desire culture, czyli jesteś tym co posiadasz

Konsumpcja na pokaz i oddawanie się ulotnym przyjemnościom. „Desire Culture” to nowy projekt Ewy Poniatowskiej, który pokazuje słabości naszej kultury.

tekst Marta Knaś
|
09 Maj 2017, 7:20am

Ubrania oznaczone logo znanych marek zamieniają nas w chodzące billboardy. Wciąż chcemy mieć więcej, jednak możliwość posiadania to tylko tymczasowa forma spełnienia. Do tego, nasza wolność jest zupełnie złudna w świetle powszechnej inwigilacji. Choć może się wydawać, że mamy pełną kontrolę nad naszym życiem, „Desire Culture", nowy projekt Ewy Poniatowskiej sprawi, że zakwestionujesz autonomię swoich działań.

Wszystko zaczęło się podczas studiów w Londynie, kiedy Poniatowska postanowiła obrócić swoją fascynację kamerami CCTV w sztukę. „Zaczęłam robić sobie w nich zdjęcia, bardzo podoba mi się ich estetyka lo-fi. Chciałam też odwrócić tradycyjny schemat osoby obserwującej i obserwowanej".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Tak narodził się projekt „Desire Culture" czyli internetowa przestrzeń artystyczna oraz forma sprzeciwu wobec zasad, które kierują naszym społeczeństwem. Między innymi, przeciwko wyrażaniu się poprzez to, co posiadamy oraz łączeniu produktów z uczuciami czy emocjami. „Podporządkowanie naszego życia niekończącej się konsumpcji to względnie nowe zjawisko. Wolność ekonomiczna to fajna sprawa, ale warto się zastanowić czy na pewno jesteśmy w pełni wolni?"

Projekt do niedawna funkcjonował na Instagramie. Teraz ma on również formę strony internetowej, na której sfotografowane prace autorstwa Poniatowskiej, to krytyka bezwarunkowego podporządkowania się zasadom kapitalizmu. Artystka wykorzystuje wirtualną przestrzeń jako galerię sztuki i miejsce osobistego protestu.

Pokazywanie sztuki w Internecie to forma demokratyzacji, która ułatwia kontakt z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Wielu współczesnych artystów zyskało uznanie poprzez Instagram. Istnieją też galerie, które pokazują i sprzedają sztukę tylko w świece wirtualnym".

Jednak „to, co w życiu najlepsze nie dzieje się online", dlatego warto wpływać na otaczającą nas rzeczywistości. Radykalizacja i zanik klasy średniej to jedne z bardziej niepokojących według Ewy zjawisk. „Chciałabym, aby ludzie przestali bać się tego, czego nie znają oraz aby różnica między bogatymi, a biednymi została zredukowana". W jej idealnym świecie duże korporacje stracą swoją władzę a ludzie przestaną wierzyć, że poprzez posiadanie produktu X, staną się bardziej nowocześni, akceptowani czy profesjonalni.

Budowanie świadomości systemu, w którym funkcjonujemy to główne założenie „Desire Culture". Ewa poświęca dużą część projektu niebezpośredniej kontroli nad naszym sposobem myślenia, narzucanej przez marketing czy reklamy. Paradoksalnie, jednym z jej zainteresowań jest moda, która właśnie przez takie środki komunikacji napędzą naszą obsesję posiadania. „Traktuję ją jak sztukę wizualną. Bardzo lubię obserwować młode marki, modę uliczną, to, jak ludzie wyrażają się poprzez strój. Cieszy mnie, że kultura DIY jeszcze się trzyma".

Jaki jest najciekawszy aspekt bycia artystką we współczesnym świecie? „Możliwość współpracy z fajnymi ludźmi". Dzięki mediom społecznościowym można wymieniać się pomysłami, a sztuka jako forma politycznego aktywizmu znajduje coraz szersze grono odbiorców. Swoim projektem, Poniatowska udowadnia, że żyjemy w czasach niezwykłej samoświadomości, a niezależność w działaniu i sposobie myślenia to wciąż aktualne wartości. Młode pokolenie dalekie jest od zobojętnienia, a sztuka w dobie digital to skuteczna metoda uświadamiania i manifestacji.

@desireculture

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Marta Knaś
Zdjęcia dzięki uprzejmości Ewy Poniatowskiej

Tagged:
Μόδα
Kultura
kapitalizm
ewa poniatowska
desire culture
konsumpcjonizm