Reklama

smutne dziewczyny

Od latynosek z L.A. do nastolatek z Tumblr – jak to się stało, że smutek stał się sposobem na życie?

tekst i-D Staff
|
22 Czerwiec 2015, 1:25pm

Jeśli obił ci się ostatnio o uszy termin „smutna dziewczyna", to najprawdopodobniej za sprawą Lany Del Rey, królowej popowej melancholii, która zainspirowała akcję miliona selfies #PrettyWhenYouCry [piękna, gdy płaczesz]. Może również dzięki Tumblrowi, gdzie młodzieńczy gniew przejawia się w postaci ufarbowanych na tęczowo warkoczyków i siniaków w nieostrym ujęciu. Właściwie jakby się nad tym zastanowić, to Smutne Dziewczyny są wszędzie - na Twitterze (@SoSadToday), na selfies artystki Audrey Wollen, twórczyni „Teorii Smutnej Dziewczyny" [Sad Girl Theory], a także na Etsy, gdzie można kupić naszyjniki, przypinki, koszulki i torebki Sad Girl, zazwyczaj w pastelowych kolorach.

Podobnie jak z innymi zjawiskami w Internecie, Smutna Dziewczyna to już oddzielna marka i obiekt dyskusji, zanim jeszcze zdążyła zmaterializować się na dobre jako ruch kulturowy. I nie mówimy tu o ewenementach typu health goth - termin określa prawdziwych ludzi o prawdziwych cechach. Smutne Dziewczyny to młode kobiety, zazwyczaj z dosyć zamożnych, zachodnich krajów, które wolny czas spędzają online, ucieleśniając swoisty paradoks: pragnienie wyrażenia najgłębszych uczuć za pomocą estetyki przez wielu uważanej za stereotypową (anemiczna figura, napisy wytatuowane kursywą...)

Dwadzieścia lat temu, kiedy to po raz ostatni po leksykonie popkultury krążył termin „Smutna Dziewczyna", odnosił się on do zupełnie innej społeczności - prędzej takiej, która miałaby więzienne tatuaże robione igłą i tuszem i udziwnioną grzywkę, aniżeli warkocze w tęczowych kolorach. W filmie z 1994 roku pt. Moje szalone życie, „Smutna Dziewczyna" to latynoska z L.A., która wstępuje do kobiecego gangu i w prezencie na start dostaje tatuaż na kłykciach. Z początku, nasza Smutna Dziewczyna (o imieniu Mona), nie jest zachwycona takim lookiem, ale gdy jej kochanek okazuje się ojcem jej dziecka, a także dziecka jej najlepszej przyjaciółki, a następnie zostaje zabity w wyniku szemranego dealu narkotykowego, wtedy dziary na kostkach zaczynają jej pasować. Imię Smutnej Dziewczyny odzwierciedla jej styl: na jej policzku widnieją wytatuowane trzy łezki, a w każdej scenie jej usta pomalowane są ciemnofioletową szminką.

Wprawdzie L.A. w 1994 i Tumblr w 2015 roku nie mają absolutnie nic wspólnego, to cechy pierwotnej Smutnej Dziewczyny są nadal odczuwalne. W swojej krótkometrażowej produkcji muzycznej Tropico z 2013 roku, Lana del Rey gra [między innymi] striptizerkę z L.A., która ma chłopaka gangstera, nosi ciężkie, złote kolczyki i ma (sztuczne) wytatuowane łezki. Sad Girls Y Qué, feministyczny kolektyw artystyczny, działający w Tijuanie [Meksyk], nazywa to przywłaszczeniem: „Ona jest taką blond dziedziczką, [która przywłaszcza] wszystkie symbole z kultury, z którą nie ma nic wspólnego, aby zarobić kasę. To jest obraźliwe," powiedziały magazynowi Wonderland. Grupa, która swą nazwę wzięła z filmu Moje szalone życie, uważa, że archetyp Smutnej Dziewczyny nie może odbiegać od swych początków, zakorzenionych mocno w patriarchalnej, katolickiej społeczności, uciemiężającej kobiety w szczególny sposób, jak oznajmiły Vice'owi. Sad Girls Y Qué, chcąc potwierdzić niejako prawa do wyłączności tego archetypu, sprzeciwiają się tym samym szczególnym przejawów patriarchatu, a udostępnianie zdjęć z siniakami nie jest wynikiem jedynie złego nastroju członkiń kolektywu.

Lana Del Rey, Tropico, zdjęcie z YouTube

Jednak, co ciekawe, większość symboliki używanej przez Sad Girls Y Qué wpisuje się doskonale w szersze spektrum Smutnej Dziewczyny - na stronie widnieją rysunki z Czarodziejki z Księżyca, różowe bransoletki, a na zdjęciach - chude dziewczyny obsypane brokatem, zupełnie jak na Tumblrze (#pale grunge i #pastel goth). Różnica polega na tym, że te tagi spotkały się z krytyką, ze względu na to, że nie pokazują raczej innych kolorów skóry niż „blada" [pale]. Oczywiście nie oznacza to, że tylko biali ludzie robią i udostępniają podobne zdjęcia, a całe zjawisko zakrawa na rasizm. Oznacza to raczej wspólne pragnienie wyodrębnienia swej estetyki online tak, aby wpasowywała się w wąskie, a więc ekskluzywne ideały piękna. Założycielka strony Sad Girls Guide w swym manifeście na temat projektu, wyznaje, że gdy zachorowała na depresję studiując za granicą, pocieszał ją fakt, że wielu ludzi w Internecie podziela jej gust: „[smutna dziewczyna] słucha lepszej muzy, niż ty i spędza czas samotnie, oglądając francuskie filmy z lat 60. albo dziwne programy tv z lat 90."

Czy emocje takie jak smutek (leżące niebezpiecznie blisko granicy wyznaczającej chorobę psychiczną) kiedykolwiek powinno wyrażać się za pomocą czegoś tak frywolnego, jak gust? Wielu z komentujących twierdzi, że nie: „jako jedna z mniej przychylnych Tumblrowi smutnych dziewczyn, która miewa ataki paniki bez konkretnego powodu, nie mogę powiedzieć, że rozumiem tę nagłą gloryfikację", rzuciła jedna z czytelniczek, a inna dodała: „mój smutek się nie przejawia w postaci zajebistego gustu modowego i obsesji francuskimi filmami."

Zdjęcie dzięki uprzejmości Dolls Kill

Kanalizowanie depresji do postaci piękna za pomocą kreatywnej energii, nie jest jednak niczym nowym. To stary chwyt, a media społecznościowe po prostu umożliwiają mu rozprzestrzenianie się. Jedne z największych dzieł literackich mają tendencję do estetyzowana smutku, tak jak w przypadku Romea i Juli, poezji Emily Dickinson czy też książki Przekleństwa niewinności Jeffreya Eugenidesa, na podstawie której powstał film o tej samej nazwie. Powieść z 1993 roku opowiada historię rodziny dziewczynek z przedmieścia, które popełniają zbiorowe samobójstwo, stanowiące tragiczny spektakl dla mieszkających w domu obok chłopców - narratorów historii. Zarówno książka, jak i jej filmowa adaptacja w reżyserii Sofii Coppoli, stanowią pierwowzór tekstu o Smutnych Dziewczynach, na dekady przed smartfonami, które sprawiły, że podglądanie jest po prostu nieuniknione.

Dlaczego więc Eugenides i Coppola „odkrywają artystyczną stronę samobójstwa", a nastolatki z Internetu uważa się za płytkie i narcystyczne? Być może dlatego, że jakość typowego bloga prowadzonego przez 16-latkę z depresją nie dorównuje jakości książek i filmów ww. autorów, poza tym, spektrum zainteresowań blogerek - od powieści listownych z XVIII wieku do blogowania - nie jest brane na tyle poważnie, na ile brane być powinno. Jak mówi Audrey Wollen, nastoletnie dziewczyny są „wyciszane, uciemiężane i ogłupiane" przez systemy władzy już od dawna. Dla niej, Smutna Dziewczyna to sposób na sprzeciwienie się temu. Kobiecy smutek, wspomina, powinno się odczytywać jako bunt, nawet jeśli pasywny: „działa [on] poprzez uwewnętrznienie, a nie uzewnętrznienie, poprzez agresję wymierzoną we własne ciało, a nie przestrzeń publiczną i poprzez płacz, zamiast krzyku". W jednej z serii, Wollen pozuje nago na swoich selfies, przypominających słynne, historyczne obrazy, pierwotnie stworzone przez mężczyzn. „Możemy użyć narzędzi opresji w celu jej zniszczenia", powiedziała w wywiadzie dla i-D w zeszłym roku.

Artwork Audrey Wollen

Jeśli przyjmiemy taką perspektywę, to Smutne Dziewczyny istniały na długo przed Molly Sodą, Fioną Apple, Moim szalonym życiem czy poezją Emily Dickinson i istnieć będą na długo po nich. „Nie ma tu konkretnego początku", mówi Wollen, „nie istniało nic przed dziewczyńskością, a już na pewno, nie istniało nic przed smutkiem." Tak, jak zdjęcie z Tumblra, Smutna Dziewczyna jest czymś płynnym, co wciąż się zmienia. Może to wcale nie takie złe.

Zobacz też: Czy depresję da się sfilmować?

Kredyty


Tekst: Alice Hines
Tłumaczenie: Zuza Bień

Tagged:
Tumblr
lana del rey
Kultura
spoleczenstwo