​warszawska katedra mody 2017

Tego wieczora Zachęta przeżyła prawdziwe oblężenie. Monumentalne marmurowe schody stały się wybiegiem pokazu studentów Katedry Mody. Największą ciekawość wzbudzały jak zawsze dyplomowe kolekcje absolwentów.

tekst Basia Czyżewska
|
12 Czerwiec 2017, 12:20pm

My, jak co roku, byliśmy na miejscu, żeby poznać osobowości młodego świata mody.

Uta Sienkiewicz, 22 lata

Dlaczego zajmujesz się właśnie modą?
Podoba mi się idea umieszczania swojej twórczości na człowieku. Fajnie, że opowiadam przez swoje projekty, jakąś historię, a ktoś potem może się z tym utożsamiać. Cieszę się też, że mam praktyczna umiejętność, że jak nie wiem w co się ubrać, to w godzinę spokojnie sobie coś uszyję.

Opowiedz o swojej kolekcji dyplomowej.
Na początku zaczęłam się zastanawiać nad naszą polską tożsamością modową. Zainteresowały mnie stroje, zarówno z przeszłości, jak i współczesne. Zrobiłam risercz na temat różnych strojów ludowych, stroju sarmackiego z XVIII w. i polskich chłopaków z blokowisk. Starałam się, żeby ta kolekcja miała jasne odwołania, ale przeinterpretowane w nowoczesny sposób. To poszukiwanie nowego polskiego trademarku. Urodziłam się jako Europejka. Podoba mi się, że czujemy jedność z innymi narodami, ale jednocześnie to super, że każdy kraj w Europie ma swoją unikatowość. Mam wrażenie, że Polacy wciąż za mało to wykorzystują.

Chciałam też odwołać się do faktu, że dzisiejsza narodowość przyjmuje też ekstremalne i negatywne formy. Stąd kominiarki, które przez ozdobny haft stają się upokojowione. Z chuligańskiego atrybutu, zmieniają się w dekoracyjne akcesorium. To ironiczny komentarz na temat aktualnych spraw, osobista wizja, ale uniwersalny temat i chciałam, żeby odbiorcy ją zrozumieli.

W swoich pracach kładę nacisk na tkaniny i w tej kolekcji pracowałam z techniką haftu komputerowego, sitodruku oraz dekoracyjnego naszywania gum na tkaninę.

Co dała ci szkoła?
Przyzwyczaiła mnie do poświęceń i do systematycznej harówki. Przyszłam do niej z nastawieniem, że będzie bardzo ciężko i nie zawiodłam się! Wychodzę za to z poczuciem, że przez cztery lata byłam najbardziej produktywna jak się dało, zrobiłam bardzo dużo, a to daje satysfakcję. Nauczyłam się też, że można nad czymś ciężko pracować przez cały rok, a o efekcie usłyszeć, że jest nieudany. Jest różnie.

Jaki będzie twój następny krok?
Chciałabym pójść na studia magisterskie w Londynie. Nie za bardzo chcę tam mieszkać, bo lubię Polskę i Warszawę, ale mają naprawdę dobre szkoły i możliwości po nich rozszerzają się na cały świat. Nie myślę jeszcze o zakładaniu marki, nie przeszkadzałoby mi, żeby najpierw pracować dla kogoś. Studia modowe to duży wysiłek finansowy, a jednocześnie czasowy i po studiach magisterskich chciałabym osiągnąć jakąś stabilność finansową. Wydaje mi się, że dużo osób myśli o projektantach mody jak o szalonych artystach, ale to przede wszystkim zawód, a do tego bardzo trudny. Uczymy się tak intensywnie, bo konkurencja jest ogromna, a trzeba mieć szeroki wachlarz umiejętności i ciągłą kreatywność.

Karolina Mikołajczyk, 23 lata

Dlaczego zdecydowałaś się na te studia?
Myślę, że w moim przypadku był to bardzo naturalny wybór. Moja mama od wielu lat posiada swój studio szycia na miarę i tez jest dyplomowana projektantką. Natomiast ja, zawsze chodziłam do szkół artystycznych, od 16 roku życia byłam modelka jeździłam i podglądałam. Miałam świadomość w co się pakuję. Kiedy przyszło mi do wybrania zawodu, nie widziałam tak naprawdę innej opcji.

Jaki był punkt wyjścia twojej kolekcji dyplomowej?
Tworząc kolekcje zależało mi aby oddać temat bliski temu, co dzieje się „tu i teraz", bliski nam wszystkim. Punktem wyjścia była wystawa w Zachęcie „Bogactwo". To niesamowite, że pokaz dyplomowy odbył się również tam! Odwoływałam się także do mojego doświadczenia w konkursach piękności, piękna przez pryzmat Instagrama i stylistyki filmu „Define Beauty: Am I ugly?", Marie Shuller. Chciałam pokazać problemy osób, a szczególnie młodych dziewczyn podążających za trendem spełnienia nierealnych oczekiwań na temat wyglądu. Tego, jak obecna kultura wizualna narzuca nieosiągalne ideały i jak zmienia nasz obraz patrzenia i definiowania na piękna. I tu pojawił się największy problem — jak mam obiektywnie spojrzeć na piękno, skoro sama jestem bombardowana takimi informacjami. Cały czas mam chęć kontynuowania tematu i czuje pewnego rodzaju pragnienie na więcej! Finalnie pokazuje sylwetki obdarte z naturalności, pełne wyobrażeń, ukrytych w abstrakcyjnych formach, zmiksowanych z tym, co świat konsumpcji serwuje nam każdego dnia.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Co dała ci szkoła?
Przede wszystkim Katedra Mody, w niesamowity sposób wpłynęła na moja wyobraźnie i nauczyła patrzeć na świat kreatywnie. Tak, jeżeli teraz myślę o krześle, to ono nigdy nie ma czterech nóg. Trochę jakbym dostała magiczne okulary albo odkryła swój naturalny haj. Jednocześnie muszę przyznać, że to istna droga przez mękę... Która chyba na koniec się opłaca, bo nauczyło mnie to walczyć o swoje marzenia i przeciwstawiać się losowi, a nawet grawitacji.

Co planujesz po dyplomie?
Przede wszystkim obowiązkowy miesiąc wakacji! Ale tak naprawdę mam tyle pomysłów, że nie wiem, od czego zacząć! Jestem bardzo otwarta. Na pewno chcę zdobyć doświadczenie w dużej korporacji, ale też rozważam dalsze studia magisterskie na CSM albo Bocconi w bardziej biznesowym kontekście. Marzy mi się tworzyć stroje dla dużych produkcji tanecznych. Praca z wielkimi choreografami jest zaniedbanym polem i należy dodać tam trochę nowego vibe'u. W głębi duszy nie chciałabym ograniczać się tylko do projektowania ubrań. Kusi mnie projektowanie mebli.

Maurycy Zylber, 24 lata

Jakie są twoje wyzwania i ambicje w modzie?
Wyzwaniem i ambicją jest chyba wymyślenie takiego świata, w którym ludzie będą chcieli uczestniczyć, zobaczą wartości, które chciałem przekazać. Chciałbym, żeby założyli moje okulary i patrzyli na świat z mojej perspektywy, a ubrania są dopiero tego początkiem.

O czym opowiada twoja kolekcja?
Chciałem zaprezentować złożoną wizję nowej męskości, która nie wpisuje się w ściśle stereotypowe ramy narzucane przez społeczeństwo — otworzyć drogę do uwolnienia jej z brzemienia stereotypowych wartości, które jej się przypisuje, nadal zachowując wartość tego słowa i pojęcia.

Moja kolekcja inspirowana była różnymi relacjami między mężczyznami. Postanowiłem m.in. przyjrzeć się mundurom wojskowym, gdyż uważam, że środowisko wojska i armii, gdzie mężczyźni od wieków są zamknięci razem, najlepiej ukazuje różnorodność relacji, przez braterstwo, ojcowskie otaczanie opieką, miłość, czy przywiązanie, jak i ich stratę.

Chciałem potraktować ubrania również jako obiekty, które pozostają po drogich nam osobach — mogą reprezentować nasze stracone relacje.Pomocnym elementem do rozwijania mojej koncepcji była instytucja „Museum of Broken Relationships" gdzie ludzie oddawali przedmioty, pozostałe po nieudanych związkach.

Użyłem ciężkich tkanin takich, jak np jak brezenty, które wielokrotnie prałem i wybielałem, aby nabrały iluzji znoszenia. Użyłem też plastiku, który nakładany na znoszone tkaniny wygląda jakby miał je chronić i konserwować. Zrobiłem autorskie nadruki w kwiaty i męskie ciała. Kolekcja powstała bardzo intuicyjnie.

Co zawdzięczasz szkole?
Szkoła uświadomiła mi, co chcę robić i to, że jedyną drogą do osiągnięcia jakiegokolwiek sukcesu jest ciężka praca. Pokazała mi też, jak można ćwiczyć i rozwijać swoją kreatywność, która tak naprawdę jest najważniejszą bronią projektanta. Ale, pokazała mi też, że trzeba mieć dystans do wszystkiego: mody, opinii kadry czy swoich projektów.

Jakie masz teraz plany?
Wyspać się, w końcu nacieszyć się ładną pogodą i światem zewnętrznym. Chciałbym kontynuować studia na jednej z zagranicznych uczelni, ale ten rok poświęcę na poszukiwaniach swojego. Ideałem byłoby znalezienie płatnego stażu w jednym ze studiów projektowych za granicą, które cenię.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Basia Czyżewska
Zdjęcia: Lola Banet

Tagged:
warszawa
Zachęta
asp
moda wywiady
katedra mody