modelki plus-size chcą zmienić świat mody

„Kiedy mówię, że jestem modelką plus-size, ludzie się rozpromieniają i od razu dodają: Och! Twarz masz za to piękną!”.

tekst Greg French
|
14 Kwiecień 2017, 6:30am

Photography Zora Sicher. Styling Stella Greenspan. i-D The Female Gaze Issue

Paloma Elsesser

Czy kiedykolwiek podziwiałaś jakąś konkretną supermodelkę czy swoje inspiracje czerpałaś od innych osób?

Inspirują mnie osoby, które są autentyczne i są sobą. Artystki jak Kate Bush, aktywistki jak Angela Davis, autorki jak Bell Hooks. Jeżeli mówimy o modelkach o bardziej kobiecej figurze, to zawsze inspirowały mnie Crystal Renn oraz Sophie Dahl. Crystal była męczenniczką i przetarła szlaki, jeżeli chodzi o dialog na temat rozmiaru w czasach, kiedy o tym nie mówiono. Pokazała siłę, jak i wrażliwość w swoich działaniach, zawsze skupiając wzrok i uwagę wszystkich. Uważam, że stale odwołuję się do tego, co robi. Uwielbiam również erę supermodelek z lat 80. i 90. Każda z nich miała swoją własną osobowość.

Nadal istnieje stygmat pojawiający się wokół określenia „plus size". Czy ta łatka jest pomocą, a może przeszkodą w twojej pracy?

To działa jak wazelina, gdy rozmawiam z kimś i ktoś mnie pyta, czym się zajmuje. Męczące jest patrzenie, jak ktoś przeciera oczy ze zdziwienia, kiedy odpowiadam na to pytanie i mówię jedynie „jestem modelką". Jednak kiedy mówię „Jestem modelką plus-size" ich twarz się rozpromienia. Odpowiadają wtedy: „Och! Twarz masz za to piękną!". Nie cierpię z powodu takiej łatki. Jeżeli określenie pasuje do naszego wyglądu, niech będzie używane. Jeżeli ono sprawi, że kobiety wyważą drzwi i będą mogły wreszcie patrzeć na ciała, z którymi się identyfikują, to jestem za!

Czy twoje doświadczenie z pracy w Nowym Jorku różni się od pracy w innych stolicach mody?

Pracę w Nowym Jorku i Londynie wspominam najbardziej przyjemnie. Wierzę w to, że te miasta są niezwykle otwarte na nowe rzeczy. Otwarty umysł to klucz do wszystkiego. Inne stolice mody są nadal przywiązane do niesamowicie archaicznych zasad oraz nie mają ochoty podjąć ryzyka, by wcielić różnorodność w nową narrację w świecie mody.

Jaką jedną rzecz zmieniłabyś w świecie modelingu?

Zachęciłabym ludzi do bardziej empatycznego dialogu. Dbanie o siebie się liczy, jednak stawanie we własnej obronie jest równie ważne. To normalne, że czujemy się zmęczeni, nie zawsze możemy dać z siebie wszystko. Jestem nadzwyczajnie wrażliwa i myślę, że umiem troszczyć się o innych, a czasami czuje, że te wartości są lekceważone przez branżę.

Co byś poradziła osobie, która chciałby zacząć swoją przygodę z modelingiem?

Każdemu, kto chce się dostać do modelingu, poleciłabym, by nigdy nie milczał i nie tracił swojej autentyczności. Musisz znać swoją wartość. Współpracuj z markami i artystami, których podziwiasz i szanujesz oraz z takimi, w których masz wsparcie.

Zdjęcie: Lily Cummings

Katy Syme

Czy myślisz, że określenie „supermodelka" jest przestarzałe? Czy istnieje współczesny odpowiednik?

Obecnie słyszę rzeczywiście rzadziej to określenie, a nawet jeżeli, to jest ono odniesieniem do ikon z lat 90., ponieważ one są po prostu legendami. Oczywiście dzisiaj zdarzają się porównywalne sukcesy. Może zyskujesz miano supermodelki, kiedy nie musisz już więcej posługiwać się swoim nazwiskiem, by cię rozpoznano? Branża cały czas ewoluuje. Teraz twoja wartość nie jest związana tylko z ilością zdjęć na okładkach, lecz czymś znacznie więcej.

Jak myślisz, kto obecnie najbardziej opowiada się za różnorodnością i dlaczego?

Przez ostatnie parę sezonów można było zaobserwować wzrost różnorodności na pokazach, jeżeli chodzi o rozmiar, wiek oraz rasę, jednak myślę, że jeszcze dużo pracy przed nami. Nadal czuję, że to jedynie działania na pokaz, nic za nimi nie stoi. Widzimy szesnastolatki w jednym rozmiarze noszące czarne sukienki. Nie rozumiem, dlaczego projektanci, tworząc różne rozmiary swoich ubrań, nie wysyłają tych wszystkich rozmiarów na wybiegi. H&M, Diane von Furstenberg oraz Tome zyskały głośny odzew, kiedy postanowili zróżnicować swoje modelki. Wszędzie są aspirujące kobiety w każdym rozmiarze, o każdym kształcie i kolorze. Byłoby cudownie, jeśli moglibyśmy podziwiać je na równi.

Czy myślisz, że moda ma społeczny obowiązek, by podejmować wyzwanie zmiany postrzegania piękna?

Symbolika mody jest bardzo szeroko dostępna i konsumowana. Każdy chyba wie, że ma ogromny wpływ na to, co ludzie uważają za piękne. Jak powiedział kiedyś ktoś znany „z wielką władzą wiąże się wielka odpowiedzialność". Istnieje milion sposobów, jakimi może posłużyć się świat mody, żeby stworzyć aspirujący wizerunek piękna.

Czy twoje doświadczenie w modelingu w Nowym Jorku różni się od tego zdobytego gdziekolwiek indziej na świecie?

Nowojorska bieganina istnieje naprawdę. I nigdzie indziej na świecie tego nie ma.

Czy istnieje coś w rodzaju wspólnoty w świecie modelingu?

Pracowałam jedynie jako modelka „plus-size". Jeżeli chodzi o specyfikę tej pracy, można się w niej czuć samotnym, jednak ja spotkałam mnóstwo kobiet z branży, które były gotowe wesprzeć siebie nawzajem oraz stanąć za sobą murem. Oczywiście ta praca polega na rywalizacji, jednak ja naprawdę czuję więź z ludźmi, z którymi pracuje.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Zdjęcie: Harry Were

Georgia Pratt

Czy kiedykolwiek podziwiałaś jakaś konkretną supermodelkę czy swoje inspiracje czerpałaś od innych osób?

Myślę, że nigdy nie było jakiejś jednej supermodelki, którą podziwiałam. To ikony lat 90. głównie mnie fascynowały, ponieważ wszędzie były, ale za każdym razem wyglądały inaczej. Były bardzo różnorodną grupą, jeśli chodzi o wygląd, zawsze jednak miały w sobie coś interesującego i wiedziałeś coś o ich osobowościach.

Czy myślisz, że określenie „supermodelka" jest przestarzałe? Czy istnieje współczesny odpowiednik?

To bardzo łatwy sposób, by opisać kogoś kto odniósł sukces, lecz poza tym za dużo za tym nie stoi, według mnie. Każda modelka obecnie, która sobie dobrze radzi ma inne projekty oraz przedsięwzięcia, z których również się zobowiązuje. Dlatego uważam, że „super" może odnosić się do dynamicznych oraz bystrych kobiet, które z modelingu stworzyły biznes.

Czy kiedykolwiek doświadczyłaś dyskryminacji w branży modelingowej?

Na szczęście mogę powiedzieć, że nie. Jednak wiem, że jest wiele dziewczyn i chłopaków, którzy tego ciągle doświadczają. Tyczy się to rozmiaru, rasy, wieku itd. Nieważne jak bardzo jesteś optymistyczną osobą, musisz przyjąć do myśli, że nie zawsze możesz wpłynąć na każdą osobę, którą spotkasz, by zmieniła swoje myślenie.

Uważasz, że modelki plus-size są wystarczająco dobrze reprezentowane przez media?

Jeżeli chodzi o obszar reklamy komercyjnej, na pewno dużo się zmieniło w prezentowaniu różnych rozmiarów, co jest fantastyczne, ponieważ tak powinno być. Jednak kiedy przyjrzymy się światowi wielkiej mody oraz największym redakcjom modowym da się zauważyć, że modelki o okrąglejszych kształtach są nadal zbyt mało widoczne.

Jak radzimy sobie ze stygmatami związanymi z rozmiarem, które panują w świecie mody?

To bardzo trudne, ponieważ musisz prawie zignorować rozmawianie o tym oraz musisz wziąć pod uwagę zasady panujące przy wchodzeniu ludzi w szeregi branżowe i pokazanie wszystkim, że to nie jest takie trudne, jak się wydaje. Byłoby miło, gdyby niektóre z dużych nazwisk ze świata mody wyszły z taką inicjatywą i odświeżyły wybiegi.

Zdjęcie: Emma Summerton

Candice Huffine

Czy kiedykolwiek podziwiałaś jakaś konkretną supermodelkę czy swoje inspiracje czerpałaś od innych osób?

Kiedy byłam mała, moją ulubioną supermodelką była LaetitiaCasta. Zawsze byłam pewna swojego ciała, ale pamiętam, że gdy patrzyłam na jej kobiece kształty, jeszcze bardziej podnosiłam się na duchu. Myślałam: „Wow! Ona jest przepiękna! I wiem, że ja też taka jestem!". Nigdy nie spoglądałam na modelki po to, by być jak one. Jedynie się nimi inspirowałam. Dlatego to jest tak ważne dla wszystkich kobiet, żeby media je reprezentowały w świecie mody. Wtedy czują się silne.

Jak myślisz, czego nam brakuje w branży modowej?

Moim zdaniem robimy niesamowity krok w przód, dostrzegając, że nic nie powinno zostać pominięte oraz nikt nie powinien zostać niezauważony. Moda wyglądała tak samo przez bardzo długi czas i teraz wywracamy wszystko do góry nogami. Coraz bardziej staje się to popularne.

Jakie jest twoje największe osiągnięcie?

Moje największe osiągniecie miało miejsce dokładnie 16 lat temu. To właśnie wtedy podpisałam mój kontrakt w agencji modelingowej. Modeling był zawsze moim największym celem życiowym, zawsze o tym mówiłam i zawsze chciałam zostać modelką. Stanęłam na prawdziwym rozdrożu, kiedy zaoferowano mi kontrakt pod warunkiem, że zrzucę 9 kilogramów. Drugą opcją był natychmiastowy kontrakt, jednak jako modelka plus-size. Jestem do dzisiaj dumna z mojej własnej decyzji jako 15-latka i obrania ścieżki, która doprowadziła mnie do tego, gdzie teraz jestem. To właśnie ta droga powaliła mi być sobą oraz iść poprzez branże na moich warunkach. To ja rozstawiam pionki, a przede wszystkim stałam się wzorem do naśladowania dla kobiet, które uczą się kochać i akceptować własne ciała.

Opisz typowy dzień castingu w Nowym Jorku.

Regularne castingi są dla mnie rzadkością, ale podczas fashionweeka to było całkiem coś innego. Czekanie, przymiarki, chodzenie, wracanie znowu na przymiarki i jeszcze więcej chodzenia. W lutym był pierwszy raz, kiedy byłam częścią castingów do pokazów i to pokochałam! Mogę zapewnić, że zmiana wisi w powietrzu. Nie tylko reżyserowie castingów oraz projektanci zauważają modelki o okrąglejszych kształtach, lecz również tworzą dla nas ciuchy oraz próbują zabookować dla nas swoje pokazy.

Jak odbierasz określenie „plus-size" w kontekście świata mody?

Nie mam żadnego problemu z samym określeniem plus-size i nigdy nie uważałam go za obraźliwe. Jednak, jeżeli chodzi o branżę modową myślę, że to określenie stwarza ogromną przeszkodę trudną do przeskoczenia. Przysłanianie mojej osoby łatką plus-size sprawia, że wszystko to, co osiągnęłam oraz, to kim jestem, jest postrzegane jako coś oddzielnego. Nadszedł czas wcielania, a nie odrzucania. Nie potrzebujemy łatek. Od razu widać, że jesteśmy inne, ale właśnie to sprawia, że jesteśmy piękne. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Greg French

Tagged:
wywiad
Plus Size
Kultura
modelki