złote globy 2018: czas zmian

Oto dziesięć momentów z 75. rozdania Złotych Globów, podczas których odzyskaliśmy wiarę w ludzkość.

|
sty 9 2018, 1:24pm

Zdjęcie: Paul Drinkwater/NBCUniversal via Getty Images

Od października, w którym dziesiątki kobiet oskarżyły o napastowanie seksualne słynnego producenta Harveya Weinsteina, często powtarza się słowo „zmiany". Słyszymy obietnice, że żadna ofiara molestowania nie będzie już uciszana. Coraz więcej kobiet zachęca się do dyktowania warunków po drugiej stronie kamery. Gwiazdy współpracują, by branża rozrywkowa była bardziej świadoma społecznie. Ceremonia rozdania Złotych Globów, która odbyła się 7 stycznia, bardzo wyraźnie zilustrowała zmiany zachodzące w Hollywood. Cały wieczór momentami bardziej przypominał wiec: Oprah wygłosiła poruszającą przemowę, w której wspomniała m.in. o historii Recy Taylor (której gwałt przed laty z ramienia NAACP badała Rosa Parks). Goście gali okazali solidarność z ofiarami przemocy na tle seksualnym, zakładając czarne stroje. Filmy i seriale z kobiecymi bohaterkami — „Wielkie kłamstewka", „Opowieść podręcznej" i „Lady Bird" — zgarnęły sporo nagród. Trzygodzinna ceremonia jasno pokazała, że ruch #metoo w 2018 roku tylko urośnie w siłę.

Oto dziesięć momentów z 75. rozdania Złotych Globów, podczas których odzyskaliśmy wiarę w ludzkość.

Sterling K. Brown z serialu „Tacy jesteśmy" o rolach dla Afroamerykanów

Sterling K. Brown przeszedł do historii jako pierwszy czarnoskóry mężczyzna, który zwyciężył w kategorii najlepszy aktor w serialu dramatycznym. „Mam nadzieję, że nie będziemy musieli czekać kolejne 75 lat, aż tę nagrodę znów zdobędzie czarny mężczyzna", powiedział, odbierając statuetkę. Sterling był wyjątkowo dumny, że wygraną przyniosła mu postać napisana specjalnie z myślą o afroamerykańskim aktorze, pokazująca złożoność bohatera. „Przez znaczną część swojej kariery korzystałem na castingach niekierujących się kolorem skóry aktora, przy których po prostu ktoś myślał: 'Hej, dorzućmy tu czarnego kolesia, czemu nie?'. To oczywiście bardzo miłe, ale Dan Fogelman napisał rolę dla czarnego mężczyzny, której nie mógł zagrać nikt inny. Bardzo doceniam w niej to, że zostałem dostrzeżony taki, jaki jestem, a teraz zdobyłem za to dowód uznania. Dzięki temu o wiele trudniej odrzucić mnie lub kogokolwiek, kto wygląda tak jak ja".

Tommy Wiseau przypomniał nam, że marzenia się spełniają

19 lat temu Tommy Wiseau skarżył się przyjacielowi na korki spowodowane Złotymi Globami. W tym roku pojawił się na ceremonii na scenie razem z Jamesem Franco, rozpromieniony od ucha do ucha, co dowodzi, że każdy ma potencjał i może stać się inspiracją stojącą za absurdalnym filmem o własnej kultowo złej produkcji. James nie dał mu dojść do słowa podczas swojego przemówienia, ale na szczęście tajemniczy Tommy zdradził potem dziennikarzom, co chciał powiedzieć: „Gdyby więcej ludzi się kochało, świat byłby lepszym miejscem". Amen.

Oprah wygłosiła najlepszą przemowę tego roku

Oprah zawsze była naszą bohaterką, ale potentatka mediowa osiągnęła przedwczoraj nowe wyżyny. Dziękując za nagrodę za całokształt twórczości imienia Cecila B. DeMille'a poruszyła kwestię rasizmu, seksizmu i siły prawdy. Wygłoszona pod koniec wieczoru przemowa była kulminacją wielu historycznych triumfów, wywrotowych momentów na czerwonym dywanie oraz solidarności tej nocy. Być może najmocniejszym momentem był fragment dotyczący mało znanej historii Afroamerykanki Recy Taylor. Recy w 1941 roku została zgwałcona przez sześciu białych mężczyzn, gdy wracała z kościoła. „Mężczyźni, którzy próbowali ją zniszczyć, nigdy nie zostali oskarżeni", powiedziała Oprah. „Recy Taylor zmarła 10 dni temu, niedługo przed swoimi 98. urodzinami. Zbyt wiele lat żyła, tak jak wiele z nas, w kulturze zepsutej przez brutalnie potężnych mężczyzn. Zbyt długo kobiet nie słuchano, lub nie wierzono im, gdy miały odwagę się sprzeciwić tym mężczyznom u władzy. Ale teraz ich czas dobiegł końca. Ich czas się skończył".

Natalie Portman podkreśliła, że do statuetki dla najlepszego reżysera byli nominowani wyłącznie mężczyźni

Natalie powiedziała to, co wszyscy myśleliśmy, gdy przedstawiała nominowanych w kategorii najlepszy reżyser. Gdy my zastanawialiśmy się: „Czemu ZNOWU sami faceci? Co to ma być?", Natalie z klasą powiedziała spokojnie: „A oto nominowani — wyłącznie mężczyźni".

„Wielkie kłamstewka" zgarnęły wszystko

„Wielkie kłamstewka" nie tylko pokazały nam mroczną stronę spotkań organizacji rodziców i nauczycieli. Serial zilustrował także efekty przemocy w rodzinie: Celeste (Nicole Kidman) powoli oswaja się z myślą, że zachowanie jej męża nie jest w porządku i próbuje od niego odejść.

Obsada i ekipa wygłosiła mocne przemowy kilka razy podczas odbierania kolejnych nagród. Laura Dern zachęciła kobiety do głośnego mówienia o przemocy, z jaką się spotykają. „Wiele z nas uczono, by się nie skarżyć. Była to kultura uciszania, którą traktowaliśmy jak coś normalnego. Mam nadzieję, że nauczymy nasze dzieci głośno mówić o tych sprawach bez strachu przed karą". Z kolei Nicole Kidman podkreśliła rolę, jaką opowieści — takie jak filmy — mogą odegrać we wprowadzaniu zmian w prawdziwy życiu. „Postać, którą gram reprezentuje coś, o czym teraz dużo się mówi: przemoc. Mam nadzieję, że możemy zapoczątkować zmiany przez historie, które opowiadamy, naprawdę w to wierzę".

Michelle Williams jako osobę towarzyszącą przyprowadziła twórczynię ruchu #MeToo
Często mówiło się, że Tanya Burke, która zapoczątkowała kampanię #MeToo, była pomijana w mediach, gdy mówiono o jej ruchu. Na przykład nie znalazła się na okładce magazynu Time, chociaż jako „ludzi roku" wybrano kobiety mówiące głośno o przemocy. Dlatego miło zobaczyć ją w świetle reflektorów obok aktorki Michelle Williams, która zabrała aktywistkę na galę. Michelle chwaliła Tanyę podczas wywiadów na czerwonym dywanie, mówiąc: „Myślałam, że będę musiała nauczyć moją córkę bronić się w tym niebezpiecznym świecie, ale sądzę, że praca, którą wykonała Tanya — i której sama się uczę — pozwali nam przekazać naszym dzieciom inny świat".

#TimesUp
Po narodzinach ruchu #MeToo setki kobiet w branży rozrywkowej połączyły siły, by stworzyć Time's Up — fundusz na obronę prawną, który ma pomóc ofiarom napastowania seksualnego. Aby zwrócić uwagę na jego powstanie, gwiazdy od Meryl Streep po Jamesa Franco dumnie prezentowały przypinki z napisem „Time's Up". Teraz można je kupić w internecie.

Saoirse Ronan zadzwoniła do swojej mamy na FaceTime, odbierając nagrodę za „Lady Bird"

Saoirse obok Złotego Globa powinna postawić nagrodę dla Najlepszej Córki. Aktorka spełniła najskrytsze marzenie każdego rodzica, gdy zadzwoniła na FaceTime do swojej mamy, odbierając Złotego Globa (a raczej telefon trzymała jej koleżanka, podczas gdy ona sama stała na scenie). Miło, że Saoirse i jej bohaterkę łączy wyjątkowa relacja z mamą.

Moda nie była na czerwonym dywanie tematem numer jeden
W tym roku wiele aktorek postanowiło nie mówić o swoich kreacjach podczas wywiadów na czerwonym dywanie. W ten sposób pilnowały, aby wszystko skupiało się na sprawie, o którą walczyły. Gwiazdy wymieniały motywy stojące za czernią, którą wybrały na galę. Jak zauważył krytyk modowy Alexander Fury, to właśnie mnogość ich motywacji sprawia, że czerń jest tak mocnym środkiem wyrazu. „To kolor szat sędziów, strojów pokojówek, szat księży, habitów zakonnic", napisał. „To kolor czcionki wiadomości, które donoszą o niesprawiedliwości. To też kolor prawa. Kolor, który jest w pewien sposób niewidzialny, skupia uwagę na kobiecie lub — jak w tym przypadku — na kobietach".

Kirkowi Douglasowi oddano hołd za walkę z Czarną listą Hollywood
W 1957 roku Kirk Douglas sprzeciwił się dyskryminacji szerzącej się w Hollywood, która rzekomo miała ścigać sympatyków partii komunistycznej, jednak dotykała wielu także z innych, prywatnych powodów. Na Czarnej liście znajdowały się osoby, którym odmawiano pracy w branży filmowej. Douglas miał wtedy 44 lata i wziął sprawy w swoje ręce przy okazji filmu „Spartakus". Kirk zażądał, aby w napisach użyto prawdziwego nazwiska jednego ze scenarzystów z listy — Daltona Trumbo. „Zbyt wielu ludzi używało wtedy fałszywych nazwisk. Było mi wstyd", Douglas powiedział portalowi The Hollywood Reporter w 2012 roku. „Moja firma wyprodukowała 'Spartakusa', napisanego przez Daltona Trumbo, scenarzystę z Czarnej listy. Podpisał się pseudonimem Sam Jackson. Byłem jeszcze dość młody i impulsywny, więc — chociaż mnie przed tym ostrzegano — umieściłem jego nazwisko w filmie".

Zeszłej nocy Kirk Douglas, który ma już 101 lat, siedział na scenie na wózku inwalidzkim i patrzył na morze aktorów, walczących z niesprawiedliwością tak, jak on przed laty. Ta scena pokazała, że po dekadach opór w Hollywood nie zniknął — wręcz przeciwnie, jest coraz silniejszy.

Artykuł pochodzi z brytyjskiego wydania i-D.