cate blanchett o seksualności, feminizmie i woodym allenie

Cate opowiedziała o różnicach w płacach, plotkach o jej związkach z kobietami, lękach i reżyserii Woody’ego Allena

tekst Charlotte Gush
|
09 Listopad 2015, 5:07pm

Bohaterka najnowszego filmu Todda Haynesa, „Carol", rozwiała wątpliwości, jakie pojawiły się w związku z jej odpowiedzią dotyczącą „związków" z kobietami. Aktorka wyjaśniła w wywiadzie, jakiego udzieliła „Guardianowi", że podczas premiery „Carol" w Cannes rzeczywiście powiedziała jednemu z dziennikarzy, że miała „bliskie relacje z wieloma kobietami". Chodziło jednak o relacje przyjacielskie, rodzinne i zawodowe.

„Kiedyś wcieliłam się w Mary Mapes, która była dziennikarką. Nikt nie pytał mnie wtedy, jak długo chodziłam do szkoły dla dziennikarzy. Myślę, że ten reporter powinien pomyśleć dwa razy, zanim zapytał: 'Ile miałaś romansów?' kogoś, kto gra człowieka mającego romans. To mimo wszystko trochę delikatna sprawa", powiedziała Blanchett. „Nikt jednak nie czuł się skrępowany, pytając mnie, czy miałam jakieś związki z kobietami. Nierozważnie od razu rzuciłam: 'Pewnie, miałam mnóstwo relacji z kobietami ' - ale bądźmy szczerzy, kto nie miał? Oczywiście powiedziałem to w cudzysłowie, ale cudzysłów nie trafił do tekstu".

„Carol" to historia zamożnej i szanowanej mężatki, granej przez Blanchett, która zaczyna romansować z młodą dziewczyną pracującą w sklepie (Rooney Mara). Zapytana o to, czy nadal pokazywanie związków jednopłciowych w amerykańskim kinie mainstreamowym stanowi tabu, aktorka odpowiedziała: „Sam fakt, że o tym rozmawiamy świadczy o istnieniu barier'". Cate poruszyła też temat nierówności, z jaką muszą się zmierzyć kobiety w każdym zawodzie: „W podobnej sytuacji znajdują się kobiety w przemyśle filmowym, a raczej, szczerze mówiąc, kobiety w każdym zawodzie. Nie są opłacane tak dobrze, jak mężczyźni. Musimy mieć to na uwadze. Musimy ten problem nieustannie traktować jako kwestię polityczną". Dodała jednak, że „nie jest zainteresowana występowaniem w filmach agitacyjnych". „To działka dla kina dokumentalnego i dziennikarstwa śledczego. Problem polega na tym, że przedstawiając postać żyjącą w związku jednopłciowym, natychmiast stajesz się rzecznikiem wszystkich osób, które znajdują się w takiej sytuacji. A to przecież nie jest tak - kiedy nadejdzie czas, że pary jednopłciowe zaczną być przedstawiane w filmie w sposób, który będzie uwzględniał ich różnorodność, wtedy problem zniknie, a ja nie będę musiała wypowiadać się w imieniu wszystkich".

Blanchett opowiedziała też o pracy nad innymi filmami, w szczególności o „Blue Jasmine". Uznała styl reżyserii Woody'ego Allena za „brutalny". „Przyszedł do mnie i powiedział: 'Jesteś straszna i strasznie grasz'. Trzy tygodnie później okazało się, że nie podobają mu się kostiumy, lokalizacja, poszczególne sceny. Powiedział: 'Musisz pomóc mi uratować ten film'". Cate dodała, że nie miała pojęcia, jak potoczą się losy „Blue Jasmin", ale strasznie się denerwowała. Okazało się jednak, że za tę rolę zgarnęła Oscara w kategorii Najlepsza Aktorka Pierwszoplanowa.

Tagged:
Film
Cate Blanchett