Reklama

czy nie toniemy w inspiracjach z internetu? (aka problemy pierwszego świata)

W świecie, gdzie tablicę korkową wyparła jej cyfrowa wersja – Pinterest, a mobilizujące i mądre cytaty udostępnia się na taką skalę, że nie da się od nich uciec – czy nie cierpimy aby na przypadłość #ZDI, zbyt dużo inspiracji?

tekst i-D Staff
|
21 Maj 2015, 4:05pm

Zupełnie jak fan metalu i jego plakat Slayera nad łóżkiem, tak internet i inspiracja naturalnie idą w parze, nawet jeśli to trochę szablonowe... Zwłaszcza teraz, gdy sieć i jej najwięksi giganci - Instagram, Pinterest i Tumblr, przerodziły się w ostatnich latach w istną fabrykę pomysłów. Każdy, kto chce przemeblować pokój, czy nakarmić własne ego, ma w czym wybierać (nawet, jeśli w pasek wyszukiwania wpisze „szklane słoiki vintage"). Zarówno od strony duchowej, jak i estetycznej, internet stał się największą jaskinią inspiracji.

Instagram to naturalnie całodobowa uczta wizualna, ale istnieje również społeczność preferująca używanie tego medium do komunikacji werbalnej. Ten klan zrzesza hasztag #inspirationalquotes lub inne bliskoznaczne, wzniosłe hasła. Na pewno obserwujesz choć jedną osobę, która wykazuje przypadłość, objawiającą się spersonalizowanymi Wzniosłymi Aforyzmami w Mediach Społecznościowych. Jeśli mowa o Instagramie właśnie, to te taśmowo spreparowane motta można podzielić na kilka jasnych kategorii. 1. Cytaty à la: „Jesteś Idealny Bez Względu Na To Co Mówią Inni". 2. Cytaty à la: „Zaczynam dostrzegać światło po tym, jak mój świat zawalił się wraz z upadkiem mojego związku. 3. Cytaty à la: „Hej hej! Do przodu! Uda ci się!" (upodobane zwłaszcza przez zwolenników wysiłku fizycznego). I wreszcie: 4. Cytaty, które brzmiały dużo lepiej, gdy były tekstem piosenki. Niekiedy pisane odręcznie lub czcionką imitującą odręczne pismo, a czasem w formie ziarnistego zdjęcia otwartej książki lub też tekstu nałożonego na zdjęcie czegoś, co wzruszy - na przykład krajobrazu w sepii.

Dla rekinów internetu, którzy muszą wyrobić swoją dzienną normę, udostępnianie cytatów na Instagramie jest asem w rękawie. Młodzi przedstawiciele Hollywood, zwłaszcza ci z tych poważniejszych, wręcz je uwielbiają. Wszyscy, począwszy od Shay Mitchell z Pretty Little Liars',bombardującej mądrościami autorstwa Ralpha Waldo Emersona, do beznadziejnej romantyczki Khloe Kardashian, połknęli haczyk. Niektóre gwiazdy, jak choćby Emma Watson („Nie czuj się głupio, jeśli nie podoba ci się to, za czym wszyscy inni szaleją") same stanowią inspirację dla cytatów. January Jones zrobiła zamieszanie, gdy udostępniła na Instagramie post Zoë Kravitz, promującej wyższość kobiet (twierdzi, że to celowa prowokacja, no już...wyluzuj...) Czasem, wprawdzie rzadko, zdarzają się autorskie przypadki, do tego bardzo produktywne, jak na przykład Jaden Smith i jego już, niestety, nieistniejące konto na Twitterze.

Nie chodzi o to, że cytaty z Insta nigdy nie niosą nic mądrego, ale bardziej o to, kto jest ich nośnikiem. Innymi słowymi, częściej niż rzadziej, towarzyszy im selfie, a granica między powagą a narcyzmem jest tak cienka...Tutaj z kolei nasuwa się nieco niewygodna prawda, którą podzielili się Instagramowicze (oczywiście w formie cytatu), że jest trochę tak (trochę), że najwięcej inspirujących aforyzmów udostępniają najbardziej nieinspirujący ludzie. Od razu jakoś bardziej żal lajków, nieprawdaż?

Gdy ludzie nie są zajęci szukaniem inspiracji lub mądrości na Instagramie (albo post-inspiracyjnych inspiracji na Tumblr), znajdziesz ich na Pintereście, zestawiających zdjęcia, które przydadzą im się później, gdy będą coś tworzyć/kupować/dekorować. Wcześniej musiałeś się poświęcać - pójść do biblioteki albo zaprenumerować magazyn (nie jakiś, ale „ten" właściwy). A teraz? Łatwizna. Inspirację znajdziesz wszędzie, a efekt, jak się potem okaże - taki sam.

Jeśli mowa o estetyce, to prawdą jest, że im więcej widzisz, tym bardziej wyostrza ci się wzrok. To odnosi się do wszystkiego - od mebli, po fotografię i film. Ale co, jeśli internetowy basen inspiracji tak się udoskonalił i przefiltrował, że tak naprawdę wszyscy obserwujemy i lubimy te same rzeczy? Zdolność odróżniania „dobrego" designu to tylko przystanek w drodze do uzyskania własnej wrażliwości. A że wszystko jest dziś na wpół surowe i „instant", to ryzykujemy życie w błędnym kole, polegające na lubieniu tych samych zdjęć nowoczesnych mebli, co każda inna ciocia Klocia z kółka literackiego. W momencie, gdy underground wchodzi na arenę online, to zdziwiłbyś się, ilu ludzi polubiło już to zapomniane krzesło, które od zawsze ci się podobało...

zdjęcie od @caradelevingne

Tym niemniej, Inspirująca Sieć nadal może być cennym źródłem i narzędziem. Tak jak zawsze, wszystko zależy od nas i od tego, jaki będzie nasz wkład. Internet nas bezustannie sprawdza: czy będziesz znowu siedział na tych samych stronach co zawsze, czy może wykorzystasz swój czas online jakoś bardziej kreatywnie?

Wielu profesjonalnych artystów o tym wspominało, ale malarz Chuck Close ujął to najcelniej: „Inspiracja jest dla amatorów". Ma świętą rację i to wcale nie taki absurd, jak się zdaje. Amatorzy, czy „entuzjaści" mają cholerne szczęście, bo dysponują niezgłębionym źródłem. Jednak przejście od „planu działania" do „działania" i nie pozwolenie, aby sam proces inspiracji nas satysfakcjonował, leży już po stronie osoby „inspirowanej".

Kredyty


Tekst: Mallory Rice

Tagged:
Instagram
Internet
Tumblr
Pinterest
spoleczenstwo