12 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o piotrku żurawskim

Piotrek zawsze idzie swoją ścieżką, nawet jeśli okazuje się najtrudniejszą z możliwych. Dopiero teraz, kiedy skończył 30 lat, mówi, że czuje się dobrze, bo dorastanie to tak naprawdę „jesień życia” albo po prostu „masakra”. Po serii głównych ról...

tekst Mateusz Góra
|
15 Lipiec 2016, 7:30am

kadr z filmu Kamper

śląsk, skąd pochodzi, kocha, ale na odległość
Przychodzą takie momenty, w których wiesz, że twoje pochodzenie jest dla ciebie ważne. Moi rodzice byli napływowi, nie pochodzę z rodziny górniczej, w której jadło się co niedziela karminadle. Dopiero ja wychowałem się na Śląsku. Miałem kumpli Ślązaków, znam akcent, potrafię mówić gwarą. Nie ma jednak znaczenia, że kocham Śląsk, po maturze chciałem stamtąd uciec i to zrobiłem.

nie jest też fanem dzieciństwa
Osobiście uważam, że dzieciństwo i dorastanie to średniowiecze życia. Wiem, że czasem może być szczęśliwe, ale dla mnie to najgorszy okres. Nie rozumiesz, co się wokół ciebie dzieje, nie masz narzędzi, żeby się bronić. Miotasz się, nie wiesz, czego chcesz. Dopiero 25-26 rok życia był dla mnie przełomowy, spotkałem dziewczynę, z którą jestem 6 lat. Znajdujesz wtedy radość i przyjemność, czujesz, że dojrzewasz, że jesień się skończyła, nadchodzi wiosna.

z akademią teatralną nie było mu po drodze...
Zdawanie do szkoły teatralnej wydawało mi się najprostszym wyborem. Miałem 19 lat i nie miałem pojęcia, co chcę robić w przyszłości. Czułem, że lubię wychodzić na scenę, więc stwierdziłem, że nie ma nic prostszego, niż pójść i powiedzieć kilka tekstów. Istnieje mit, że te egzaminy są trudne, to nie jest prawda. I tak 950 osób z 1000 chętnych w ogóle się nie nadaje, więc zostaje tylko 50, które mogą być lepsze niż ty. Egzaminy były stresujące, ale łatwe. Przez dwa lata nie mogłem się jednak odnaleźć w szkole- znalazłem kilku fajnych kumpli, ale atmosfera była straszna. Pojechałem do Jeleniej Góry do teatru na casting i zostałem, nie zrobiłem dyplomu.

więc wszystkiego nauczył się już na scenie
Kiedy stanąłem na scenie z prawdziwymi aktorami, zdałem sobie sprawę, że nic nie umiem. To była zajebista szkoła. Pierwsza premiera poszła super, druga była moją porażką. Ale dobrzy ludzie mówili mi, żebym pracował dalej, nie poddawał się. No i jakoś to poszło.

i myślał, że na niej zostanie
Zawsze chciałem grać w teatrze - teatr, tylko teatr. Trafiłem jednak na plan, dostałem rolę w „Jutro idziemy do kina". Byłem wtedy jeszcze w szkole, to był szok. Wszedłem pierwszy raz do namiotu, gdzie zobaczyłem pogląd z kamery i to było niesamowite. Pojawił się stres, bo grasz z kimś, kto na planie spędził pół życia i wie doskonale, jak to się robi, a ty jesteś leszczem, który wpada na meble. Z czasem zyskujesz na szczęście doświadczenie.

nie boi się ryzykować
Wolę filmy, które mogą okazać się klapą, są ryzykowne, ale ambitne, niż „spełnione marzenia PISF-u", które nie wiadomo nawet, kto wyreżyserował, bo wyglądają tak samo. Fajnie jest być częścią mainstreamu, ale trzeba budować jakość polskiego kina. Jak to inaczej robić, niż z takimi kolesiami, jak Łukasz Grzegorzek do „Kampera" i Grzesiek Jaroszuk od „Kebaba i Horoskopa".

i przyznawać, że czasem nie wszystko idzie po jego myśli
„Kebab i Horoskop" to dla mnie pierwszy film fabularny, w którym miałem pierwszoplanową rolę i który trafił do szerokiej dystrybucji. Myślałem - wow, super, w końcu. Sam film miał średnie przyjęcie, wszyscy mówili, że jest ciekawy, ale chłodny. Byłem trochę zawiedziony, bo scenariusz był świetny. Ale wolę takie ryzyko niż ciszę i spokój.

bo po prostu lubi grać
Granie jest w ogóle fajne, zawsze można zrobić coś ekstra, nieważne czy na pierwszym, czy drugim planie. To jest bardzo trudne zagrać dobry epizod w filmie. Masz 5 minut i musisz to zrobić tak, żeby cię zapamiętali.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

ale, w przeciwieństwie do swojego bohatera, Kampera, nie w gry…
Nie kupiłem sobie nigdy Play Station, bo gry mnie nudzą, tak samo, jak te wszystkie nowe seriale. Mam wrażenie, że to jeden i ten sam serial, tylko zmieniają się gatunki. Ale rozumiem, dlaczego można mieć na nie zajawkę.

ma inne zainteresowania
Myślę, że najważniejsze to rozwijać we wszystkie możliwe strony swoją osobowość- sport, muzyka, spawalnictwo, ciesielstwo. Powinno się rozszerzać przestrzeń wokół siebie, interesować się wszystkim, nigdy nie wiadomo, co ci się przyda. Techniki jesteś w stanie się nauczyć, ale jeśli nie dbasz o osobowość i bardzo chcesz być sławny, to nie wiem, po co ci aktorstwo.

rozpoznawalność uważa za środek, a nie cel
Bycie rozpoznawalnym pomaga dostawać dobre role. To fajne, móc zadzwonić do reżysera i powiedzieć, że interesuje cię jego projekt. Zresztą dwa razy w życiu odważyłem się napisać do reżyserów, na współpracy z którymi bardzo mi zależy, oferując swoje usługi. Na razie się nie udało. Jeden to Lech Majewski, absolutny numer jeden, prawdziwy artysta renesansowy. Drugi to Adrian Panek, który miło odpisał, że akurat robi film o dzieciach i psach, ale że kiedyś się na pewno spotkamy. Wierzę, że z panem Lechem Majewskim też.

a kiedy nie wie, co robić, zadaje sobie zawsze to samo pytanie
Werner Herzog to dla mnie niedościgniony cel, szaleniec w ekstazie. Wiec zastanawiam się: Co by teraz zrobił Herzog? 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra

Tagged:
Film
kamper
Piotr Żurawski