jemima kirke z „dziewczyn” o swoich lękach

Aktorka przyznaje się do kompleksów, niepewności i niskiej samooceny w poruszającym wideo.

|
sty 18 2017, 1:01pm

Jemima Kirke nie jest Jessą Johansson, w którą wciela się w „Dziewczynach" — jest matką, szanowaną artystką, nie sika na chodniku i nadal często nawiedzają ją lęki i niska samoocena. Innymi słowy, jest po prostu człowiekiem, a nie postacią z serialu. Kirke otworzyła się i opowiedziała o swojej walce o samoakceptację w trakcie sesji z portalem StyleLikeU. W wideo opisuje pracę nad „Dziewczynami" oraz to, jak nagłe znalezienie się w centrum uwagi zniszczyło jej pewność siebie na wiele, często sprzecznych sposobów. „Jednym z powodów, dla którego zatrudniono mnie do 'Dziewczyn', był mój wizerunek i pewna promienność, której chcieli w serialu", mówi. „To nie była żadna umiejętność. Przez to poczułam się beznadziejnie, a z drugiej strony to napompowało moje ego".

Kirke mówi, że często spotyka ludzi, którzy przypisują jej tę samą, beztroską postawę, która charakteryzuje Jessę. Nic bardziej mylnego. „Mam zdrowy dystans do tego, co ludzie o mnie myślą, ale wcale nie jestem wolnym duchem, w żadnym wypadku", wyjawia. „Jestem neurotyczna, pełno we mnie strachu, niskiej samooceny i wstrętu do samej siebie. Jestem pewna siebie w niektórych sferach, ale nie jeśli chodzi o moje możliwości".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Najbardziej emocjonalny moment następuje, gdy Kirke wyjaśnia, jak jej problemy z pewnością siebie wpłynęły na macierzyństwo. Aktorka często zabiera głos w dyskusji na temat zdrowia kobiet oraz ich praw rozrodczych. Sama przerwała ciążę, a potem zdecydowała się donosić kolejną, na którą nie czuła się przygotowana. „Jeśli będę mieć dziecko, nie będę mogła tworzyć sztuki, wyjść i robić wszystkich tych rzeczy — będę ograniczona. Myślę, że poczucie uwięzienia z jednej strony daje mi bezpieczeństwo, ale z drugiej mam też na nie alergię", przyznaje z odwagą, wspominając swój nie do końca racjonalny rok rozumowania, gdy zaszła w ciążę i postanowiła urodzić córeczkę. „Byłam pod dwudziestce z dzieciakiem i czułam w tym jakąś niesprawiedliwość. Nie byłam gotowa, żeby codziennie siedzieć w domu, nie miałam cierpliwości, bo wciąż byłam skupiona na sobie".

W dzisiejszym klimacie politycznym nasze prawa nie malują się w różowych barwach, dlatego dobrze sobie przypomnieć, że nawet najsilniejsze kobiety cierpią przez lęki i zwątpienie. Zobaczcie wywiad z Kirke i przeczytajcie jej przemyślenia na temat macierzyństwa.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Hannah Ongley