Fot. Daisy Walker

kobiety w branży modowej mówią: dość!

Fotografka Daisy Walker miała dość seksizmu w swoim otoczeniu i postanowiła działać — skonsolidowała środowisko. Zobacz, jak to się robi w Wielkiej Brytanii.

tekst i-D Staff; tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
|
05 Grudzień 2017, 10:33am

Fot. Daisy Walker

„Jako młoda kobieta zawsze zdawałam sobie sprawę z ogromnego wpływu, jaki moda i marketing wywierają na sposób, w jaki postrzegamy siebie. Cierpiałam na zaburzenia odżywiania i czułam, że nie miałam władzy, nie mogłam sama opowiedzieć historii swojego ciała, ani wpłynąć na to, jak było postrzegane. Historię dyktował ktoś inny, nadzorowały ją społeczne oczekiwania narzucone przez korporacje. Media, bilbordy, telewizja i magazyny. A kto ma najwięcej władzy w tych organizacjach, zatrudniających fotografów i tworzących kampanie reklamowe? Mężczyźni. Stanowią 69,8% osób pracujących na najwyższych stanowiskach w firmach modowych i medialnych. To oni wymyślają te wyidealizowane obrazy, chociaż kobiety stanowią znaczącą część ich odbiorców (i podejmują 85% decyzji dotyczących zakupów).

Pracuję jako fotografka modowa, więc ciągle mam styczność z tymi zdominowanymi przez mężczyzn firmami. W okresie dojrzewania nie miałam władzy, ale teraz wreszcie mam możliwość przedstawienia autentycznego, kobiecego życia. Tworzę zdjęcia, które mogą dotrzeć do tysięcy odbiorców — ciąży na mnie wielka odpowiedzialność.

Na przestrzeni lat coraz bardziej docierało do mnie, że branża mody ma wyjątkową możliwość kreowania zmian, porzucenia elementów, które propagują negatywny sposób postrzegania własnego ciała. Branża nieustannie produkuje treści, jest obecna w naszej prywatnej przestrzeni i na wszystkich kanałach na Smartfonach: na Snapchacie, Twitterze, Facebooku... Czy istnieje lepsze miejsce, by nawiązać dialog? Oczywiście nie jest to łatwe.

Gdy zaczynałam i robiłam zdjęcia za kulisami, zobaczyłam, jak mizoginistyczna może być moda. Nazywano mnie „pizdą", a inny fotograf złapał mój aparat i rzucił go na drugi koniec pomieszczenia. Ten sam mężczyzna oskarżył mnie o wykorzystywanie swojej płci, by zrobić najlepsze zdjęcie — chociaż byłam tam jedyną kobietą. Napastowano mnie fizycznie i psychicznie. Co na ten temat mieli do powiedzenia starsi fotografowie, obecni na miejscu? „Po prostu to ignoruj", „On już taki jest". Nie mogłam sprawy tak zostawić. Zostałam poniżona z powodu płci, która rzekomo sprawiła, że stałam się łatwym celem. W tym samym czasie inni mężczyźni przyglądali się sytuacji z boku i nic nie robili.

Oczywiście nie tylko mnie spotkało takie poniżenie. Zaprojektowałam więc koszulki z napisem „I am your equal" (Jesteśmy sobie równi) na plecach i rozdałam je młodym fotografom — mężczyznom i kobietom — na znak solidarności. Miały pokazywać, że nie będziemy się bić o najlepsze zdjęcia, ale współpracować. Tak zbudowałam poczucie jedności, którego wcześniej nie znalazłam w tej branży.

Zrozumiałam, że sytuację można zmienić jedynie od wewnątrz. Lepiej otwarcie mówić o tych doświadczeniach i starać się wprowadzić zmiany razem. Wtedy w sieci dużo mówiono o feminizmie, ale nie mogłam znaleźć miejsca w sieci, które byłoby poświęcone tym problemom. Nikt nie przeniósł tej dyskusji do realnego świata.

Stylistki, modelki i fotografki przyznały, że boją się etykietki kapusiów i marud. Wiedziały, że mogłyby mieć potem problem ze znalezieniem pracy. Więc jak można coś zmienić w branży, która jest tak podzielona, że nie ma nawet jednego związku zawodowego? Chciałam nas zjednoczyć, zebrać w sieci i na żywo.

Dwa lata temu zorganizowałam pierwszy panel Women in Fashion z przyjaciółką Lily More — to była katastrofa! Przyszło za dużo osób i wszyscy czuli się zbyt przytłoczeni tłumem, by zabrać głos. Pokazało mi to jednak, że ludzie pragną komunikacji, wspólnoty w branży tak skorej do wykluczania.

Od tamtej pory minęły dwa lata, a WIF ciągle się rozwija. Do naszej grupy należą styliści, fotografowie, modelki, ludzie zajmujący się castingami, projektanci, redaktorzy i dziennikarze i handlowcy. Spotykamy się raz w miesiącu, by umówić sprawy, które wpływają na branżę i konsumentów. Szukamy też sposobów na wprowadzenie zmian. Wszystkie sesje odbywają się na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy" i są ograniczone do 15 osób, aby zapewnić bezpieczną, otwartą przestrzeń, w której każdy zostanie wysłuchany, żeby każda opinia miała znaczenie.

Podejmujemy kwestię nierówności — nadużyć, praw pracowników, płci i pochodzenia. Zastanawiamy się co zrobić, bo moda lepiej odzwierciedlała świat. Co miesiąc skupiamy się na konkretnych tematach, a każde wydarzenie jest współprowadzone przez członka organizacji z doświadczeniem w danej dziedzinie. Już widać zmiany! Nasi członkowie aktywnie uczestniczą w tworzeniu treści i obrazów — pracują w czołowych markach, magazynach, agencjach PR-owych i księgarniach. Bardzo się cieszę i optymistycznie podchodzę do przyszłości mody, ponieważ osoby stojące za sterami tych firm również chcą wprowadzać zmiany.

Nie trzeba działać wewnątrz branży, by coś zdziałać. Jako konsumenci również możecie każdego dnia podejmować ważne decyzje. Dowiedzcie się czegoś o markach i publikacjach, które kupujecie i artystach, których obserwujecie. Sprawdźcie, jakie wartości wyznają. Czy ich przesłanie dotyczące postrzegania ciała jest pozytywne, a może propagują jedynie nierealistyczne ideały? Dają głos zmarginalizowanym grupom czy je uciszają?

Zachęcaj do dyskusji, gdy to tylko możliwe. Podważaj utarte schematy panujące w społeczeństwie, które karmisz każdym zakupem i lajkiem. Kwestionuj obrazy, które napotykasz, zamiast je biernie akceptować. Jakie przesłanie tkwi w zdjęciu drastycznie przerobionej w Photoshopie kobiety? Co ono mówi młodym dziewczynom, które siłami natury nigdy nie będa tak wyglądać? Posłuchajcie tych, którzy czują, że nie są sprawiedliwie reprezentowani przez współczesne ideały piękna. Zastanów się, jak ta kultura wpłynęła na sposób, w który postrzegasz swoje ciało.

W branży pracują również niesamowici ludzie — są uczciwi, otwarci, szczodrzy, rozumieją czym, jest feminizm i będa was wspierać — znajdźcie ich albo sami się nimi stańcie. Jeśli marki, magazyny czy twórcy nie potrafią sprostać waszym oczekiwaniom, napiszcie o tym w mediach społecznościowych, bojkotujcie ich, stwórzcie petycję, napiszcie artykuł, zorganizujcie panel dyskusyjny — niech wasz głos zostanie usłyszany.

Sieć wsparcia, jaką stworzyliśmy w WIF jest sukcesem, o jakim mogłam tylko pomarzyć. Kolejny krok to włączenie do tej konwersacji jak największej liczby uczestników. Cel na 2018 rok to większy panel dyskusyjny, podcasty i wiele więcej".

Daisy Walker miała dość milczenia w kwestii tego, jak postrzegane jest jej ciało, dlatego postanowiła zająć się fotografią modową — aby zburzyć sposób, w jaki w kampaniach i sesjach przedstawiane są kobiety. Gdy zdała sobie sprawę z nierówności płci w branży, naruszania praw pracowników i mizernego zróżnicowania etnicznego, założyła własną platformę . Brytyjska fotografka i aktywistka podzieliła się z nami swoją historią.