluczanych — czy też wykluczających się — poza margines społeczeństwa, takich jak bohaterowie wyświetlanego na festiwalu„American Honey", sięga właśnie dzieciństwa i wychowania w rodzinie należącej do klasy robotniczej. Dziś niejednokrotnie stawiana jest w (męskim, rzecz jasna) gronie Kena Loacha i Alana Clarke'a, którzy równie chętnie pochylali się nad dwoma problemami ze świętej trójcy „rasa, klasa, płeć", tę trzecią zostawiając jednak dla kina LGBT/women/queer. Sama reżyserka wyraża szok dominacją mężczyzn w branży filmowej, na co lekarstwem może być jedynie „pozytywna dyskryminacja" i zatrudnianie kobiet. Nagrodzona Oscarem i statuetką BAFTA artystka jasno pokazuje – kobiety potrafią.

Sofia Coppola

W przemyśle filmowym jedno spojrzenie jest uznane za właściwe – męskie.Dziewczęca i delikatna estetyka Coppoli, jej kwiaty, modne stroje i piękne bohaterki, stoi w opozycji do panujących w Hollywood realiów. 19 lat i 8 filmów później reżyserka nadal musi stawiać czoła nieustannej fali nonsensownych seksistowskich oskarżeń, pozostając przy tym jednorożcem świata kina, które niechętnie robi z reżyserek celebrytki. Będąc córką człowieka, który stworzył „Czas Apokalipsy" i „Ojca Chrzestnego", a także wsparł wszystkie jej dotychczasowe produkcje, miała dość odmienną drogę poza szklany sufit Hollywoodu niż większość koleżanek po fachu. Plusy równoważą tu oczywiście minusy wielkiego nazwiska. „To wyszło Ci świetnie — czy Twój ojciec pomógł? Czy Twój mąż pomógł?" Zdobycie Oscara i Złotego Globu, a teraz również reżyserskiej Złotej Palmy za swój ostatni film „Na pokuszenie", który możemy zobaczyć na wrocławskim festiwalu, powinno jednak pomóc jej przekroczyć próg bycia jedynie córką TEGO Francisa Forda Coppoli. Uczennica może jeszcze przerosnąć mistrza.


Lynne Ramsay

W przemyśle filmowym niewiele jest nieśmiałych Szkotek z klasy robotniczej. Lynne Ramsay nie pasuje do świata filmu zdominowanego przez mężczyzn z klasy od średniej wzwyż i nie ma zamiaru grać wedle zasad jego zasad. „Przemysł filmowy jest kompletnie seksistowski i oparty na klasowości. Milczałam na ten temat przez wiele lat i czuję się źle, mówiąc te słowa, ale wiem, że to prawda i jest to wszechobecne zjawisko" - mówi reżyserka. Obecne na American Film Festiwal „Nigdy cię tu nie było" mogło otrzymać siedmiominutową owację na stojąco i ekstatyczne recenzje, ale Ramsay i tak nie dołączyła do Jane Campion, co czyniłoby z niej dopiero drugą kobietę zdobywająca główną nagrodę w Cannes. Zamiast tego mogła liczyć tylko na nagrodę pocieszenia – statuetkę za najlepszy scenariusz. 70 lat festiwalu i 76 Złotych Palm, a tylko jedna z nich nie trafiła do rąk mężczyzny. Wiele się zmienia, wiele trudnych tematów jest poruszanych, ale świat filmu wciąż nie zna litości dla kobiet.


Rosanna Arquette

Rosanna Arquette jest zarówno nominowaną do Złotego Globu aktorką, jak i reżyserką i producentką. Największą sławę przyniosła jej chyba wyróżniona nagrodą BAFTA rola w wyświetlanym teraz we Wrocławiu „Rozpaczliwie Poszukując Susan", ale gwiazda pojawiła się też w „Wielkim błękicie" Luca Bessona, „Crash: Niebezpiecznym pożądaniu" Davida Cronenberga czy Tarantinowskim „Pulp Fiction". Jej reżyserskim debiutem był dokument „W poszukiwaniu Debry Winger", gdzie poruszyła temat problemu starzenia się aktorek w Hollywood. W naszej kulturze kobieta zawsze musi wyglądać zachwycająco. Czy to właśnie skończyła wyczerpujący trening, czy wyszła kupić bułki, jej twarz musi być nieruchoma, uśmiechnięta i nieskazitelna? Bohaterki filmów, które budzą się rano z wytuszowanymi rzęsami, z idealnym błyszczykiem na ustach, nikogo tym nie dziwią. O ile zmarszczki nadają mężczyznom wyrazistości, tak kobietom — rzekomo — odbierają seksualność. Artystka swoją twórczością i aktywizmem społecznym walczy z tym obrazem. Bo kariera aktorek nie może dłużej zaczynać się od botoksu i kończyć na pierwszym siwym włosie.

Tagged:
Film