drugie życie jeansów

Artystka Lauren Trend zachęca do rozmowy na temat spersonalizowanych ubrań.

|
30 Sierpień 2016, 3:45pm

photography sebastian petrovski

Kiedy rozmawialiśmy z Lauren Trend w 2015 roku, była zajęta kończeniem licencjatu z projektowania mody na Royal Melbourne Institute of Technology. Swoją dyplomową kolekcją udowodniła, że jest utalentowaną projektantką z wyjątkowym podejściem do mody. Wtedy właśnie przemysł zaczął się jej bacznie przyglądać. Projektantka niejednokrotnie wystawiała swoje prace na modowych festiwalach. Przyznano jej również stypendium „Forever New RMIT", którego nie przyjęła, aby móc spokojnie przemyśleć i przewartościować swoje życie i pracę.

Okazało się, że od tamtej pory Lauren pracowała nad nową marką Super Deep Denim, która miała się opierać na vintage'owym dżinsie i haftowanych, jedynych w swoim rodzaju ciuchach. To spora zmiana w stosunku do jej dyplomowej kolekcji, ale widać, że nadal przywiązuje wagę do detali, jak we wcześniejszych pracach. Odwiedziliśmy Lauren w jej pracowni, aby dowiedzieć się więcej.

i-D: Jak twoje życie toczy się od czasu, kiedy obroniłaś licencjat?

Lauren: Jak przejażdżka na rollercoasterze. Opuszczenie grupy i zmiana stylu życia, jaki wiodłam przez ostatnie cztery lata, było wielkim wyzwaniem. Bez wątpienia 2016 był dla mnie rokiem, w którym odkrywałam swoją duszę. Były momenty zarówno wspaniałe, jak i przerażające.

Co porabiałaś od czasu, kiedy ostatnio rozmawiałyśmy?

Dużo, ale jednocześnie niewiele. W tym roku starałam się trochę zwolnić i zmusić się do odpoczynku, ale to wcale nie było takie proste. Od zawsze jestem osobą, która działa na pełnych obrotach 24/7, a jeśli już mam być tak zupełnie szczera, to do tej pory uwielbiałam mówić, że jestem „wielce zajęta". Próbowałam znaleźć odskocznię, jakieś wyjątkowe miejsce, które uzdrowiłoby moje ciało i duszę, które nieco zaniedbałam w okresie studiów. W tym czasie zadawałam sobie różne istotne pytania, jak np.: Kim jestem? Co tak naprawę mnie uszczęśliwia? Co jest dla mnie ważne? Co rozumiem poprzez „sukces"? Wszystko dlatego, że zaczęłam sobie zadawać sprawę z tego, że moje poprzednie działania były w zasadzie wycelowane w osiągnięcie „pożyczonych" ideałów, a nie moich własnych. 

Czasem trudno jest się zatrzymać, to wymaga odwagi. Czemu sądzisz, że bycie kreatywnym jest takie ważne?

Mogłam się starać i osiągać zamierzone cele, ale wiedziałam, że nie będę umiała wszystkiego udźwignąć i prędzej czy później będę musiała odpuścić. Teraz mamy do czynienia z pewnego rodzaju „falą szczerości", ludzie stają się coraz bardziej odważni i otwarci, nie boją się okazywać wrażliwości i dzielą się doświadczeniami z innymi - to naprawdę świetne, że mogę być tego świadkiem. Zwłaszcza, kiedy widzę, że kreatywne osoby cenią siebie równie mocno, jak swoje dokonania. To staje się coraz bardziej powszechne w przemyśle modowym i dotyczy wszystkich dyrektorów kreatywnych wielkich marek, którzy decydują się odejść ze stanowiska. Presja jest ogromna! Jeśli nie jesteśmy szczęśliwi, to jaki to wszystko ma sens?

Możesz nam opowiedzieć, co cię zainspirowało do stworzenia Super Deep Denim?

Pewnie. Cóż, nie lubię być banalna, ale tak naprawdę to zaczęłam w dobry, staroświecki sposób, robiąc burzę mózgów z długopisem i kartką papieru. Nie chciałam wcale tworzyć żadnej „marki", ale któregoś dnia postanowiłam po prostu spisać wszystkie rzeczy, które kocham robić i które oceniam jako wartościowe, lub te, do których mam sentyment. I kiedy w końcu zdecydowałam się zacząć haftować moje własne vintage'owe Levisy, cały czas mając w głowie tę listę, wiedziałam już, że powstanie z tego coś wyjątkowego. Moją inspiracją była również chęć wykorzystania w jak najlepszy sposób tego, co już istnieje. Chciałam też rozkręcić dyskusję na temat konsumpcji za pomocą wyjątkowego w swoim rodzaju, spersonalizowanego ubrania - bo przecież wszyscy nosimy dżinsy i znamy ten problem. Tak więc, to co najbardziej mnie teraz inspiruje to praca nad „modowym projektem", który będzie dostępny dla wszystkich.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Współpracujesz teraz wyłącznie z Levi'sem?

Tak, jest wiele przyczyn, dla których chciałam pracować z marką z tak imponującym dziedzictwem, jak Levi's: jakość, trwałość, praktyczność, fakt, że to w sumie oni wynaleźli klasyczne niebieskie dżinsy, etc. Jednak dla mnie równie ważne jest to, że są firmą transparentną, jeśli chodzi o produkcję i dostawę. Byli jedną z pierwszych ubraniowych marek, która podała do wiadomości publicznej nazwy i adresy wszystkich swoich fabryk, w których wytwarzali produkty. Mimo, że Super Deep Denim robi „coś dobrego dla świata", wykorzystując ponownie vintage'owe i używane Levi'sy, nadal najważniejsze jest, aby ludzie byli świadomi, skąd wzięły się te jeansy.

Co musisz zrobić, żeby ponownie tchnąć życie w parę starych Levi'sów?

Każda para spodni jest inna, i właśnie to jest super! Tak jak wino, dżinsy dojrzewają z wiekiem i stają się coraz fajniejsze, moim zdaniem oczywiście. Obecnie mam fioła na punkcie przerabiania naprawdę starych i wyciągniętych, na bardziej współczesny krój. Dla odmiany, postarzanie i strzępienie spodni, które nie prowadziły w przeszłości zbyt ekscytującego życia, jest równie fajne. Kurczę, nawet robienie jednego i drugiego jednocześnie jest świetne. Każda para, nad którą pracujemy jest starannie dobierana. Chcemy, żeby ludzie wiedzieli, że produkty, które oferujemy są bardzo dobrej jakości, ponieważ zarówno proces wytwarzania, jak i krój są bardzo ważne.

Czego się nauczyłaś przy tej wyjątkowej współpracy?

Fakt, że nawet jutro mogę odbyć jakąś rozmowę, która da mi natchnienie do tworzenia, lub totalnie zmieni kierunek myślenia, jest dla mnie czymś niezwykle ekscytującym. Zawsze istnieje możliwość zrobienia następnego kroku. Jeśli strach przed porażką nie powstrzyma nas przed pójściem naprzód i przed robieniem tego, co kochamy, wtedy może wydarzyć się coś magicznego.

@superdeepdenim

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst i zdjęcia: Sebastian Petrovski