Reklama

polscy tatuażyści, cz.1

Tatuaże robimy z różnych powodów i na różnych etapach życia. Czasem to impuls, innym razem efekt kilkuletniego planowania. A co myślą o tatuażach ci, którzy je robią? Pytamy, co jest dla nich najważniejsze i kiedy sami zaczęli robić dziary.

tekst Mateusz Góra
|
21 Styczeń 2016, 12:35pm

Ula Metzger via Instagram

Mariusz Trubisz (Wrocław) tatuuje od blisko pięciu lat. Pierwsze kroki stawiał we Wrocławiu, do którego obecnie wrócił po czteroletniej wizycie w stolicy.


@mariusztrubiusz

Jaki jest twój przepis na dobry tatuaż?
Przede wszystkim powinien być czytelny. Rozumiem przez to sytuację, w której spoglądanie na taki wzór nawet z odległości pozwala na szybkie zrozumienie, co dany tatuaż przedstawia (nawet jeśli jest to zupełnie abstrakcyjna kompozycja). Poza tym powinien posiadać nastrój, czyli przynosić w odbiorze wrażenia inne, niż tylko estetyczne. No i co równie istotne, powinien powstać w miłej atmosferze pełnego porozumienia między tatuatorem a przyszłym właścicielem wzoru.

Czujesz się częścią jakiegoś szerszej tendencji w świecie tatuażu?
Trudno znaleźć jedno słowo, w którym zamknęłyby się wszystkie kierunki, w których się poruszam, ale myślę, że określenie najbliższe prawdzie to "tatuaż surrealistyczny".

A co czujesz do tatuaży, które są na twoim ciele? Kto je zrobił?
Lubię wszystkie bez wyjątku, ale najciekawsze wspomnienia niesie za sobą wizyta w Berlinie, gdzie wytatuował mnie Aron Dubois - tatuator pracujący na co dzień w Portland. Obserwowałem i ceniłem jego prace jeszcze w czasach, kiedy stawiałem pierwsze kroki w tatuażu, więc spotkanie w cztery oczy było pewnego rodzaju przeżyciem.

Tusz za rogiem (Warszawa) tworzą Grzegorz Jarzynowski i Szymon Małecki. Grzegorz zajmuje się tatuażem około trzy i pół roku, a Szymon zaczynał na Grzegorzu, który był jego nauczycielem.

Grzegorz


@tuszzarogiem

Jak zaczynałeś?
Od zawsze zajmuję się rysunkiem, dlatego traktuję tatuowanie jak rysowanie - w nowym kontekście i głębiej, niż na papierze. Zaczynałem na pomarańczach - nie są zbyt podobne do ludzkiej skóry, ale za to pyszne.

Co powinien mieć w sobie dobry tatuaż?
Dobry tatuaż to taki, który żyje w zgodzie z twórcą i posiadaczem, jest autentyczny, nie musi nic udawać, nie jest plagiatem. Jest ważniejszy dla posiadacza niż przypadkowego widza. Każdy człowiek jest trochę inny, więc dobrze, jeśli tatuaż współgra z tą odnalezioną w sobie unikatowością albo w jakiś sposób koresponduje z dotychczasowym życiem. Nie ma recepty i dobrze, że nie ma.

Co jest dla ciebie największym wyzwaniem?
Kiedy ktoś pozwala mi się tatuować bez kalki i bez szkicu - wtedy żadne z nas nie wie, co z tego będzie.

A co powiesz o swoich własnych tatuażach?
Wszystkie swoje tatuaże lubię tak, jak lubię swoje członki - mniej więcej po równo.

Szymon

@tuszzarogiem

Czy czujesz, że twój styl wpisuje się w jakieś szersze zjawisko wśród tatuatorów?
Specjalizujemy się w pojedynczej igle, jeśli uważasz, że jest to szersze zjawisko, możesz nas w nie wpisać.

Co było dla ciebie największym wyzwaniem do tej pory, a co największym sukcesem?
Największe wyzwanie to chyba rozprawienie się z setkami mejli w zeszłym roku. W pewnym momencie zalały nas jak tsunami. Jak teraz o tym myślę, to jednocześnie chyba największe osiągnięcie.

Twój ulubiony tatuaż to...
Jest pewien detal, który zrobiłem sobie sam jakieś pół roku temu i lubię go szczególnie. Jest to symbol z banknotu 100 zł, który zniknął w nowej wersji. Lekko zmodyfikowany wygląda nadzwyczaj elegancko.

Roma Severov aka Atramors (Warszawa) swój pierwszy tatuaż zrobił dwa i pół roku temu.


@atramors

Podaj nam swój przepis na dobry tatuaż...
Dobra technika + fajny styl, ale tak naprawdę nie wiem. Ja lubię czasem wykorzystywać motywy zwierzęce albo roślinne w połączeniu z geometrią.

Co się zmieniło, odkąd zająłeś się tatuażem?
Hmm, właściwie to zmieniło całe moje życie. Rzuciłem poprzednią pracę (zajmowałem się farmacją na uniwersytecie w Charkowie przez 7 lat), a teraz jestem na etacie w Zakładzie Tatuatorskim Syrena.

A ile masz tatuaży?
Na razie mam ich około 20 i wszystkie kocham! Kilka zrobił przed trzema laty mój znajomy z Ukrainy - Artem Zinkewich, siedem zrobiłem sam, a część pochodzi od Tulipana z Syreny.

Kamil Czapiga (Katowice) tatuażem zainteresował się 3-4 lata temu.


@kamilczapigafacebook/kamilczapiga

Jak zaczynałeś?
To zasługa Marcina Surowca, który dzięki wspólnemu koledze trafił w sieci na portfolio z moimi ilustracjami. Kiedy zadzwonił do mnie po raz pierwszy i zapytał, czy nie chciałbym zacząć tatuować, nie miałem pojęcia, jak wygląda maszynka do tatuażu, a "dziary" kojarzyły mi się z marnymi tribalami i innymi demono-czaszkami. Nie miałem pojęcia o jakiejś alternatywie w tamtym czasie i musiałem zupełnie zmienić podejście.

Czy istnieje recepta na dobry tatuaż?
Moim zdaniem taką receptą, jeśli w ogóle istnieje, jest przede wszystkim świadomość własnego gustu i estetyki, która do nas przemawia. Współcześnie wiele osób ma z tym spory problem, dlatego powstaje dużo artykułów w stylu 30 najmodniejszych tatuaży w tym sezonie" itd. Można znaleźć tego w sieci całe mnóstwo. Tego typu przeglądy są z reguły fatalnej jakości i nie przedstawiają żadnego poziomu merytorycznego ani artystycznego.

A skąd się biorą złe tatuaże?
Oczywiście można zauważyć pewne trendy w ozdabianiu ciała, ale przede wszystkim trzeba szczerze zapytać siebie, czego oczekujemy oraz poszukać odpowiedniego artysty, który spełni nasz plan. Przy poszukiwaniu wymarzonego tatuatora potrzebne jest zaufanie, cierpliwość i świadomość. Nieraz odwiedziny najlepszego studia wymagają wielogodzinnej wycieczki na drugi koniec kraju lub kilkumiesięcznego oczekiwania na termin sesji. Ludzie są tym przerażeni, dlatego sięgają po półśrodki, jakimi są plagiaty czy wizyta w mniej renomowanych "salonach" tatuażu. Z reguły kończy się to nieprzemyślanymi projektami lub marnymi kopiami tego, co można znaleźć w internecie.

Jak określiłbyś swój styl? Wpisujesz się w jakieś szersze zjawisko w świecie tatuażu?
Najbardziej ogólną i pasującą etykietą, jaką można przyczepić do moich projektów, jest po prostu szeroko pojęty dotwork. Od wielu lat posługuję się tą techniką i w najbliższym czasie raczej się to nie zmieni, czerń ma dla mnie cały czas wiele do zaoferowania i każdego dnia staram się rozwijać swoje umiejętności w posługiwaniu się tą techniką.

Który spośród swoich tatuaży lubisz najbardziej? Kto go zrobił i kiedy?
Nie klasyfikuję raczej w ten sposób tego, co do tej pory zostało zrealizowane na mojej skórze. Wszystkie tatuaże mają dla mnie duże znaczenie i mam do nich spory sentyment. Niektóre z nich są wykonane lepiej, a niektóre gorzej, ale nie wpływa to na moją sympatię. Jeśli miałbym wytypować ten jeden ulubiony projekt, który znaczy dla mnie najwięcej, to postawiłbym na dużą odrealnioną czaszkę żyrafy na prawie całej klatce piersiowej. Wyjątkowy jest dlatego, że wykonuje go mój bardzo dobry przyjaciel, Bartosz Wojda, który swoje pierwsze tatuatorskie kroki stawiał pod moim czujnym, acz niekoniecznie na tamte czasy kompetentnym okiem. Odwala teraz kawał dobrej roboty.

Ula Metzger (Kraków) po raz pierwszy wzięła do ręki maszynkę do tatuowania niecałe dwa lata temu.


@dogma_noir

Co jest najważniejsze w tatuażu?
Nieuleganie modzie, ciekawy pomysł, odrobina dystansu do siebie i własnego ciała.

Jak określiłabyś swój styl?
To kontynuacja moich poczynań na papierze i wypadkowa rożnych wpływów. Lubię dotwork i geometrię, ale równie chętnie tworzę wzory oparte na liniach inspirowanych średniowiecznym drzeworytem. Łączę różne stylistyki i jest sporo osób, które robią podobnie. Zależy mi na tym, aby się rozwijać, szukać nowych form i wyzwań.

Zżyłaś się z tatuażami, które masz na swoim ciele?
Wszystkie moje tatuaże lubię, nawet te stare, które wieją już sandałem.

Magda Bujak (Katowice) tatuuje od niespełna trzech lat.


@magdalena_bujak

Jak zaczynałaś?
Start miałam wymarzony, bo wyciągnięto do mnie rękę - zaczęłam pracę w krakowskim studiu tatuażu Rock'n'Ink. Nie spodziewałam się takiego rozwoju zdarzeń, wszystko zawirowało w jednym momencie i obudziłam się z perspektywą na życie, o jakiej nie marzyłam.

Czy istnieje recepta na dobry tatuaż?
Jasne, że tak. W moim przypadku jest to oczywiście otwarty umysł klienta. Wszytko zależy od wspólnego zaufania. Kiedy masz wolność tworzenia i inspirujący pomysł, to nic nie może wyjść źle. Dodatkowymi atutami są dla mnie kreatywne rozwiązania w umiejscowieniu tatuażu. Dziara musi zgrać się z anatomią ciała, muszą tworzyć jedność.

Jak określiłabyś swój styl? Wpisujesz się w jakieś szersze zjawisko w świecie tatuażu?
Staram się używać wszelkich malarskich technik w swoich tatuażach, począwszy od mocnych pociągnięć pędzla po delikatne plamy lawowane, modnie nazwane watercolourem. Malarstwo jest moją pasą, odkąd zabazgrałam spód tapczanu mając kilka lat.

Który spośród swoich tatuaży lubisz najbardziej?
Zabawne pytanie, trudno ustalić jeden konkretny. Wszystkie bardzo lubię i darzę sentymentem. Zbieram je już od kilkunastu lat, ale mam jeden, który przywołuje na myśl same ciepłe wspomnienia. Jest to soczyście zielony brokuł autorstwa Gieny Todryk. Odwiedził nas kiedyś gościnnie w studiu, było ciepłe lato i wszytko było sielankowe. Rozmawialiśmy o tatuażach, bajkach, animacji, sztuce, o wszystkim i o niczym. Fajny czas, fajna pamiątka.

Przeczytaj też:
(Prawie) wszyscy mają tatuaże
Tatuaże, znamiona i włosy pod pachami
Tatuaże polskich modelek

Tagged:
tatuaż
Kultura
uroda