ubrania zrobione przez naukowców i pająki?

Jak globalne ocieplenie zmienia branżę mody.

|
22 Czerwiec 2016, 2:30pm

Image via Public Domain

Globalne ocieplenie wpływa na każdy aspekt naszego życia, wliczając w to garderobę. Rosnące temperatury i zmniejszające się opady sprawiają, że podstawowe włókna, które tworzą nasze ubrania, mogą wkrótce przestać istnieć. Albo staną się tak drogie, że równie dobrze mogłyby zniknąć. Zmieniające się na całym świecie warunki atmosferyczne zmuszają branżę mody do szukania nowych rozwiązań, dlatego na naszych oczach rozpoczyna się rewolucja w dziedzinie materiałów. Bierze się to z faktu, że większość surowców, na których polega branża mody, ma zaskakująco wysokie wymagania. Bawełna wręcz słynie ze swojego pragnienia: wyhodowanie bawełny na jedną koszulę pochłania 2700 litrów wody. To sprawia, że nawet zwykła koszulka pochłania ogromne ilości surowców.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Ekstremalne warunki pogodowe i niedobór wody występują coraz częściej, a coraz więcej firm odczuwa skutki w kurczących się dostawach bawełny. Jeden z najwyraźniejszych przykładów widać w sytuacji VF Corp. Być może nigdy o nich nie słyszeliście, ale do ich spółek należą Vans, Wrangler i Lee. Ta korporacja zużywa około 1% całej bawełny na świecie. Po tym, jak zła pogoda odbiła się na ich azjatyckich dostawcach, korporacja postanowiła, że nadszedł czas na zmiany. W rozmowie z NPR Letitia Webster, dyrektorka ds. zrównoważonego rozwoju, wyjaśniła: „Chcemy mieć pewność, że jesteśmy zabezpieczeni, odizolowani od części tego ryzyka". Wyszkolili rolników w uprawie odmian bawełny, które zużywają mniej wody oraz rozwijają alternatywy dla tej rośliny.

Tworzenie bardziej ekologicznej bawełny jest kluczowe dla marek, ponieważ badania wskazują, że klienci lubią materiały bogate w ten surowiec. Badanie z 2013 roku wskazało, że woli je 80% z nich, a ponadto 53% niepokoi się spadkiem liczby bawełnianych ubrań, oferowanych w sklepach. Zawsze mówiono nam, że naturalne materiały są lepsze, ale jeśli weźmiemy pod uwagę obecną sytuację, to może jednak powinniśmy zacząć poznawać mniej tradycyjne alternatywy.

W końcu bawełna to nie surowiec, który jest zagrożony. Zmiana klimatu wpływa na wszystkie naturalne materiałów, bo podstawą ich produkcji jest rolnictwo. Zaobserwowaliśmy już wpływ tych zmian pogody na branżę dóbr luksusowych, która polega na nieprzetworzonych materiałach wysokiej jakości (jak kaszmir i mięciutka skóra). Raport przygotowany przez francuski holding Kering, skupiający producentów markowych dóbr (m.in. Gucci, Yves Saint Laurent, Balenciaga) oraz brytyjską firmę konsultingową Verisk Maplecroft wskazał na sześć zagrożonych materiałów: krowią, cielęcą, owczą i jagnięcą skórę, jedwab, wełnę wikunii andyjskiej, kaszmir oraz bawełnę wysokiej jakości. Sytuację tych materiałów pogarsza fakt, że zwierzęta często są hodowane, a rośliny uprawiane w małych geograficznych zagłębiach lub ich produkcja opierają się na wyjątkowych lokalnych ekosystemach.

Wspomniani wytwórcy walczą, żeby dostosować swoje linie produkcyjne do zmieniającego się świata, ale są tacy, którzy szukają innych rozwiązań. Zamiast manipulować przy produkcie, który lepiej pasował do innego wieku, wielkie firmy i niezależni producenci starają się rozwiązać ten problem, tworząc nowe, ekologiczne materiały.

Z jednej strony artyści, przedsiębiorcy i chemicy angażują się w tworzenie nowej, dziwnej przyszłości świata mody rodem z filmów Burtona i Cronenberga. Erin Smith jest artystką współpracującą z Microsoft Research, która stworzyła własną suknię ślubną ze ściółki i grzybów. Po ślubie i weselu sukienka bez problemu zmieniła się w kompost. „Suknia ślubna jest idealnym przykładem produktu jednorazowego, którego produkcja zużywa wiele energii. To zupełnie nieekologiczny model, który pasuje do wielu wyborów, które codziennie podejmujemy", Smith powiedziała w The Guardian. Nie tylko ona uważa, że biomateriały są realną alternatywą dla innych materiałów. W ostatnich latach pojawiły się ubrania wykonane z mleka, kawy i sfermentowanej herbaty.

Kolejną alternatywą są włókna inspirowane jedwabiem, tkane przez pająki. Tę metodę obecnie bada i rozwija amerykański start-up, Bolt Threads. Firma w tym roku połączyła siły z Patagonia i zyskała ponad 195 mln złotych dofinansowania, aby stworzyć komercyjną alternatywę dla jedwabiu. Inny start-up, Kusaga Athletic, również szuka alternatywnego, naturalnego, ekologicznego materiału. Stworzyli „najbardziej zieloną koszulkę na świecie", która jest zrobiona z ekologicznej tkaniny ECOLITE™, w stu procentach wykonanej z włókien roślinnych.

Nike już współpracuje z Climate CoLab politechniki MIT, aby stworzyć własną „materiałową rewolucję". Częścią tych starań jest stworzenie platformy crowdsourcingowej, na której zwykli obywatele i eksperci mogą współpracować, by tworzyć nowe, ekologiczne materiały. Włączają się też do dyskusji przez aplikację Making, która pomaga projektantom dowiedzieć się więcej na temat zużycia wody, energii i wody różnych materiałów, a także sprawdzić ile gazów cieplarnianych wytwarzają.

Pojawia się coraz więcej możliwości, dzięki którym klienci mogą wybrać ekologiczne materiały. Firmy szukają nowych rozwiązań, a konkurencja napędza innowację. Dlatego być może w niedalekiej przyszłości nasze płaszcze będą zrobione z kawy, a w mięciutkich koszulkach nie będzie nawet domieszki bawełny.

Dla wielkich firm to prawdziwe być albo nie być. Muszą podjąć decyzję: czy iść w ślady Nike i innych, do nowego świata zaawansowanych technologicznie materiałów, czy trzymać się kurczących się zasobów rzadkich, coraz droższych materiałów. Kto wie, może już niedługo będziemy kręcić nosem na niebotyczne ceny skóry oraz bawełny i postawimy na cudowną, jedwabistą sukienkę na cienkich ramiączkach, zrobioną z pajęczej przędzy.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Naomi Russo
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
Zdjęcie via