ściągasz ulubione kawałki z pirackich stron

Po co?

tekst i-D Staff
|
16 Luty 2016, 2:30pm

kadr z teledysku "gangnam style"

Ekspert w badaniach rynku muzycznego, Piotr Turek, postanowił bliżej przyjrzeć się temu, w jaki sposób w ostatnich latach, głównie za sprawą internetu, zmieniły się nasze przyzwyczajenia w słuchaniu i wyszukiwaniu nowych ulubionych kawałków. Raport „Audio online. Reklama i muzyka" zaczyna się od jednoznacznego stwierdzenia: „[...] Muzyka napędza całą gospodarkę - z 10 najczęściej oglądanych filmów wideo na serwisie YouTube, 10 stanowią teledyski, a wśród 10 najbardziej lubianych osób na Facebooku, 7 to muzycy".

I chociaż każdy muzyk ma swój styl, musi równocześnie zrozumieć, że to, co robi generuje gigantyczne zyski. Wiąże się to z koniecznością wydawania albumów w wersji cyfrowej, co jeszcze kilka lat temu wcale nie było oczywiste. Zdaniem Turka kluczowy jest rok 2013: „W Polsce wartość rynku muzyki cyfrowej wzrosła w stosunku do 2012 roku o prawie 45% i wyniosła 33,3 mln zł, co stanowiło 15% całego rynku". W roku 2014 było to aż 25%, czyli co czwarta złotówka z całego dochodu polskich muzyków pochodziła właśnie z odsłuchań ich kawałów w formie cyfrowej.

Co najlepiej zarabia w internecie? Światowym hitem jest oczywiście „Gangnam Style", które z samych wyświetleń na YouTubie zarobiło już ponad 8 milionów dolarów. Polskim odpowiednikiem jest... „Ona tańczy dla mnie". Tylko w ciągu miesiąca kawałek zarobił dzięki odsłonom (teraz ma ich ponad 95 milionów) 100 tysięcy złotych.

A pamiętacie, jak Spotify stał się popularny i na każdej domówce co kilkanaście minut rozbrzmiewał radosny głos chłopaka, który namawiał was do zakupu konta premium? Teraz właściwie rzadko możesz usłyszeć ten irytujący komunikat, bo coraz częściej decydujemy się zapłacić. Dlaczego? To wyjaśnia chyba najlepiej Roch Kudła z Agory: „[...] Bo dla wielu z nas tak jest prościej, szybciej, a czasem bardziej uczciwie. Bo chcemy mieć ulubioną muzykę na każdym urządzeniu, z którego korzystamy, w każdym miejscu, w którym aktualnie przebywamy. Bo jesteśmy wygodni". Na tyle wygodni, że nie chce nam się szperać, skoro wszystko podają nam specjaliści od reklamy, którzy dbają, żeby okładki promowanych przez nich albumów najczęściej wyświetlały się w okienku przeglądarki. Dzięki temu od razu mamy dostęp do tego,co nas interesuje.

Czemu coraz częściej nie chcemy korzystać z nielegalnych stron? Po pierwsze to po prostu nie fair. Czujemy, że korzystając z legalnych źródeł, dajemy szansę przemysłowi muzycznemu na działanie, a artystom możliwość tworzenia. Z raportu wynika też, że ważną przyczyną są kwestie techniczne. Mniej użytkowników wchodzi na nielegalne strony, bo ich twórcy po prostu nie inwestują w rozwój - są pełne reklam, ale niedopasowanych do naszych potrzeb i amatorsko zaprojektowanych, no i często nie działają na urządzeniach mobilnych, do których się przyzwyczailiśmy. 

Przeczytaj też:
Czy internet stał się nową ulicą?
Dlaczego koty rządzą internetem?
-
Czy nie toniemy w inspiracjach z internetu? (aka problemy pierwszego świata)

Tagged:
Internet
muzyka
Kultura