Reklama

​magia tatuaży handpoke

Wystarczy igła i tusz. Oto krótka historia tatuaży, które płyną prosto z serca.

tekst Marta Knaś
|
24 Maj 2017, 10:05am

Photo by Natalia Kulka (@natalialakulla)

Post udostępniony przez Natalia Kulka (@natalialakulla)

Tatuowanie metodą handpoke to jak rytuał. Nasączona tuszem igła zostaje wbita w skórę, stopniowo tworząc linię. Całość napędzana jest jedynie ruchem dłoni. Zero prądu, żadnych maszyn. Efekt może być nieco mniej precyzyjny, za to bardziej spontaniczny. 'To metoda unplugged', mówi Wiki Mouse.

„Tatuaż to ozdoba, ale jest w tym też jakiś mistycyzm. Między tatuażystą a osobą tatuowaną wytwarza się jakaś więź, przynajmniej na czas dziarania. Handpoke bardziej odpowiada temu wyobrażeniu", dodaje Zofka.

Wiki zaczęła zajmować się handpokiem z czystej ciekawości. Najpierw eksperymentowała na sobie, potem zaczęła robić tatuaże znajomym. Zofka od zawsze lubiła 'robótki ręczne', więc tatuowanie to jej alternatywa dla szydełkowania. Jest całkowitym samoukiem, a za cenę dokładności czy czasu, woli wzory robione gołymi rękoma. „Handpoke wymaga większej precyzji, skupienia i ogromnej cierpliwości", mówi Wiki.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Manualność metody sprawia, że wzory często przypominają minimalistyczne rysunki. Natalia Kulka to ilustratorka, która niedawno postanowiła zintensyfikować swoje artystyczne działania. Tatuowanie pozwala poszerzyć jej rysunkowe portfolio: „Na każdym etapie mogę podejmować decyzję o postawieniu kolejnej kropki czy kolejnym wkłuciu, swobodnie cieniować linię, zmniejszać i zwiększać jej intensywność".

Zofkę inspirują popkultura, feminizm czy rośliny. Tatuuje to, co umie narysować. „Nie mam napiny na autorskie wzory, jak ktoś ma gotowy pomysł, a nie jest to znaczek Polski walczącej — robię."

Choć ręczny sposób wykonania stawia pewne ograniczenia, niewielki rozmiar czy prostota tatuaży handpoke nadaje im symboliczny wymiar. Dla Julii Knap, im prostszy sposób, tym lepszy. Inspiruje się słowami, których brzmienie wywołuje skojarzenia z konkretnymi kształtami. „Imię Karol jest mega okrągłe, a rododendron będzie symetrycznym zygzakiem". Kryzys, dobro, słonko, miło, wybacz, wszystko, jutro. Jest nawet ananas. „Wytatuowałam sporo słówek i te słówka noszą się teraz po mieście".

Handpoke nie jest w Polsce zupełną niszą, ale to wciąż mało popularna metoda. Natalia spotyka osoby, które szukają czegoś oryginalnego, 'zupełnie spoza kliszy'. „Często trafiają do mnie ludzie, którzy decydują się na swój pierwszy tatuaż, co bardzo mnie krzepi i ogrzewa moje serce." Julia docenia to, że handpoki powstają podczas spontanicznych spotkań i „że jak coś nie wyjdzie, to nikt się nie pogniewa".

Wiki nawiązuje z klientami więź, a efekt 'handmade' traktuje jako bardziej osobisty. Brak hałasu maszynki pozwala jej na spokojne konwersacje. Zofka postrzega cały proces jak budowanie relacji: „Lubię pracować ze skórą bliskich osób, niezależnie czy jest to bliskość tylko ideologiczna".

Handpoke to powrót to korzeni. Jest bardziej tradycyjnie i symbolicznie, a tatuaż nie musi być idealny - najważniejsze, aby robiony był z serca. Fakt, że każde ukłucie zadawane jest bezpośrednio ręką, nadaje dziarom szczególnie artystyczny wymiar. Być może dlatego za handpoke zabierają się ilustratorzy, którzy swoje prace przelewają z papieru na skórę.

„Ludzie czasami pytają mnie, czy nie łatwiej i szybciej jest zrobić to maszynką - owszem może łatwiej, ale to chyba nie o to chodzi, żeby iść na łatwiznę?" pyta Wiki. Paradoksalnie, prostota to także cecha charakterystyczna tatuaży handpoke. Zarówno w kwestii wzorów, jak i używanych narzędzi. „Nie lubię lamp, sramp, gadżetów," mówi Julia. Trafia w sedno, bo handpoke daleki jest od efekciarstwa. Chodzi o fajne przeżycie i dobry pomysł. Potem wystarczy już igła i tusz.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Marta Knaś
Zdjęcia: Instagram

Tagged:
dziewczyny
handpoke
feminizm
dziary
tatuaże