jak wygląda życie lady gagi?

Rozmawiamy z filmowcem Chrisem Moukarbelem, który spędził z artystką rok, obserwując ją podczas przygotowań do nagrania „Joanne” i występu na Super Bowl.

|
wrz 21 2017, 8:07am

Opisywanie filmów dokumentalnych o życiu sławnych ludzi jako „intymnych" jest banałem, ale po rozmowie z reżyserem netflixowej produkcji „Gaga: Five Foot Two" zgodziliśmy się, że w tym przypadku nie ma lepszego określenia.

Filmowiec Chris Moukarbel spędził z Gagą rok, który zaczął się od pisania piosenek na czwarty album studyjny „Joanne", a skończył występem w trakcie Super Bowl. Uchwycił przełomowy okres w życiu artystki, w którym porzuciła brokatowe kreacje na rzecz surowej, emocjonalnej szczerości.

Teraz wszyscy już wiemy, jak Lady Gaga-artystka wspięła się na szczyt, ale niewielu z nas miało okazję zobaczyć kobietę, która kryje się za tą gigantyczną sławą. Chris towarzyszy jej zarówno podczas wyczerpujących sesji leczenia chronicznego bólu, jak i w kuchni babci, gdzie przegląda rodzinne pamiątki. „Five Foot Two" pokazuje nieznaną twarz Gagi.

Aby zrozumieć, jak to jest spędzać czas z jedną z najsłynniejszych gwiazd naszego pokolenia, zadzwoniliśmy do Chrisa i zapytaliśmy, co sądził o Gadze, zanim ją poznał, jakie reguły panowały na planie filmu oraz dlaczego artystka nie chciała obejrzeć efektu ich pracy przed pierwszym, publicznym pokazem.

Gratulujemy ukończenia dokumentu! Jak myślisz, dlaczego kariera Lady Gagi fascynuje tak wielu ludzi?
Dziękuję! Gdy Gaga pojawiła się w show-biznesie nie zanosiło się na to, że zostanie wielką gwiazdą popu. Często przysłaniała twarz i ciało, nie sprzedawała swojej seksualności w sposób, jaki się tego oczekuje od artystek. Jej projekty skupiały się zarówno na niej samej, jak i na muzyce. Nie widzieliśmy takich stylizacji od czasów Club Kidów z lat 90., więc była niespodziewanym powiewem świeżości. Ewolucja Gagi ciekawiła wszystkich!

Co myślałeś o Gadze, zanim zaczęliście pracę nad dokumentem?
To, co wielu innych ludzi. Można sądzić, że Gaga jest wariatką, kapryśną diwą albo osobą trudną w obejściu, ale okazało się, że niesłychanie twardo stąpa po ziemi. To chyba uderza w niej najbardziej: jest bardzo skromna i niepewna siebie w kwestiach, których byśmy się nie spodziewali. Szuka uznania wśród ludzi wokół — nie ze wstydu, ale dlatego, że ciężko jej spojrzeć z innej perspektywy na wszystko, co teraz robi.

Gaga nie widziała dokumentu aż do jego premiery na festiwalu filmowym w Toronto. Czy to było stresujące doświadczenie?
Widziała niektóre części i wiedziała, że nie będzie w stanie spojrzeć na siebie obiektywnie, więc postanowiła nie oglądać ostatecznej wersji przed premierą. Zaufała przyjaciołom i oczywiście wiedziała, co jest w filmie, bo była na zdjęciach. Wdzięcznie wstrzymała się przed oglądaniem go przed premierą. Moim zdaniem po części dlatego, że zdawała sobie sprawę z tego, jak to by zmniejszyło siłę oddziaływania filmu. Musiałem siedzieć obok na premierze i obserwować jej reakcje! Miałem ochotę zedrzeć z siebie skórę, ale było świetnie. Oczywiście film bardzo ją poruszył, ale też do niej przemówił i była zadowolona z efektu.

Opłaciło się! Co było największym wyzwaniem?
Wygląda na to, że każdy ma jakieś zdanie na temat Gagi, więc to nie jest tak, że ja ją odkrywam i pokazuję światu. Pracuję wśród wielu domniemanych opinii na jej temat. Nie przeszkadza mi to, bo właśnie to przyciąga mnie [do ludzi takich jak ona], ale stanowi to część wyzwania. Mówię, że kręcę o tym film, a ludzie przewracają oczami, bo myślą, że wiedzą już wszystko na jej temat. A gdy skończę, zawsze reagują tak samo: „Ojej, nie mieliśmy pojęcia!". Podoba mi się to.

Film jest bardzo poruszający — szczególnie scena, w której Gaga odwiedza babcię, żeby puścić jej po raz pierwszy piosenkę „Joanne" [opowiadającą o jej cioci, która zmarła przez toczeń ponad 40 lat temu]. Jak czułeś się jako outsider, uchwycający tak czułe, rodzinne chwile?
Nie spodziewałem się tego! To sceny, których nie da się zaplanować. Jechaliśmy na lotnisko i Gaga postanowiła, że chce odwiedzić babcię. Oczywiście stwierdziłem, że to świetny pomysł i bardzo się cieszyłem, że mogłem to nagrać. Byliśmy tam tylko ja z kamerą, Gaga i jej ojciec. Otworzyło się wtedy okno, pozwalające zajrzeć do jej świata. Jako filmowiec musiałem pójść na żywioł.

Jak doszło do tego, że spędziłeś z nią tak dużo czasu i zostałeś częścią tych wszystkich wydarzeń?
Większość materiału nakręciłem sam, chociaż tego nie planowałem. Miałem ekipę, więc mogłem ściągnąć ludzi do większych scen, takich jak Super Bowl. Jednak przez to, że znaczna część jej życia była bardzo kameralna, nie chciałem sprowadzać wielu kamer. Często anulowała zdjęcia, bo nie chciała tak wielkiego zamieszania. Musiałem wtedy znaleźć sposób, żeby udało się tylko ze mną i jedną kamerą.

Gaga jest tak naprawdę jedyną osobą w filmie, która zwraca się bezpośrednio do kamery. Czy świadomie zdecydowaliście, że tylko ona będzie opowiadać swoją historię?
Od początku wiedziałem, że chciałem, żeby to było bardzo verité [prawdziwe]. W tradycyjnej konwencji dokumentu o znanych ludziach przeprowadza się wywiady z ludźmi z ich otoczenia. Nie obchodziło mnie, co jej menedżer sądzi o ciężkiej pracy, to nie był dla mnie ciekawy materiał. Starałem się jak najbardziej do niej zbliżyć, żeby zobaczyć świat z jej perspektywy, a nie słuchać tego, co o nim sądzi jej ekipa, rodzina czy fani.

Tytuł filmu jest prosty i obrazowy (w polskim tłumaczeniu oznacza 157 cm — przyp. red.). Czy to ty go wybrałeś?
Tak, tytuł to mój pomysł. Byłem rozdarty i miałem wiele opcji, nad którymi długo się zastanawiałem. Wszystkie były powiązane z jej reputacją i dziełami, wiele zawierało słowo „monster", ale prawda jest taka, że ona już nie jest na tym etapie swojej kariery. Ciągle wracałem do „Five Foot Two". Lubię go, ponieważ od razu sygnalizuje widzom, że film bada oczekiwania narzucane na jej ciało oraz jego ograniczenia. Poczułem, że zwykły opis jej wzrostu był sposobem na przekazanie tego widzom jeszcze przed seansem.

Pewnie się cieszysz, że to właśnie ten etap jej życia udało ci się uwiecznić, prawda?
Chyba tak! Moment był przypadkowy, ale w zeszłym roku wiele się wydarzyło. Nie przewidywaliśmy, że do tego wszystkiego dojdzie. Wtedy po prostu pisała piosenki na nową płytę, a Super Bowl nie było jeszcze nawet w planach. To był etap przechodni, ale wszystko wyszło tak, jak miało być.

Gaga: Five Foot Two" pojawi się na Netflixie 22 września.

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

Przeczytaj też:

Pierwszy polski serial Netflixa