Reklama

6 kinowych klasyków do nadrobienia

Polecamy na takie dni, gdy nie masz siły wyjść z domu.

tekst i-D Staff; tłumaczenie Kacper Kolęda
|
04 Sierpień 2017, 1:59pm

Jeśli „Do utraty tchu" kojarzy wam się wyłącznie z ostatnią sesją joggingu, „Komedianci" brzmi jak krytyka dyskursu politycznego, a „Dyskretny urok burżuazji" przywodzi wam na myśl tylko fryzurę teściowej, z całą pewnością ominęło was parę kinowych klasyków. Niedawno Cinémathèque Française (francuskie archiwum filmowe) zorganizowało drobne przypomnienie znanych i lubianych obrazów, wyświetlając 44 dzieła historii kina. Aby to uczcić, na podstawie selekcji szacownej instytucji i-D przygotowało swoją własną - absolutnie subiektywną - listę filmów do zobaczenia tego lata (po raz pierwszy bądź któryś z kolei).

„Nanuk z Północy" - reż. Robert Flaherty

„Nanuk z Północy" to pierwsze sfilmowane badanie etnograficzne, kamień milowy dokumentalistyki, który zainspirował Jeana Roucha i położył fundamenty pod „kino realistyczne". Kiedy Flaherty spotkał rodowitych mieszkańców Zatoki Hudson, miał w głowie tylko jedną koncepcję: „Pokazać Inuitów nie z punktu widzenia człowieka cywilizowanego, ale tak, jak oni widzą sami siebie". Reżyserowi zależało na wiernym odzwierciedleniu ich sposobu życia — w ten sposób został świadkiem codzienności jednej z lokalnych rodzin. Obiektywne podejście do tematu nie stoi na przeszkodzie ujawnieniu widocznej empatii twórcy filmu do jego bohaterów. Kwestionując nawet samą perspektywę autora, „Nanuk" nieustannie nas pyta: czy reżyser może być całkowicie niewidoczny i obiektywny?

„Małżeństwo Marii Braun" - reż. Rainer Waren Fassbinder

Mając zaledwie 37 lat, Fassbinder stworzył dzieło równie mocne, co wielopłaszczyznowe, o którego wpływie na kino, teatr i telewizję wciąż toczą się dyskusje. W NRD lat 50. Maria Braun zakochuje się w amerykańskim żołnierzu, przekonana, że jej mąż zginął na wojnie. Kiedy poprzedni wybranek serca powraca, zabija ona kochanka, a następnie pozwala mężowi wziąć na siebie winę. Poza stanowieniem hołdu dla Douglasa Sirka (inspiracją był „Czas życia i czas śmierci"), historia Marii jest historią Niemiec, zdolnych do wszystkiego, by zapomnieć o wojnie - w tym pozbawionym jakiegokolwiek osądu filmie o barokowej oprawie znajdziecie również fascynację Ameryką oraz marzenia o potędze i chwale.

„Czarnoksiężnik z krainy Oz" - reż. Victor Fleming i King Vidor

Wszyscy znamy piosenkę „Somewhere over the rainbow", ale ilu z was widziało film, z którego pochodzi? Będąca kamieniem węgielnym popkultury adaptacja (przygotowana przez Victora Fleminga i Kinga Vidora) opowiada historię sieroty wessanej przez tornado do świata magii. „Czarnoksiężnik z krainy Oz" to kalejdoskop kiczu, różnorodności i nadmiaru — wszystko to podane w spektakularnym sosie Technicoloru. Produkcja nie tylko weszła w kanon kina amerykańskiego, ale jest też jedną z pierwszych filmowych realizacji motywu opozycji między niewinnością młodości a pragmatyzmem dorosłości.

„Pisane na wietrze" - reż. Douglas Sirk

Najwyższa pora zobaczyć w Sirku coś innego niż kicz, a w „Żarze młodości" coś lepszego niż operę mydlaną. Szczerze mówiąc „Pisane na wietrze" nie hamuje się z prowokowaniem melodramatu: jednak miłosnym perypetiom, które prezentuje, bliżej do greckiej tragedii niż do wodewilu. Aby uosobić bohaterów zawieszonych w poszukiwaniu czegoś niedoścignionego, Sirk zestawił powłóczyste spojrzenia Geny Rowlands z opanowaniem Rocka Hudsona, który po latach sprawia, że film jeszcze mocniej chwyta za serce.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Loulou" - reż. Georg Wilhem Pabst

Gdy mówisz: „Louise Brooks", myślisz: brązowy paź, papierośnica i długie welurowe rękawiczki. Ale najwyższy czas powiedzieć „Loulou" i zobaczyć oczami wyobraźni nieszczęśliwą bohaterkę, tancerkę kabaretu ściganą przez tragiczne przeznaczenie. Zniewolona przez swoje położenia, oskarżona o cało zło Loulou zwiastuje nadejście „slapper girl", rozwiązłej dziewczyny z lat 20. — niewystarczająco skromnej, żeby ją szanowali i zdecydowanie zbyt wyzwolonej, by czuć radość.

„Kuzyni" - reż. Claude Chambrol

Jeśli od tak dawna ciemność podążała krok w krok z geniuszem u Chambroi, to ona właśnie powoduje nieuniknioną, fascynującą destrukcję. W drugim zrobionym przez niego filmie bohater o imieniu Charles opuszcza francuską prowincję, by studiować prawo w Paryżu. Jego przyjazd do kuzyna Paula stanowi odkrycie innego świata, pełnego cynizmu i zwiastującego koniec iluzji. Pozbawiony moralności, nihilistyczny Chambroi przedstawił gorzką krytykę burżuazyjnej hipokryzji i bezcelowości ścieżki obranej przez kino Nowej Fali.

Artykuł ukazał się pierwotnie we francuskim wydaniu i-D.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst : Marion Raynaud
Zdjęcie główne : "Pisane na wietrze" – reż. Douglas Sirk