wizjonerski facebook

Facebook wprowadza zmiany i planuje strategię na najbliższe lata.

tekst Stasia Wąs
|
14 Czerwiec 2016, 12:30pm

Pamiętacie jeszcze czasy, kiedy na Walentynki wysyłało się (papierową) kartkę do tych, którzy się nam podobali? W przeciągu ostatnich kilkunastu lat intensywnego rozwoju internetu wiele się zmieniło, a w naszej komunikacji coraz częściej nad słowem dominuje obraz. Dziś zamiast kartki wystarczy miłosny snap, najlepiej z odpowiednim, romantycznym emoji. Tylko tyle, a cały przekaz będzie idealnie prosty i zrozumiały. Według prognozy Cisco Visual Networking Index już w 2020 roku, czyli za 4 lata(!), treści wideo będą stanowiły 82 proc. całego ruchu w sieci. Oznacza to, że słowo pisane właściwie wyjdzie z użycia w codziennej komunikacji. Mark Zuckerberg zdaje sobie z tego sprawę i wprowadza kilka rewolucyjnych zmian na Facebooku.

nie zależy nam na gromadzeniu codziennych informacji,
Testowana jest na przykład całkowita zmiana wyglądu „tablicy", na której przestaną pojawiać się wszystkie opublikowane przez nas posty. Przez to nasze profile zamienią się w albumy zbierające tylko najważniejsze wspomnienia. Reszta, jak komentarze do codziennych wydarzeń, pokazywać się będzie naszym znajomym tylko w aktualnościach. Skończyliśmy z przekonaniem, jakie dominowało jeszcze na początku XXI wieku, że wszystko należy gromadzić, żeby ewentualnie potem do tego wrócić. Teraz już wiemy, że do tak wielkiej ilości treści nigdy nie wrócimy, bo dynamika naszej komunikacji jest zbyt duża. To prawda, we współczesnym internecie rok jest jak tysiąc lat...

bo skupiamy się na znikających komunikatach
Badania wskazują, że ulotne, znikające komunikaty są interesujące, bo wymagają większej uwagi i skuteczniej przyciągają zainteresowanie. Właśnie tak zmieniającym się sposobem odbierania rzeczywistości można tłumaczyć sukces Snapchata wśród nastolatków. W zalewie informacji krótka, 10-sekundowa wiadomość, wydaje się idealnym rozwiązaniem. Przy niej długie, skomplikowane teksty wymagające od czytelnika czasu, są coraz częściej odrzucane jako tl;dr (too long; didn't read). Rywalizacja Facebooka z blogami, którą było wprowadzenie opcji tworzenia dłuższych notatek, szybko okazała się klapą, bo zorientowano się, że prawdziwą konkurencją dla społecznościowego giganta są YouTube i Snapchat.

powracamy za to coraz częściej do języka obrazkowego
Zgodnie z raportem Instagrama nasze komunikaty w coraz większym stopniu składają się nie ze słów, ale z rozbudowanego systemu emoji. Powstała już nawet pierwsza książka w całości przełożona na język obrazkowy. Facebook jakiś czas temu odpowiedział na szał emoji, wprowadzając naklejki. Wystarczyło kilka miesięcy, żebyśmy nie wyobrażali sobie, że kiedyś ich nie było. Doczekaliśmy się też specjalnych zestawów znaczków, które odwołują się do najpopularniejszych filmów czy postaci popkultury. Nie mówiąc już o tym, że słowa takie, jak „w porządku" albo po prostu „ok" stały się bezużyteczne, odkąd w Messengerze istnieje specjalny przycisk z uniesionym do góry kciukiem…

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

i rozmawiania (prawie) twarzą w twarz
Dzięki popularności selfie (które każdy sobie robi, nawet jeśli ich potem nie publikuje), zmniejszyła się potrzeba zachowania anonimowości w sieci. Wprowadzenie transmisji na żywo za pomocą Facebooka, a teraz dodatkowo możliwości dodawania wideo-komentarzy, wypiera powoli komunikację za pomocą słowa pisanego. W dobie hejterskich komentarzy, które zamieszczane są w sieci zazwyczaj anonimowo, ta zmiana może mieć pozytywne konsekwencje. Skoro trole będą widoczne, być może wezmą większą odpowiedzialność za słowa? A może pójdą inną drogą i zaczną zmieniać twarze nie do poznania za pomocą rożnego rodzaju filtrów? Cóż, przekonamy się niedługo, na razie komentowanie za pomocą filmików to opcja dostępna od kilku dni...

Wnioski? Coraz częściej posługujemy się nagraniami, bo wydają się nam bardziej autentyczne, spontaniczne i szybsze. Najwidoczniej teoria Sut Jhally o nadejściu „kultury opartej na obrazie" (ze słynnego tekstu „Image Based Culture") i spadku wartości języka pisanego okazała się trafna. Z drugiej strony pamiętacie, co się stało, kiedy wprowadzono pierwsze mobilne urządzenia do czytania książek? Czytelnictwo nie umarło, a stało się wręcz odwrotnie. Nagle okazało się, że jest o wiele lepiej, niż pokazywały wyniki badań. W końcu każdy chyba zna uczucie zmęczenia ciągłym bombardowaniem informacjami. Czasem uciekamy, kładziemy się w łóżku z książką albo idziemy na wystawę, żeby odpocząć. Może więc jest za wcześnie, żeby kreślić katastroficzne scenariusze?

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Stasia Wąs
Zdjęcie: @ellenspngberg

Tagged:
Kultura
spoleczenstwo